Topos świata-teratru.

Od najdawniejszych czasów próbowano wyjaśniać i interpretować zjawiska rządzące światem oraz określać postawy człowieka wobec rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Próbowano też na wiele różnych sposobów tworzyć koncepcję ujmujące byt człowieka i rzeczywistość w pełnych regułach, by potem w oparciu o nie postulować właściwe postawy jednostek. Jedną z najstarszych tego typu koncepcji jest idea “teatru świata”, stworzona przez Platona. Przedstawił ją w swoim utworze pisząc: “Marionetkami bowiem są ludzie z większości upadków i rzadko kiedy tylko mają coś wspólnego z prawdą.

Od najdawniejszych czasów próbowano wyjaśniać i interpretować zjawiska rządzące światem oraz określać postawy człowieka wobec rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Próbowano też na wiele różnych sposobów tworzyć koncepcję ujmujące byt człowieka i rzeczywistość w pełnych regułach, by potem w oparciu o nie postulować właściwe postawy jednostek. Jedną z najstarszych tego typu koncepcji jest idea “teatru świata”, stworzona przez Platona. Przedstawił ją w swoim utworze pisząc: “Marionetkami bowiem są ludzie z większości upadków i rzadko kiedy tylko mają coś wspólnego z prawdą.” Tą samą myśl kontynuował w swoich “Rozmyślaniach” cesarz rzymski Marek Aureliusz. W utworze tym porównuje on życie do spektaklu, a człowieka do aktora biorącego w nim udział. Bóg jest reżyserem tego widowiska, który biernie przygląda się ludzkim poczynaniom na scenie. Wszelkie nieporozumienia i konflikty Aureliusz przedstawia jako pomyłki aktora w swojej kwestii. Bóg jako kierownik decyduje, kiedy aktor kończy swoja kwestię i schodzi ze sceny, czyli umiera. Tak więc topos świata-teatru zakładał, że rzeczywistość jest stworzona przez istotę najwyższą, reżysera wszystkich następujących po sobie zdarzeń. Ludzie w tym „ziemskim teatrze” to marionetki, aktorzy, którzy odgrywają z góry wyznaczone dla nich role. Efektem tego stwierdzenia było przekonanie o znikomej roli człowieka w świecie, jego obojętności wobec losu i niechęci dokonania jakichkolwiek zmian w swoim życiu. Szerzej rozumiana, koncepcja ta zakłada, iż los człowieka nie zależy od niego samego, ale od Boga (bogów) czy fatum, a często jego życie to rozgrywka między siłami dobra i zła. Analizując ten tok myślenia można by pomyśleć, że my w tym życiu nie mamy nic do powiedzenia. Wszystko jest z góry zaplanowane, i jedynie co możemy zrobić to wejść na scenę i odegrać swoją rolę. Problem ten ukazuje nam się już w „Biblii” a dokładniej w „księdze Hioba”. Bohaterem tej księgi jest Hiob który jest symbolem cierpienia niezawinionego i zarazem godności, którą w chwili przeżywanych nieszczęść zachowuje. Bóg aby sprawdzić jego pobożność, pozwala szatanowi poddać go próbie. Topos świata- teatru w tym utworze prezentuje się poprzez postawę sił wyższych w tym przypadku Boga i szatana. Są oni w pewnym rodzaju reżyserami którzy patrzą jak ich aktor (Hiob) odgrywa rolę, obserwują jego zachowania w danej sytuacji. Natomiast tytułowy bohater bezgranicznie ufając Bogu poddaje się wszystkim próbom, jednak nie ma on wpływu na to co się z nim dzieje, gdyż jest niczym jak marionetka w rękach szatana. Ważne jest tutaj, aby zaznaczyć iż cierpiący nie wiedział, że jego pobożność jest wystawiana na próbę. Wyraźnie widzimy że w życiu Hioba ingerowały siły dobra i zła. Historia naszego bohatera to wynik „zakładu” Boga z szatanem. Jednak Hiob nie zachowuje się jak pionek w grze między tymi dwiema siłami; do końca broni swojej godności. Mówiąc o świecie – teatrze możemy wykorzystać twórczość jednego z najwybitniejszych światowych dramatopisarzy Williama Szekspira. Porusza ten temat m.in. w „Makbecie”. Tytułowy bohater opacznie interpretuje przepowiednię wiedźm, uznając ją za wyrocznię, do której zaczyna się dostosowywać. I choć tak naprawdę są one jego wewnętrznym głosem, niespełnionymi marzeniami, które nagle doszły do głosu, to dla niego to jakby boskie głosy. Później zaś wszystko dzieje się jakby bez jego woli, jakby ktoś pociągał za sznurki i kazał mu robić to wszystko. Zupełnie jak w teatrze sceneria dopasowuje się do wydarzeń, zmienia zależnie od sytuacji i nastroju, zupełnie, jakby ktoś ją dokładnie zaprojektował i skrupulatnie dopasowywał. Mimo tego, natura zdradza Makbeta i jego poczynania. Tytułowy Makbet na wieść o samobójczej śmierci żony nie rozpacza, lecz wygłasza kwestię:

“Życie jest tylko przechodnim półcieniem, Nędznym aktorem. Który swoją rolę Przez parę godzin wygrawszy na scenie, W nicość przepada-powieścią idioty, Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.”

Szekspir pragnie uświadomić nam i sobie, że to, co dla człowieka wydaje się ważne, jest jedynie błahostką w ogromnym teatrze świata- kolejnym epizodem w “teatrze świata”, a on sam staje się jeszcze jednym, żałosnym kuglarzem. Możemy domyślać się, że Makbet nie widzi sensu życia - uważa je za okrutną zabawę losu, który skazuje ludzi na cierpienie tylko po to, by potem pogrążyć ich w pustce, zapomnieniu i samotności. Tutaj pesymizm jest jeszcze bardziej wyraźny, a obraz życia człowieka dojmująco bolesny. Nie tylko jest on bezwolny, ale jego egzystencja nie ma żadnego znaczenia. Wszystkie nasze cierpienia i radości, wszelkie sukcesy i zbrodnie to tylko „powieść idioty”, krótka i nieistotna. Przez chwilę jedynie zabawna dla tego, kto jest widzem. Kolejnym twórcą który porusza omawiany prze ze mnie temat jest Jan Kochanowski jeden z najwybitniejszych poetów w okresie renesansu. W swoich utworach bardzo często poruszał sprawy, dotyczące bytu człowieka i otaczającej go rzeczywistości. W utworze „O żywocie ludzkim”, poeta określa los człowieka mianem „fraszki”- błahostki nieistotnego drobiazgu. W tym wierszu zostały połączone ze sobą dwa zjawiska: koncepcja świata teatru z motywem przemijania. Życie ludzkie schodzi na trosce o sprawy doczesne, które przeminą, a człowiek przypomina marionetkę, którą po skończonym przedstawieniu (życiu) śmiejący się Bóg wsadzi do worka z innymi lalkami. Według podmiotu lirycznego istnienie ludzkie to widowisko karnawałowe w którym ludzie walczą o to aby odegrać co znaczniejszą rolę. „Wieczna myśl”- Bóg patrzy na to wszystko i śmieje się z człowieka. W tej fraszce autor porównuje ludzkie życie krótkiego, ulotnego nietrwałego i niepewnego tworu. Mówi, że uroda, moc, pieniądze, sława nie są nadrzędnymi dobrami i przeminą bezpowrotnie. We fraszce tej zawiera się przestroga, że świat to teatr marionetek: smutny, śmieszny, mały i bezradny; wszystko to fraszki. Życie jest daremna walką ze zmienną Fortuną. Bóg dał nam wszystko czego potrzebujemy do życia, lecz nie mamy wpływu że to kiedyś utracimy. Poeci jak i filozofowie wciąż dostrzegali więc znikomość ludzkiego losu, a kreując motyw „teatru mundi” dawali wyraz temu przeświadczeniu o znikomej randze człowieka, który może odgrywać różne- tragiczne lub komiczne role lecz nigdy nie stanie się reżyserem- zawsze pozostanie aktorem. Każdy grający swoją rolę ma tylko jedną szansę wystąpienia. Na scenie pojawia się w momencie urodzenia a schodzi z niej, gdy umiera.