Burza-opis sytuacji

Bez zezwolenia mamy wybrałyśmy się z koleżankami na wycieczkę. Było upalnie. Słońce, duże i nieruchome, grzało niemiłosiernie. Schroniłyśmy się w lesie. Zaniepokoił nas dziwny szum gałęzi. Zrobiło się jakby ciemniej. Znowu cisza. Stałyśmy nieruchomo i wsłuchiwałyśmy się w dziwne odgłosy lasu. Szum znowu potężniał, gałęzie zaczęły nieprzyjemnie trzeszczeć i jęczeć. Potężny wicher z całą mocą uderzył w drzewa. Stałyśmy nieruchomo, a wokół nas i nad nami rozpętało się piekło. Gałęzie uginały się jakby pod olbrzymim ciężarem.

Bez zezwolenia mamy wybrałyśmy się z koleżankami na wycieczkę. Było upalnie. Słońce, duże i nieruchome, grzało niemiłosiernie. Schroniłyśmy się w lesie. Zaniepokoił nas dziwny szum gałęzi. Zrobiło się jakby ciemniej. Znowu cisza. Stałyśmy nieruchomo i wsłuchiwałyśmy się w dziwne odgłosy lasu. Szum znowu potężniał, gałęzie zaczęły nieprzyjemnie trzeszczeć i jęczeć. Potężny wicher z całą mocą uderzył w drzewa. Stałyśmy nieruchomo, a wokół nas i nad nami rozpętało się piekło. Gałęzie uginały się jakby pod olbrzymim ciężarem. Rozległ się przerażający huk i lunął rzęsisty deszcz. Drzewa nie były dobrą osłoną. Błyski i grzmoty nasilały się i zbliżały się w naszą stronę. Niedaleko ze złowrogim trzaskiem zwaliło się potężne drzewo. Spod naszych nóg z przestrachem umknął zając. Deszcz wciąż padał. Było nam zimno. Stałyśmy przytulone do siebie. Jeszcze jeden błysk i przerażający grzmot. Gdzieś niedaleko znowu runęło drzewo. Deszcz ustępował. Odgłosy burzy oddalały się. Przemoczone i przestraszone wróciłyśmy do domu.