
bajki w świecie biznesu
W książce Cecila W. Jacksona pt.: “Bajki w świeci biznesu. Mroczna prawda o fałszowaniu sprawozdań finansowych” przedstawione zostały amerykańskie firmy, które wykorzystując nielegalne “sztuczki”, luki w prawie jak i naiwność inwestorów oraz przedsiębiorców osiągały dobre wyniki finansowe, które w efekcie końcowym doprowadzały do upadku firmy. Najczęściej fałszowane były dokumenty księgowe w których zawyżano zyski poprzez fałszowanie faktur, tworzenie różnego rodzaju rezerw zabezpieczających które następnie przesuwano na powiększenie zysków lub nie wykazywanie straty przede wszystkim zaniżanie rezerw na poczet zwrotów.
W książce Cecila W. Jacksona pt.: “Bajki w świeci biznesu. Mroczna prawda o fałszowaniu sprawozdań finansowych” przedstawione zostały amerykańskie firmy, które wykorzystując nielegalne “sztuczki”, luki w prawie jak i naiwność inwestorów oraz przedsiębiorców osiągały dobre wyniki finansowe, które w efekcie końcowym doprowadzały do upadku firmy. Najczęściej fałszowane były dokumenty księgowe w których zawyżano zyski poprzez fałszowanie faktur, tworzenie różnego rodzaju rezerw zabezpieczających które następnie przesuwano na powiększenie zysków lub nie wykazywanie straty przede wszystkim zaniżanie rezerw na poczet zwrotów. Do prasy przekazywano szczątkowe informacje który miały korzystnie wypłynąć na decyzje przyszłych inwestorów co miało powodować wzrost wartości akcji emitowanych przez spółki. Wszystkie te oszustwa koordynowane są przez menadżerów, kadrę kierowniczą oraz dyrektorów w celu zaspokojenia własnych potrzeb lub też osiągnięcia wyników założonych przez zarząd spółki. Autor książki wybrał najbardziej spektakularne wzloty i upadki wielkich korporacji, opisując szczegółowo jakich fałszerstw dokonali, jakie instytucje zawiodły w procesie weryfikacji dokumentów oraz jak wyszukiwać i bronić się przed tego typu oszustwami. Jedną z opisywanych spółek jest WarldCom. Firma w początkowej fazie zajmowała się jedynie odsprzedawaniem praw do telefonicznych rozmów zamiejscowych. Założył ją Bernard Ebbers wraz z 8 innymi inwestorami początkowo pod nazwą Long Distance Discount Service (LDDS), którzy wnieśli 600000 dol. kapitału. Pierwsze problem zaczęły się w 1985r. firma była zadłużona wtedy na 1,5 mln. dolarów. Ebbers przejął wtedy prowadzenie spółki i w pierwszej kolejności podjął decyzje o przejęci kilku innych małych firm pośredniczących w rozmowach międzymiastowych. Po przejęciu dwóch firm z powodu braku kapitału postanowili wypuścić na rynek akcje swojej spółki. Przejmowanie spółek i emitowanie akcji stało się główną strategią Ebbersa. W 1989r LDDS dzięki przejęciu notowanej na giełdzie firmie Adventage Companies Inc. stała się spółką publiczną co ułatwiało jej pozyskiwanie gotówki niezbędnej do kolejnych przejęć. Bernard Ebbers nawiązał wtedy znajomość z Jackiem Grubmanem, który był analitykiem giełdowym w banku Salomon Smith Barney. Znajomość ta była bardzo korzystna w późniejszym czasie dla samego Bernarda. Po przejęciu spółki Advanced Telecomunications Corp. Ebbers zyskał nowego pracownika w postaci Scoota Sullivana, który objął stanowisko wiceprezesa oraz wicedyrektora finansowego. W trójkę uważali, że strategia przejmowania spółek to doskonały pomysł na generowanie zysków, które podnosiły cenę akcji co w efekcie generowało kapitał konieczny do kolejnych przejęć. Mechanizm ten można by było powtarzać w nieskończoności. W tym cudownym pomyśle był jeszcze jeden haczyk, mianowicie w momencie przejmowania spółki otwierały się drzwi do zastosowania różnego rodzaju sztuczek księgowych. Jedną z nich było tworzenie rezerw które miały uchronić spółkę w przypadku nieoczekiwanych kosztów przejmowanej spółki, takich jak zobowiązania z tytułu podatków czy odprawy pracowników. Rezerwy te miałby uzasadnienie gdyby rzeczywiście istniało ryzyko takiego zdarzenie. Natomiast w tym przypadku kiedy spółka nie spełniała prognoz analityków w kolejnym okresie rozwiązywano te rezerwy powiększając tym samym zyski. Analitycy oraz inwestorzy pomijali w swoich analizach takie rezerwy dzięki czemu nie odbijało się to niekorzystnie na cenach akcji, natomiast w momencie rozwiązania rezerwy i zaksięgowaniu ich jako zysk cena akcji zwyżkowała. Wraz z powiększaniem się firmy zaczęły wzrastać koszty prowadzenia działalności. WorldCom w rzeczywistości nie generowała zysków z usług telekomunikacyjnych tylko bazowała na fikcyjnych sprawozdaniach i wzroście ceny akcji za sprawą kolejnych przejęć. Zdający sobie sprawę z problemu Scoota Sullivan podjął działania w celu przejęcia spółki Sprint. Jednak żeby doszło do transakcji wymagana była zgoda amerykańskiego organu nadzorującego, który nie dopuścił do fuzji dwóch tak dużych spółek. W wyniku czego WorldCom nie miało szans na wyjście z długów. W 2002 roku WorldCom przejęła już ponad 60 spółek i rozszerzyła działalność w wielu kierunkach. Zła organizacja wewnątrz firmy zaczęła generować duże koszty. Eberrs próbował w sposób gwałtowany zapobiec stratom redukując świadczenia dla pracowników. Ponadto WorldCom nie posiadał jednego systemu fakturowania co spowodowało że pracownicy chcący osiągać jak najlepsze wyniki sprzedażowe, a co za tym idzie premie pieniężne, fakturowali jednego klient w dwóch systemach. Wypłaty z tytułu premii wygenerowały stratę w wysokości prawie 2 mln. dol. Podwykonawcy wystawiali również faktury za pracę której nie wykonali, a pracownicy wynajmowali swoich przyjaciół do najprostszych zadań płacąc im za to ogromne wynagrodzenia. Sam Eberrs w ciągu kilku lat wzbogacił się o ponad 400 mln. dol. za sprawą kilka pożyczek od WarldCom. Wszystkie te pożyczki udzielane były za zgodą komisji ds. wynagrodzeń jednak najciekawszą decyzją tej komisji było przyznanie Eberrsowi dożywotniej odprawy w wysokości 1,5 mln. dol. rocznie. W wyniku takich wielu kosztów oraz braku zysków 21 lipca 2002 roku WorldCom złożył wniosek o ogłoszenie upadłości.

