
CHARAKTERYSTYKA BOJKÓW ORAZ ŁEMKÓW
Polskę zamieszkuje dziewięć różnych mniejszości narodowych oraz cztery mniejszości etniczne. Przedstawiciele tych grup mają odrębną historię, kulturę, wierzenia czy też język. Chciałabym dowiedzieć się więcej na temat ludności łemkowskiej i bojkowskiej, a także nakreślić różnice między nimi. Dlatego przeprowadzę wywiad z panią Krystyną Dżoń, która od lat interesuje się kulturą mniejszości, a ponadto pracuje jako przewodnik w sanockim Muzeum Budownictwa Ludowego. Bojkowie jest to grupa etniczna pochodzenia ruskiego, zamieszkująca Karpaty Wschodnie.
Polskę zamieszkuje dziewięć różnych mniejszości narodowych oraz cztery mniejszości etniczne. Przedstawiciele tych grup mają odrębną historię, kulturę, wierzenia czy też język. Chciałabym dowiedzieć się więcej na temat ludności łemkowskiej i bojkowskiej, a także nakreślić różnice między nimi. Dlatego przeprowadzę wywiad z panią Krystyną Dżoń, która od lat interesuje się kulturą mniejszości, a ponadto pracuje jako przewodnik w sanockim Muzeum Budownictwa Ludowego. Bojkowie jest to grupa etniczna pochodzenia ruskiego, zamieszkująca Karpaty Wschodnie. Łemkowie jest to grupa etniczna górska Północnych Karpat. Powstali przez przemieszczanie się ludności zachodnio-słowieńskiej. PŁ: Może na początek mogłaby mi Pani powiedzieć o pochodzeniu Łemków i Bojków, skąd przybyli na nasze ziemie? KD: Obie te nacje pochodzą z wschodnich Karpat, z Wołoszczyzny. PŁ: Jakim językiem się posługiwali? KD: Łemkowie posługiwali się gwarą łemkowską, jest to mieszanina ukraińskiego, wołoskiego, a także polskiego, słowackiego a nawet węgierskiego. Język Bojków natomiast jest to dialekt języka rusińskiego, z wpływem języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, ale możemy zauważyć w nim także wpływy polskie, rumuńskie, węgierskie czy słowackie. PŁ: Jak wygląda zabudowa łemkowska i bojkowska? Czym się charakteryzuje i różni od siebie? KD: Mieszkali oni w chyżach, w których wszystko znajdowało się pod jednym dachem. Miały one długość nawet do dwudziestu paru metrów. Składały się z części mieszkalnej, obory, boiska, stajni. Część mieszkalna składała się najczęściej z sieni, tzw. chyżki oraz większej izby – chyży. Do końca XIX w większości chyże były kurne dlatego wszelkie ubrania trzymano wskrzyniach w izdebce, ponieważ po izbie mieszkalnej roznosił się dym. Stół i piec musiały stać po przekątnej. Najczęściej był to stół skrzyniowy, służący również jako spiżarnia. Każdy piec musiał mieć część chlebową. Czeluść części chlebowej często powstawała przez oklejanie pnia drzewa gliną i wypalaniu go. Stół był jednym z najważniejszych mebli zarówno u Bojków jak i u Łemków. Był to mebel, który pierwszy wnoszono do domu i pierwszy ratowano w razie pożaru. Przy stole nie jadano na co dzień, lecz siadając na ławie. Ucztowano przy nim tylko podczas świąt, jak przyszedł ksiądz czy przy okazji jakiejś większej uroczystości. Charakterystyczne przy chyżach kurnych są hriadki na których suszyło się drewno. Ciekawy może być fakt, że w oborze była podłoga z desek, a w izbie mieszkalnej zwykłe gliniane klepisko. Było tak dlatego, że taką podłogę łatwiej jest wyprzątać, ale również ważna była dbałość o zwierzęta, o bydło i ich racice. Przeważnie w chyżach było jedno łóżko, na którym spali najważniejsi członkowie rodziny – matki i ojca. Pozostali, dzieci, dziadkowie, spali na ławach przyściennych albo na piecu, najmłodsze dziecko spało w kołysce przywieszonej bardzo często u powały obok łóżka. Jak już mówimy o zabudowie to wspomnę, że bogactwo gospodarza można było poznać po niebieskich okiennicach, dlatego że niebieski pigment był sprowadzani z Morza Śródziemnego, produkowany z alg morskich.
PŁ: Jaki był ich sposób na życie, czym się zajmowali? KD: Zarówno Bojkowie jak i Łemkowie były to ludy nie zbyt bogate. Zajmowali się głównie uprawą małych poletek. Tkali również len, głównie w okresach zimowych, ponieważ służyło im to później do produkcji odzieży. Istniał w tamtych czasach zawód, którego dzisiaj już nie ma, a mianowicie folusz. Niedaleko Sanoka jest miejscowość Folusz, gdzie to właśnie mieszkało dużo ludzi trudniących się tym zawodem. Folusz folował płótno, w dzisiejszym języku możemy powiedzieć dekatyzował. Płótno utkane na krosnach było rzadkie, więc ciężko było z niego uszyć jakiekolwiek ubranie. Takie płótno oddawano do folusza, który traktował je wrzątkiem, zimnem i tym sposobem to płótno się zbijało. Łemkowie, np. ci z okolic Rymanowa, zajmowali się produkcją wyrobów drewnianych – łyżek, talerzy, kasetek, które następnie były sprzedawane na pobliskich jarmarkach. PŁ: A jak wyglądały ich posiłki? Czym się żywili? KD: Jeśli chodzi o posiłki było ich trzy w ciągu dnia. Ciepłe śniadanie, zwykle jakieś rodzaje kaszy, obiad przeważnie zimny, ponieważ jedzony po zejściu z pola więc nie było czasu aby przygotować coś ciepłego. W końcu kolacja – również na ciepło. Posiłki były monotematyczne, zazwyczaj te same przez cały dzień. Jedli to co dawał im w darze las, runo leśne. Owoce, warzywa grzyby. Oraz oczywiście to co sami wyprodukowali, bądź wyhodowali. PŁ: Jakie zwyczaje panują wśród tych grup? Chodzi mi o różne tradycje, święta, jakieś charakterystyczne zachowania. KD: Ponieważ jesteśmy świeżo po świętach Bożego Narodzenia może zacznę właśnie od nich. Ostatnio miałam nawet okazję uczestniczyć w wigilii Bojków. Święta inaczej niż u nas trwają 3 dni. Pierwszy dzień – Boże Narodzenie, drugi – Szczepana, trzeci – Matki Boskiej. W ich kalendarzu jest to 25, 26, 27 grudnia, w naszym, począwszy od wigilii – 6,7,8,9 grudnia. Zaczyna się od rozsypywania siana po podłodze, a następnie gospodarze rozpoczynają modlitwę za zmarłych, za żywych, za ojca i matkę. Później rodzina dzieli się prosforą, czyli chlebkiem, zastępcą naszego opłatka. Istotnym zwyczajem jest jedzenie czosnku. Gospodarze dzielą się nim między sobą, zjadając tylko połowę, a drugą połowę noszą przy sobie przez cały rok, w celu odganiania złych mocy, nieszczęść. Przez całą wigilię nie można się kłócić, ani nikomu nic pożyczać. Bojkowie wierzą bowiem, że wtedy w roku ucieknie coś z domu, czegoś zabraknie. Najlepszym wyjściem jest pożyczyć coś od kogoś, albo nawet symbolicznie ukraść. Nie można również gasić ognia, ponieważ ma on moc oczyszczającą, chroniącą stąd też trzeba podtrzymywać go całą noc. Jeśli chodzi o kolędy to są one bardzo melodyjne, niepodobne do naszych. Zazwyczaj w pierwszy dzień świąt, podobnie jak u nas, po domach chodzą kolędnicy. Wszystkie role, nawet te kobiece, przypadają chłopcom, ponieważ dziewczyny nie mogą brać w tym udziału. Jeśli chodzi o wigilie, wieczerza jest przygotowywana od samego rana. Gospodyni piecze trzy chlebki, jeden z czosnkiem dla zwierząt żeby się dobrze chowały, drugi z gałązkami lnu, którym rodzina dzieli się przy stole zamiast prosfory, natomiast trzeci jest zapasowy. Stół jest usypywany dookoła siankiem, także pod obrusem. O pierwszej gwiazdce podawanych jest dwanaście potraw, które trzeba jeść drewnianymi łyżkami i, co ważne, wszyscy z jednej miski. Często chodzi się po domach – od jednej wigilii do drugiej. Ogółem tradycje są bardzo podobne do tych łemkowskich. Innym bardzo ważnym świętem tradycji greko-katolickiej i protestanckiej jest święto Jordan. Według naszego kalendarza wypada ono 19 stycznia. Wigilia tego święta wygląda dokładnie tak samo jak wigilia Bożego Narodzenia, z tymi samymi zwyczajami oraz potrawami. Jest to święto na pamiątkę Chrztu Pańskiego. Ksiądz zamacza płonącą świecę w wodzie, święci ją, następnie ludzie muszą się jej napić, obmyć stopy, a także poświęcić nią swój dom. PŁ: A jeśli chodzi o typowe zwyczaje? KD: Zacznijmy od ubrań. Bojkowskie panny miały mocno haftowane bluzki, a panowie haftowane mankiety, stójki. Te ozdoby świadczyły o ich bogactwie. Natomiast u Łemków, w niektórych regionach, gdy panna była na wydaniu, dostawała albo krywulke – najczęściej te panny z doliny Osławy, albo syljanke – z pozostałych regionów. Ozdoby te miały często wartość, bez mała, krowy. Rodzina wyprzedawała majątki aby zakupić taką ozdobę, ponieważ im większa i bogatsza, tym większa szansa na szybkie i dobre zamążpójście. Syljanka jest to coś na kształt kołnierzyka, natomiast krywulka ma promień około 10 cm więc jest dużo większa. Co jeszcze… Każda panna zarówno u Bojków jak i u Łemków dostawała dzieże – naczynie do robienia chleba. Przy przygotowywaniu chleba musiało zostać kawałek ciasta na zakwas na następny wypiek. Dyshonorem dla młodej mężatki była sytuacja gdy kolejny chleb nie chciał się upiec z pozostałości i była zmuszona do pożyczenia zakwasu od sąsiadki. Panny bardzo często chodziły z gołą głową, miały dekoracyjne elementy na strojach, natomiast mężatki zawsze miały czepki. PŁ: Widzę wiele podobieństw pomiędzy życiem Bojków a Łemków. Czy mogłaby Pani podać jakieś najbardziej charakterystyczne różnice? KD: Bojkowie byli narodem bogatszym, gdyż zajmowali niższe tereny górskie, to jest od Osławy na zachód. Mieli korzystniejsze warunki do uprawy roli. Zajmowali się wypasem bydła na połoninach. Łemkowie trudnili się produkcją drewnianą, żelazną podczas gdy Bojkowie produkcją płótna. Po czym jeszcze można odróżnić Bojków i Łemków jeżdżąc po terenie? Chyże na długość były podobne, jednak bojkowska miała dach czterospadowy, łemkowska dwuspadowy. Te dwie grupy etniczne mają podobne wyznania jednak ich cerkwie różnią się paroma elementami. Jeżeli popatrzymy na bryłę cerkwi bojkowskiej, to zmieścimy ją w trójkącie równoramiennym, najwyższa wieża jest nad nawą główną, prezbiterium i przedsionek jest tej samej wysokości. Natomiast cerkiew łemkowska mieści się w trójkącie prostokątnym. Nad przedsionkiem znajduje się najwyższa wieża, nad prezbiterium jest wieża najniższa. Wieże składają się z kopuł cebulastych. Cerkiew bojkowska zawsze ma dzwonnice z boku, podczas gdy łemkowska ma na wprost ołtarza głównego. Wieże nie mają kopuł. Dach jest brogowy. Jeszcze jedna różnica jaka przychodzi mi do głowy odnosi się do biżuterii. Łemkowie zdobili się różnymi świecidełkami, koralikami przy czym Bojkowie mieli ich bardzo nie wiele. PŁ: Wiemy już czym się zajmowali aby przeżyć, jakimi zawodami się trudnili. Ciekawi mnie co robili w wolnym czasie? KD: Zarówno Łemkowie jak i Bojkowie nie mieli wiele wolnego czasu. Kobiety najczęściej zbierały się na wspólnym przędzeniu, siadały w jednym pomieszczeniu, śpiewały piosenki, opowiadały różne historie. Nawet w czasie adwentu takie spotkania były wesołe, nieraz razem z młodymi dziewczynami zbierali się chłopaki. Mężczyźni w wolnym czasie bardzo często zajmowali się produkcją. Generalnie wolny czas nie był czasem odpoczynku lecz robieniem czegoś co dodatkowo przyniesie zysk.
PŁ: Jak wiadomo, dawniej nasze tereny zamieszkiwały różne mniejszości. Jakie były stosunki między nimi? KD: Wszystkie te grupy żyły ze sobą w symbiozie. Jak wynika z naszej rozmowy różnice między jedną a drugą mniejszością nie są zbyt wielkie, ich zwyczaje się mieszały. Nieraz występowały małżeństwa mieszane, szczególnie w Myczkowcach. W niektórych wsiach budowano cerkiew zaraz obok kościoła. PŁ: Orientuje się Pani jak dużo pozostało przedstawicieli tych mniejszości na naszych ziemiach? KD: Obecnie jest ich bardzo mało, ponieważ niektóre wsie w 90 procentach były wysiedlone w ramach Akcji „Wisła”. Ale np., wieś Morochów za Zagórzem, jest to wieś, która w ogóle nie została wysiedlona. Jest tam cerkiew, można do dzisiaj porozmawiać z ludźmi po ukraińsku. Ogólnie mówiąc Bieszczady były przed wojną najgęściej zaludnionym rejonem Polski. Po Akcji „Wisła” w 1947 roku liczba ludzi znacznie zmalała. Te wsie, które np. współpracowały z bandami UPA oraz głównie te greko-katolickie, były w całości wysiedlane. Bardzo dużo Bojków jak i Łemków wyemigrowało za chlebem do Ameryki. Możemy zauważyć obecność tych grup, ponieważ w różnych wsiach, czy nawet w skansenie są organizowane festiwale bojkowskie i łemkowskie. PŁ: To może na koniec to co interesuje mnie najbardziej, a mianowicie sztuka. KD: Niestety, oprócz biżuterii z koralików czy ikon robionych na zamówienie nie wiele można powiedzieć o ich sztuce. Generalnie zajmowali się bibułkarstwem, czyli różne ozdoby, kwiaty z bibuły. Te obrazy, które znajdowały się w chyżach, zdobione kwiatami bibułkowymi, były zazwyczaj kupowane na odpustach. Ozdoby świąteczne natomiast były przeważnie robione ze słomy. Ikony pisały nieliczne, specjalnie wyszkolone osoby, najczęściej w klasztorach. Ozdoby z koralików także nie były robione w każdej chyży, bo tak jak już wspominałam, były one bardzo drogie. Jak pani widzi sztuki jako takiej, tzw. rękodzieła, nie było. PŁ: Dziękuje bardzo za wywiad, za swój poświęcony czas.
