pisze Sienkiewicz w Krzyżakach

Tej konwencji, warto zauważyć, jest wierny także film Popiół i diament. Podczas gdy w powieści Chełmicki zabija Szczukę w jego mieszkaniu, w filmie Chełmicki sunie za Szczuką po ulicy i okrąża go podbiegając od przodu, żeby wystrzelić. Dbałość o własną twarz jest tutaj silniejsza niż humanitaryzm, który nakazywałby strzał z tyłu. Rycerzowi w zbroi nie wolno było się cofać. To powodowało — jak pisze Huizinga — że jadąc na rekonesans zbroi kłaść nie mógł.

Tej konwencji, warto zauważyć, jest wierny także film Popiół i diament. Podczas gdy w powieści Chełmicki zabija Szczukę w jego mieszkaniu, w filmie Chełmicki sunie za Szczuką po ulicy i okrąża go podbiegając od przodu, żeby wystrzelić. Dbałość o własną twarz jest tutaj silniejsza niż humanitaryzm, który nakazywałby strzał z tyłu. Rycerzowi w zbroi nie wolno było się cofać. To powodowało — jak pisze Huizinga — że jadąc na rekonesans zbroi kłaść nie mógł. Nic, co mogło być poczytywane za tchórzostwo, nie było dopuszczalne. Roland nie chciał dąć w róg dla przywołania po- mocy, żeby nie pomyślano, że się boi. Nic to, że ta odmowa pociągnęła za sobą śmierć jego przyjaciela i wyrżnięcie jego wojowników. Ten brak względu dla innych nie razi najwyraźniej niebios, skoro archanioł Gabriel osobiście zlatuje z nieba po duszę bohatera. „Wolno było ówczesnemu rycerzowi — pisze Sienkiewicz w Krzyżakach — nie zważać na żadne przeszkody, ale nie wolno było złamać obyczaju rycerskiego, który nakazywał, by zwycięzca w pojedynku spędził na polu walki cały dzień aż do następnej północy, a to tak dla okazania, że został panem pobojowiska, jak i dla okazania gotowości do nowej walki, gdyby ktokolwiek z krewnych lub przyjaciół zwyciężonego chciał go ponownie do niej wyzwać.