Recenzja filmu "Chomik"

Film Bartłomieja Ignaciuka pt. „Chomik” to bez wątpienia jedna z ciekawszych pozycji kina krótkometrażowego w 2011 roku. Powstał on w ramach programu dla studentów „Trzydzieści minut”, który pozwala zdolnym adeptom spróbować swoich sił w stworzeniu profesjonalnej ekranizacji, trwającej krócej niż – jak sama nazwa wskazuje - trzydzieści minut. Produkcja ta stylizowana jest na życie codzienne w latach PRL-owskich, co możemy zauważyć choćby poprzez ubiór i zachowania bohaterów. Już na samym początku można domyślić się, że dzieło będzie posiadało kilka wątków trzymających w napięciu, z muzyką niczym z filmu grozy.

Film Bartłomieja Ignaciuka pt. „Chomik” to bez wątpienia jedna z ciekawszych pozycji kina krótkometrażowego w 2011 roku. Powstał on w ramach programu dla studentów „Trzydzieści minut”, który pozwala zdolnym adeptom spróbować swoich sił w stworzeniu profesjonalnej ekranizacji, trwającej krócej niż – jak sama nazwa wskazuje - trzydzieści minut.

Produkcja ta stylizowana jest na życie codzienne w latach PRL-owskich, co możemy zauważyć choćby poprzez ubiór i zachowania bohaterów. Już na samym początku można domyślić się, że dzieło będzie posiadało kilka wątków trzymających w napięciu, z muzyką niczym z filmu grozy. Oprócz tego znalazło się również kilka wątków humorystycznych.

Ciekawą postacią jest młody chłopiec – Krzyś Kudelski (Adrian Gąsior) z nieszczęśliwej rodziny, w której jego ojciec – Waldek (Marcin Perchuć) – policjant z powołania – nie odnosi sukcesów na polu zawodowym i nie jest lubiany przez kolegów z pracy. W domu również się nie układa. Chłopiec, przez niewłaściwą opiekę, ma widoczne problemy z psychiką. Jest zamknięty w sobie i przejawia skłonności sadystyczne. To właśnie scena wyrzucenia przez Krzysia tytułowego chomika za okno rozpoczyna produkcję i zarazem jest głównym elementem fabuły. Dziadkowie – Maria (Magdalena Celówna) i Wacław (Czesław Bogdański) Kudelscy, którzy darzą wielką miłością swojego gryzonia, za wszelką cenę chcą uratować mu życie, co składnia ich do wizyty u weterynarza (Paweł Wilczak)…

Weterynarz przedstawiony jest w sposób komiczny. Prowadzi monotonne życie, ale jednocześnie stawia sobie nowe wyzwania, nie zawsze dobrze oceniając siły na zamiary. „Bardzo ostry na cienkim” – to słowa, które wypowiadał codziennie zamawiając kebab u Turków, ale nigdy nie udało mu się dokończyć potrawy. Cytat ten symbolizować może nadmierną ambicję, chęć osiągnięcia celu, jednocześnie nie posiadając żadnych przesłanek, co do możliwości zrealizowania go. Syndrom niespełnionych marzeń. U Ignaciuka zauważyć można kilka takich wątków.

Polecam ten film, choć bez wątpienia jest to kino trudne, zawierające w sobie połączenie kilku różnych gatunków. Jeśli miałbym porównać obejrzane dzieło do innej produkcji, wybrałbym „Dzień Świra” Marka Koterskiego, gdzie podobnie przedstawiona jest monotonia życia codziennego i problemy bohaterów. Dramat, który bawi. Komedia, która daje do myślenia. Horror, na którym nie boimy się o własne nerwy. To jest właśnie „Chomik”.