Motyw teatru świata

Motyw świata- teatru. Przedstaw różne ujęcia tego motywu na wybranych utworach literackich Życie człowieka od dawna stanowiło inspirację dla twórców do najróżniejszych przemyśleń. Już w starożytności filozofowie próbowali wytłumaczyć, jak powstał świat, co nim kieruje i jaką rolę odgrywa w nim człowiek. Taką próbę podjął także grecki filozof, który stworzył motyw świata - teatru, Platon, uczeń Sokratesa, a także twórca idealizmu platońskiego. Motyw teatru świata zakłada, że rzeczywistość została stworzona przez istotę najwyższą, reżysera następujących po sobie zdarzeń.

Motyw świata- teatru. Przedstaw różne ujęcia tego motywu na wybranych utworach literackich

Życie człowieka od dawna stanowiło inspirację dla twórców do najróżniejszych przemyśleń. Już w starożytności filozofowie próbowali wytłumaczyć, jak powstał świat, co nim kieruje i jaką rolę odgrywa w nim człowiek. Taką próbę podjął także grecki filozof, który stworzył motyw świata - teatru, Platon, uczeń Sokratesa, a także twórca idealizmu platońskiego.

Motyw teatru świata zakłada, że rzeczywistość została stworzona przez istotę najwyższą, reżysera następujących po sobie zdarzeń. Ludzie to marionetki, aktorzy, którzy odgrywają z góry wyznaczone im role. A świat to scena, na której odbywa się ziemskie przedstawienie.

W swoim życiu odgrywamy wiele ról: są one czasem świetne, ale zdarza się też, że dostaniemy do zagrania taką, z którą nie możemy sobie poradzić, czy też może okazać się, że chcieliśmy być głównym bohaterem, a wybrano nas jako postać drugoplanową. Ponadto poprzez wcielanie się w swoje role wciąż jesteśmy w interakcji z ludźmi, a więc gramy razem z innymi i każdy nasz ruch powoduje, że bierzemy udział w ich życiu, w ich przedstawieniu.

Ta koncepcja była niezwykle popularna w epoce Renesansu. Motyw ten możemy odnaleźć między innymi w dziele Jana Kochanowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich poetów, we fraszce „O żywocie ludzkim”.

Fraszka to drobiazg, błahostka, a więc niewielki, drobny utwór o temacie niezbyt poważnym. Utwór Jana Kochanowskiego jest pesymistyczną wizją ludzkiego życia. Człowiek pokazany został jako marionetka, teatralna lalka, poruszana za pomocą nitek lub drutów, a osobami poruszającą są tajemniczy Oni, którzy śmieją się ze starań ludzkich. Wszystko to, co człowiek myśli, robi, jest znikome; autor utwierdza nas w przekonaniu o bardzo małej roli człowieka we Wszechświecie. Ukazuje marność ludzkiego życia, zwracając uwagę na to, iż jest ono tylko drobnostką. Nie ma nic pewnego, wszystkie ludzkie wartości są ulotne, kiedyś znikną.

Człowiek, będący jedynie kukiełką, ma do stworzenia odpowiednią dla siebie rolę, a odegrawszy ją, staje się niepotrzebny w ziemskim teatrze Boga i zostaje wrzucony do worka, tak jak inne lalki.

Fraszka ta pokazuje, że nie mamy wpływu na swoje życie, ktoś inny decyduje o naszych ruchach. U Kochanowskiego ten motyw jest zarazem dowcipem i przestrogą: to teatr marionetek, smutny i śmieszny, ukazujący bezradność ludzi wobec planów Stworzyciela.

Motyw teatru świata możemy również odczytać w dramacie jednego z najwybitniejszych renesansowych pisarzy literatury światowej, Williama Szekspira. W „Makbecie”. Tytułowy bohater to jeden ze szkockich wodzów. Pewnego dnia trzy czarownice oznajmiły mu przepowiednię, iż w niedługim czasie ma zostać ogłoszony królem Szkocji. O proroctwie poinformował swoją żonę, Lady Makbet, która namówiła go do dokonania morderstwa króla. Z czasem Makbet czuł się tak pewny siebie, że bezkarny. Jednak prawda o morderstwach w końcu wyszła na jaw i główny bohater poniósł zasłużoną śmierć. Makbet w pewnym momencie przywdziewa maskę i jak najlepszy aktor musi udawać, oszukiwać i tworzyć iluzję czegoś, co tak naprawdę nie istnieje. Chociaż pragnie władzy i chce pozbyć się kolejnego przeciwnika, musi odegrać zbolałego stratą króla, podwładnego.

Tuż przed śmiercią wypowiada te słowa:

„Życie jest cieniem ruchomym jedynie, Nędznym aktorem, który przez godzinę Pyszni i miota się po scenie, aby Umilknąć później na zawsze: jest bajką Opowiedzianą przez głupca, pełnego Furii i wrzasków, które nic nie znaczą.”

Bohater uważa, że to życie jest aktorem. Choć może być głośne, wrzaskliwe, to nic nie znaczy. Jest to tylko kilka godzin na scenie świata, mały epizod, którego prawie nikt nie zauważa. Nędzne życie Makbeta wynikało z jego działań, decyzji. Do czasu przepowiedni dobro, które znajdowało się w bohaterze, wygrywało ze złem, ale przepowiedziana przyszłość spowodowała zwycięstwo zła w nim ukrytego.

W dramacie rolę reżysera przyjęły wiedźmy, które oznajmiły Makbetowi przyszłość oraz żona, która namówiła go do dokonania morderstwa. Potem grał już sam. Człowiek nie ma wpływu na los, to nie on reżyseruje swoje życie, robi to ktoś inny. Musi przejść przez scenę świata, zniknąć, bo życie to tylko ulotna chwila.

Motyw teatru świata możemy odnaleźć także w wierszu Wisławy Szymborskiej „Buffo”. Tam poetka ukazuje, że teatr zaczyna się… dopiero po śmierci.

Tytuł wiersza odnosi się do przedstawienia. „Buffo” to rodzaj włoskiej opery ludowej, utworu komicznego, tworzonego w XVIII wieku. I „buffo” to śpiewak, występujący w komicznych rolach operowych. Takie właśnie, komiczne przestawienie, zostało opisane w wierszu. Jego tematem jest miłość kochanków. Utwór składa się z dwóch płaszczyzn czasowych: pierwsza to czas teraźniejszy, a druga - czas przyszły. Także ukazane są w nim dwie kreacje bohaterów: obecni „ja” i „ty” oraz para komediantów, która po latach wejdzie w rolę dwojga zakochanych.

Szymborska ukazuje miłość tragiczną, która została zagrana na wesoło. Bohaterowie bufonady nieświadomie wchodzą w rolę błaznów. Kochankowie poprzez swoją zazdrość doprowadzają do tragicznego finału, dodatkowo krzywdząc się wzajemnie słowami. To powoduje, że ich uczucie po raz kolejny zostanie zniszczone.

Według Szymborskiej życie ludzkie jest tematem na sztukę. To nie my odgrywamy jakieś role, ale odgrywa się nas - ludzie w taki sposób tworzą teatr. Tragedia dawnych kochanków staje się operą buffo: to, co tragiczne, zaczyna budzić śmiech. Jednak musi najpierw minąć jakiś czas, aby historia miłosna mogła stać się scenariuszem dla przedstawienia.

Polemikę z powiedzeniem „życie jest teatrem” możemy odnaleźć jeszcze w wierszu Edwarda Stachury „Życie to nie teatr”. Przedstawia on dwie koncepcje ludzkiego istnienia.

Podmiot liryczny przytacza najpierw zdanie kobiety, z którą wiąże go bliska więź. Uważa ona, że życie jest teatrem, a ludzie wciąż zakładają przeróżne maski. Słowo „teatr” jest tutaj jednoznacznie powiązane z zabawą, grą. Kobieta uważa więc, że życie składa się wyłącznie z radosnych chwil.

A podmiot liryczny, mężczyzna, twierdzi, że egzystencja ludzka nie jest kolorową maskaradą – prawdziwe życie jest od niej i straszniejsze, i piękniejsze. Prezentuje więc poglądy odwrotne. Jego zdaniem życie posiada również ciemne strony, przez co czasami jest ono przerażające. Jest czymś tak wspaniałym, że wszystko przy nim blednie, nawet śmierć.

Podmiot liryczny nikogo nie udaje, zawsze jest sobą. Przyznaje, że trudniej jest tak żyć, bo wiąże się to z wieloma cierpieniami. Jednak to on żyje naprawdę, dlatego nie czuje się pokrzywdzony czy okaleczony. Uważa, że to właśnie ta druga osoba, która przywdziewa różne maski, jest kaleką.

Bohaterami wiersza jest dwoje ludzi, którzy przyjęli dwie skrajnie inne postawy wobec życia. Pierwszą z postaci jest poeta, dla którego cenna jest każda chwila, który niczego nie udaje, jest szczery, co przysparza mu wielu problemów, ale daje też wielką satysfakcję i radość. Czasem bierze udział w teatrze, ale wychodzi z niego, szybko wraca do prawdziwego życia. Drugim bohaterem jest osoba żyjąca w zakłamaniu, zmuszona do wiecznego odgrywania ról przed innymi ludźmi. Wydaje jej się, że jest szczęśliwa, lecz to tylko pozory, ponieważ nie można doświadczyć prawdziwego szczęścia, udając kogoś, kim się nie jest.

Właśnie: odgrywając jakąś rolę nie jesteśmy sobą. Nasze prawdziwe oblicze pozostawiamy skryte pod maską. Nie można tu mówić o właściwym przeżywaniu tego, co nas otacza i spotyka. Czy ktoś, kto nie jest sobą, kocha naprawdę? Czy to jest prawdziwa miłość czy tylko gra? Edward Stachura prezentuje metaforę teatru jako maskarady, balu maskowego, na którym spotykają się ludzie, aby odegrać swoje przedstawienie. Zakładają maski i udają kogoś innego niż są. Ale nie muszą tego tak naprawdę robić – odgrywanie roli czy prawdziwe życie: to jest ich wybór.

Agnieszka Osiecka w utworze „Niech żyje bal”, który znamy przede wszystkim w wykonaniu Maryli Rodowicz, także przedstawia teatr jako bal, na którym tańczymy do tego, co nam zagrają: mogą to być tańce szybkie, wolne, bardziej skoczne lub mniej, zarówno te wesołe, jak i smutne, poważne. Jednak na każdy taniec trzeba zapracować – jest on metaforą życia. Życie, tak jak bal, jest tylko jedno, dlatego należy z niego korzystać. Nie ma możliwości powtórzenia go po raz drugi, chociaż bardzo by się chciało.

W utworze została ukazana konieczność uczestniczenia w balu, podmiot liryczny mówi: „marsz na bal”. Należy korzystać z życia, chwytać chwilę, czerpać z niego całymi garściami. Pomimo wielu trudności i nieszczęść życie jest wspaniałe. Człowiek musi ten czas na ziemi wykorzystać jak najlepiej potrafi, bo drugi raz nie będzie miał takiej szansy.

Wszyscy uczestniczą w balu: rodzina, przyjaciele, ludzie nieznani. Jednak w każdej chwili, w najmniej oczekiwanym momencie, do naszych drzwi może zapukać śmierć - sucha kostucha. Nieoczekiwanie wyłączą nam prąd, bal zostanie na chwilę przerwany, ale potem znów zacznie grać orkiestra i tańczyć będą ludzie.

Mamy obowiązek uczestniczenia w balu: to nie my o tym decydujemy, ktoś inny za nas podejmuje decyzję o naszej obecności. Tańczymy jak nam zagrają, dlatego czasem musimy stawiać kroki w tańcach, które nam nie wychodzą, ale nie możemy się poddawać, bo po każdym słabym tańcu może przecież być ten, który opanowaliśmy do perfekcji. Bal to rodzaj teatru, w którym ludzie grają i tańczą. Jednak takie życie jest wciąż warte zachodu - w końcu tytuł brzmi „Niech żyje bal”.

Podsumowując, motyw Platona stał się punktem wyjścia dla różnorodnego ujęcia tematu wielu twórców epok.

Kochanowski i Szekspir prezentują pesymistyczną wizję świata, w którym człowiek jest zdany na swój własny los, wybrany dla niego do odegrania przez siłę wyższą. Ludzie są mali, mierni i jakiekolwiek próby poprawy ich życia nie przynoszą rezultatów. Po odegraniu wyznaczonej roli człowiek staje się niepotrzebny i przepada w nicość.

Szymborska twierdzi, że teatr zaczyna się dopiero po naszej śmieci. Śmierć staje się końcem i początkiem czegoś nowego. Nasze życie na ziemi okazuje się być dobrym tematem na sztukę - dopiero wtedy rozpoczyna się przedstawienie.

Edward Stachura pokazuje, że teatr rozgrywa się tuż obok prawdziwego życia. Mamy wybór. Ludzie, którzy całe życie grają, nie są prawdziwi w swoich uczuciach i we wszystkim, co robią. Poeta nazywa ich życie maskaradą, pokazując, że bal jest rodzajem teatru. A prawdziwego życia nie można odegrać.

Natomiast Agnieszka Osiecka utożsamiając życie z balem, tak jak Stachura, pokazuje jednak, że nasza egzystencja jest największą wartością. Pomimo tego iż jesteśmy zmuszeni do udziału w życiu, to musimy wykorzystać każdą chwilę, bo żyjemy tylko raz.

Zdanie: „Świat jest teatrem, aktorami ludzie” wypowiedział William Szekspir. Już od wieków literaccy twórcy uważali, iż świat to scena teatralna, a aktorzy, którzy na niej grają, to zwykli ludzie. Występują wiedząc, iż są obserwowani. Jeżeli w teatrze świata wszystko jest przez kogoś zaplanowane, to nie należy martwić się przyszłością ani zagłębiać tajemnic losu, bo i tak nie zmieni to z góry zaplanowanego widowiska.

Jednak ta metafora nie do końca odzwierciedla ludzkie życie. Aktor ma czas na przygotowanie, naukę roli. Zanim widzowie zobaczą widowisko, odbywa się mnóstwo prób, poprawia się błędy, aktor może osiągnąć perfekcję w danej roli. A jak powiedziała Marianne Faithfull, współczesna brytyjska piosenkarka i aktorka: „W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie”.