Marzyciele i ich dramat niespełnienia.

Trzecim marzycielem z powieści Lalka jest Julian Ochocki. Jest kuzynem panny Izabeli, to arystokratyczne pochodzenie zapewnia mu doskonałe wykształcenie. To młody człowiek, który oddał się nauce. Jest najmłodszym idealistą w powieści. On najchętniej zamknąłby się i cały czas pracował. Uważa, że człowiek ma wielkie możliwości, wierzy w postęp oraz rozwój ludzkości. Był wielkim indywidualistą, często uważano go za ekscentryka, dziwoląga. W końcu Julian Ochocki wyjeżdża do profesora Geista, zachwycony jego wizją i jego badaniami nad metalem lżejszym od powietrza.

Trzecim marzycielem z powieści Lalka jest Julian Ochocki. Jest kuzynem panny Izabeli, to arystokratyczne pochodzenie zapewnia mu doskonałe wykształcenie. To młody człowiek, który oddał się nauce. Jest najmłodszym idealistą w powieści. On najchętniej zamknąłby się i cały czas pracował. Uważa, że człowiek ma wielkie możliwości, wierzy w postęp oraz rozwój ludzkości. Był wielkim indywidualistą, często uważano go za ekscentryka, dziwoląga. W końcu Julian Ochocki wyjeżdża do profesora Geista, zachwycony jego wizją i jego badaniami nad metalem lżejszym od powietrza.

Człowiekiem, który całkowicie oddał się swoim marzeniom jest Tomasz Judym z powieści Stefana Żeromskiego pod tytułem Ludzie bezdomni. Judym pochodzi z bardzo biednej rodziny: jego ojciec był szewcem, do tego lubił sobie wypić. Na wychowanie wzięła go ciotka. Nie była mu u niej łatwo, ale dzięki jej pieniądzom Judym mógł zdobyć wykształcenie. Został lekarzem. Starał się aby jego środowisko zawodowe zmieniło swoje podejście: lekarze leczyli tylko bogatych, a Judym pragnął aby leczyli też potrzebujących i ubogich. Jego pomysł przedstawiony środowisku lekarskiemu został bardzo chłodno przyjęty. Jednak Tomasz nie poddał się i założył własną praktykę lekarską, ta jednak upadła. Na szczęście otrzymał propozycję pracy w uzdrowisku w Cisach. I tam odzywa się jego serce społecznika: pragnie aby dyrekcja uzdrowiska osuszyła okoliczne stawy, które przyczyniają się do wielu chorób w środowisku okolicznych biednych mieszkańców. Jednak te stawy są niejako atrakcją uzdrowiska. Napiętą sytuację z kierownictwem pogarsza jeszcze spór z Krzywosądem, który chce aby do tych wyrzucać szlam ze stawów do rzeki. Pewnego razu doszło nawet do bójki między nim a Judymem. Po niej Tomasz opuścił uzdrowisko. Znalazł się w Zagłębiu, gdzie podjął pracę lekarza. Tutaj tez ostatecznie rezygnuje z ideałów miłości. Judym uważa, że pochodząc z niskiego stanu społecznego, ma wobec niego teraz dług, który musi spłacić. Dlatego uważa, że rodzina stanęłaby mu na drodze w realizacji planów pomocy potrzebującym. On całkowicie poświęcił się swemu marzeniu, swej idei, która uczyniła go bardzo samotnym człowiekiem.

Postać stworzona przez Josepha Conrada w powieście Lord Jim pragnął podróży oraz przygód. Marzył o tym od dzieciństwa. Uważa, że jest stworzony do życia żeglarza. Na jego zdanie nie wpływa nawet sytuacja, gdy nie pomógł potrzebującym, jednak potrafi to sobie odpowiednio wytłumaczyć. Kilak lat później przebywał na parowcu, który przewoził pielgrzymów. Statek zaczął tonąć, Jim opuścił go gdy zobaczył, że tak robi załoga. Nie pomógł w ratowaniu pasażerów. Od tego czasu ma poczucie winy. Nie postąpił zgodnie z zasadami etyki morskiej, postąpił niehonorowo. Źle się z tym wszystkim czuje dlatego staje przed sądem, później płaci za to zachowanie na Patnie, bowiem wszyscy przez ten proces wiedzą jak się zachował. Jednak ważne jest to, że Jim podjął odpowiedzialność za swoje postępowanie. Nie skorzystał z możliwości ucieczki. Jedynym jego przyjacielem stał się Marlow, który rozumiał obecne postępowanie Jima. Jim nie potrafił jednak zapomnieć, zmieniał ciągle miejsca pracy, chwile szczęścia znalazł dopiero w Patusanie, tu znalazł sobie żonę, tutaj zaczął pracować i żyć na nowo, zyskał sobie szacunek innych, wypracował pozycję wśród ludności. Jednak i tu zawiódł mieszkańców, którzy mu zaufali… Jim jest marzycielem: najpierw marzył o życiu na morzu, potem o ucieczkę od przeszłości. Jeden tchórzliwy czyn zaważył całkowicie na reszcie jego życia. Późnej jednak znajduje siłę aby odpokutować za swoje postępowanie.

Wśród postaci z literatury współczesnej też spotykamy się z marzycielami. Wymienić można na przykład postać z książki Paula Coelho Alchemik. Powieść została wydana w roku 1988. Opowiada ona historię pasterza z Andaluzji - Santiago. Pewnej nocy śni mu się sen, że przy egipskich piramidach jest zakopany skarb. Za radą cyganki udaje się w podróż do Egiptu i szuka owego skarbu. Na początku wprawdzie rada ta dziwi go, a nawet złości, jednak podczas spaceru spotyka starca, który przedstawia mu się jako Król Salem. Ten tłumaczy Santiago, że każdy człowiek ma własną Legendę - historię, która musi być zrealizowana, nawet jeśli oznacza to wielkie poświęcenie. Santiago wyrusza więc do Egiptu. Po drodze przeżywa wiele przygód. Jednak pod piramidami okazuje się, że nie ma tam zakopanego żadnego skarbu, jednak Santiago wie gdzie on jest…

Uważam, że każdy człowiek posiada marzenia. Jednak jedni marzą o małych sprawach, o małych rzeczach i nie poświęcają się temu marzeniu, a tylko mają nadzieję, że może kiedyś… Natomiast inni mają w życiu tylko ten jeden cel, to marzenie. Marzenie najczęściej kojarzy się ze szczęściem - nikt przecież nie marzy aby być nieszczęśliwym i niespełnionym. Marzenia zmieniają się z upływem czasu: wystarczy, że przypomnimy sobie marzenia z dzieciństwa i porównamy je do naszych obecnych.

Marzenia są też różne u różnych ludzi. Jeden marzy o czymś związanym z prywatnym szczęściem, jak na przykład o spełnieniu zawodowym (jak Tomasz Judym), wiele osób marzy o miłości (Werter), inny marzy o szczęściu, ale o zapewnieniu go całemu ogółowi (Prometeusz), jeszcze inny wiąże swoje marzenia z ojczyzną (Konrad).

Marzenia sprawiają, że człowiek nie poprzestaje na małym, że chce się zmieniać i zmieniać swój świat. Dzięki marzeniom nie jesteśmy bierni. Mamy cel, który chcemy zrealizować. Czasem jednak marzenie może przynieść wielkie i bolesne rozczarowanie: może się okazać, że coś o co walczyliśmy, coś co stało się naszym życie jest bezwartościowe…