Opis psychologiczny nowo poznanej osoby, na podstawie jednej rozmowy

Kolejny mało ciekawy dzień w pracy- nie ma prądu. Siedząc tak w oczekiwaniu na elektryka, postanowiłam zabrać się za pracę zaliczeniową- stworzenie portretu psychologicznego na podstawie rozmowy z nie znaną mi dotąd osobą. Sytuacja mi sprzyjała. Moją uwagę zwróciła kobieta odbywająca dziś dzień próbny w naszej firmie. Dlaczego by nie podjąć takiej próby właśnie teraz, pomyślałam. Spróbuję przeprowadzić rozmowę analizując na bieżąco moją rozmówczynię. Mogłam co prawda opisać jeden z wielu takich bardziej lub mniej przypadkowych kontaktów z przeszłości, ale mając świadomość potrzeby analizy rozmówcy mam większe szanse na sukces.

Kolejny mało ciekawy dzień w pracy- nie ma prądu. Siedząc tak w oczekiwaniu na elektryka, postanowiłam zabrać się za pracę zaliczeniową- stworzenie portretu psychologicznego na podstawie rozmowy z nie znaną mi dotąd osobą. Sytuacja mi sprzyjała. Moją uwagę zwróciła kobieta odbywająca dziś dzień próbny w naszej firmie. Dlaczego by nie podjąć takiej próby właśnie teraz, pomyślałam. Spróbuję przeprowadzić rozmowę analizując na bieżąco moją rozmówczynię. Mogłam co prawda opisać jeden z wielu takich bardziej lub mniej przypadkowych kontaktów z przeszłości, ale mając świadomość potrzeby analizy rozmówcy mam większe szanse na sukces. Dziewczyna siedzi przy swoim stanowisku, uśmiechając się do ciemnego monitora. Odwróciłam się tylko wraz z fotelem, ponieważ zajęła ona stanowisko tuż obok mojego. Przedstawiłam się, nie informując jeszcze jaki cel ma mieć nasza rozmowa. Elżbieta, 29 lat. Wygląda całkiem normalnie- włosy związane, strój czysty i schludny bez dodatków typu biżuteria czy makijaż. Trudno ocenić jej zamożność ponieważ taka skromność może być zarówno oznaką nie zbyt dobrej sytuacji finansowej jak i wyrazem zamiłowania do prostoty, minimalizmu. Ela cieszy się na rozmowę ze mną. Nie pyta o pracę u nas, ale o moje doświadczenie zarówno zawodowe jak i życiowe. W efekcie nie mam sposobności zadawania pytań, więc słucham i analizuję. Elżbieta widzi we mnie potencjalną kandydatkę na koleżankę. Lubi nawiązywać nowe znajomości oraz twierdzi, że nie ma z tym problemu. Ja osobiście odnoszę wrażenie, że jest zbyt nachalna. Nie milknie nawet na moment a to co mówi nie jest na tyle jasne ani interesujące na tyle, abym mogła skupiać uwagę w takim samym stopniu przez cały czas trwania rozmowy. Mam możliwość jedynie przytakiwać i kiwać głową więc delikatnie odwracam się w stronę swojego stanowiska. Wyłapując w końcu moment ciszy, zauważam obrączkę na jej palcu. Ela jest rok po ślubie, związek trwa od 5 lat, ale wcześniej mieszkała z rodzicami. Przedstawia męża i małżeństwo w bardzo dobrym świetle. Mówi, że osiągnęła już etap maksymalnej świadomości relacji damsko- męskich. Ja osobiście nie akceptuję takiego rozumowania, chcąc kontynuować szczerą rozmowę zajmuję więc swoje stanowisko w tym temacie. Uważam, że 5 lat związku przy wspólnym mieszkaniu ze sobą od zaledwie roku to ciągle jeszcze początek drogi do prawdziwego poznania oraz trzeźwej oceny relacji partnerskich. Ela twierdzi, że jestem jeszcze młoda- młodsza 4 lata od niej, brak mi doświadczenia życiowego i stąd moje odmienne zdanie. Przekornie więc (bo przekora to moja specjalność) dodaję, że byłam 6 lat w związku ponadto mam 5 letniego syna. Od roku nie jestem z ojcem mojego dziecka, psychicznie czuję się teraz dużo lepiej a nasze relacje pomału dopiero zaczynają wyglądać jak relacje dojrzałych, inteligentnych ludzi.
Elżbieta skomentowała moją wypowiedź, że to niesamowite, nie przypuszczała że jestem mamą, taka sytuacja podpowiada jej że jestem niezwykle odważna. Pytające spojrzenie Elżbiety zawisło nade mną. Nie miałam jednak ochoty opowiadać jej o szczegółach z mojego życia prywatnego, ponieważ złudna nić porozumienia jaką dostrzegałam na początku rozmowy, przestała istnieć. Nie musiałam też podtrzymywać dialogu za wszelką cenę, ponieważ druga strona nie czuła takiego dystansu jaki wytworzył się z u mnie. Ela opowiadało mi, że mąż nazywa ją głuptasem. Nie pozwala jej korzystać z komputera pod jego nie obecność ponieważ mogła by coś zepsuć. W sumie to ona czuje się i jest w pewnym sensie traktowana jak dziecko, dlatego im dłużej zwleka z macierzyństwem tym bardziej się go obawia. Mówiąc o tym nadal uśmiechała się- jak na początku- do monitora. Odniosłam wrażenie, że ta młoda kobieta żyje w pewnym sensie pod kloszem. Że jest jakby ograniczona i wbrew pozorom uboga w tak zwane „doświadczenie życiowe”. Podobało mi się, że sprawy biznesowe zostały odsunięte na drugi plan. Teraz jednak kiedy mogłam już opisać swoje odczucia co do nowo poznanej mi osoby, postanowiłam zakończyć konwersację. Nie było to jednak proste, Ela cały czas zadawała pytania i otwierała szeroko oczy słuchając jakich argumentów używam zachęcając klientów do współpracy z naszą siecią. Na moje szczęcie pan elektryk przywrócił nam fazę i mogłam wrócić do swoich obowiązków. Po pracy podeszłam do Elżbiety i zapytałam, czy zgodziła by się gdybym opisała nasz proces poznania w celu zaliczenia zadania na uczelni. Otrzymałam zgodę wyrażającą się dużym entuzjazmem związanym jakby poczuciem wyróżnienia, jakie spotkało Elę z mojej strony. Spodziewałam się, iż Ela wyrazi zgodę. Mam jednak świadomość tego, że moja intuicja bywa zawodna dlatego jestem jej wdzięczna i podziękowałam odpowiadając życzliwym uśmiechem.