Pierwszy wrzesnia

1 września Po mniej więcej 10 minutach ostrzału pancernika do ataku przystąpiła niemiecka piechota, wysadzony zostaje mur z cegły i brama kolejowa , rusza niemieckie natarcie. Polacy nie dają się zaskoczyć - celny ogień rkm-u z placówki “Wał” (dow. kpr. Edmund Szamlewski) i ckm z placówki “Prom” (dow. kpt. Leon Pająk) zatrzymuje Niemców, zaczynają się oni wycofywać lecz dostają się pod celny ogień , powodujący duże straty. “Schleswig-Holstein” ponawia z furią ostrzał polskich pozycji.

1 września Po mniej więcej 10 minutach ostrzału pancernika do ataku przystąpiła niemiecka piechota, wysadzony zostaje mur z cegły i brama kolejowa , rusza niemieckie natarcie. Polacy nie dają się zaskoczyć - celny ogień rkm-u z placówki “Wał” (dow. kpr. Edmund Szamlewski) i ckm z placówki “Prom” (dow. kpt. Leon Pająk) zatrzymuje Niemców, zaczynają się oni wycofywać lecz dostają się pod celny ogień , powodujący duże straty. “Schleswig-Holstein” ponawia z furią ostrzał polskich pozycji. Po zakończeniu ostrzału do akcji rusza grupa szturmowa marynarki - Marinesturmkompanie, Niemcy podchodzą na niewielką odległość do placówki “Prom” skąd wita ich huraganowy ogień polskich karabinów maszynowych i pojedyńczych strzelców. Do nieprzyjaciela strzelano także z placówki “Fort” (dow. mat Bernard Rygielski) oraz z placówki “Tor” dokąd przeniesiono stanowsiko sierż. Deika. Niemcy zorientowali się, że najbardziej zagraża im placówka “Prom” i po przegrupowaniu zaatakowali właśnie ją. Przewaga niemiecka była tak duża, że nie obeszło się bez interwencji polskich moździerzy - ich celny ogień dosłownie zmasakrował atakujących, ścigane ogniem maszynowym niedobitki piechoty morskiej wycofały się na pozycje wyjściowe. Po tym niepowodzeniu dowództwo niemieckie wreszcie ustaliło położenie placówki “Prom” i skierowało tam działa pancernika. Eksplodujące pociski spowodowały duże zniszczenia, a odłamek ciężko ranił por. Pająka, który przekazał dowodzenie chor. Gryczmanowi. Po nawale okrętu niemiecka piechota morska ponownie ruszyła do ataku. Chor. Gryczman słusznie nie chcąc dopuścić do walki wręcz w okopach nakazał wycofanie się obsady do wartowni nr 1 (dow. plut. Piotr Buder). Zanim to nastąpiło grupka żołnierzy pod dowództwem kpr. Kowalczyka zniszczyła wiązkami granatów gniazdo niemieckiego karabinu maszynowego w wartownii policji poza murem, skąd nieprzyjaciel prowadził celny ogień na tyły. W tym samym czasie zniszczone zostało jedno z dwóch działek ppanc. i jedyna armata 75 mm. Mimo nacisku piechoty niemieckiej załoga “Promu” wycofała się bez strat do wartowni nr 1. Nacierającego nieprzyjaciela przyjęto silnym i dobrze kierowanym ogniem z wartownii nr 1 , a także z wartowni nr 5. Niemcy zalegli w terenie z dużymi stratami. Jeszcze dwukrotnie ( o godz 14 i 17 ) Niemcy próbują opanować teren składnicy - bez sukcesu , za to przypłacają to stratami. Bilans pierwszego dnia: Niemcy zajeli część terenu , ponieśli wysokie straty - ocenia się je na stukilkudziesięciu zabitych i wielu rannych szczególnie w oddziałach szturmowych marynarki. Po stronie polskiej zgineło 5 żołnierzy i kilku zostało rannych. Niemcy zrozumieli, że bardzo ciężko będzie zdobyć Westerplatte frontalym atakiem.