
Kontrast jako zasada kreowania bohaterów w Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej.
“Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej można uznać bez wątpienia za sztandarową powieść polskiego pozytywizmu. „Nad Niemnem” porusza wszelkie podstawowe zagadnienia związane z ówczesną epoką (pracę organiczną, pracę u podstaw, emancypację kobiet, asymilację Żydów, utylitaryzm), a także stanowi przekrój popowstaniowego społeczeństwa. Utwór ma układ dwuwarstwowy – główną osią wydarzeń są lata 80. XIX wieku, ale częste retrospekcje przenoszą czytelnika do okresu zrywu narodowego. W „Nad Niemnem” ani razu nie użyto przy tym słowa „powstanie” – ze względu na ówczesnych cenzorów rosyjskich.
“Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej można uznać bez wątpienia za sztandarową powieść polskiego pozytywizmu. „Nad Niemnem” porusza wszelkie podstawowe zagadnienia związane z ówczesną epoką (pracę organiczną, pracę u podstaw, emancypację kobiet, asymilację Żydów, utylitaryzm), a także stanowi przekrój popowstaniowego społeczeństwa. Utwór ma układ dwuwarstwowy – główną osią wydarzeń są lata 80. XIX wieku, ale częste retrospekcje przenoszą czytelnika do okresu zrywu narodowego. W „Nad Niemnem” ani razu nie użyto przy tym słowa „powstanie” – ze względu na ówczesnych cenzorów rosyjskich. Postaci występujące w powieści są zbudowane kontrastowo i często zestawione na płaszczyźnie pokoleniowej. Kontrast to równowaga przeciwności, sprzeczność lub ostro uwydatniająca się różnica pomiędzy dwójką bohaterów powieści (w tym przypadku). W podanym fragmencie „Nad Niemnem” taką parą są Benedykt i Emilia. Różnice charakterologiczne w odniesieniu do pierwszej pary, uwydatniają się już w podstawowych cechach, a także samej ideologii życiowej. Benedykt Korczyński jest człowiekiem wykształconym, pracowitym, szlachetnym i rozsądnym. To przywiązany do ziemi patriota, który próbuje dostosować się do nowej, pouwłaszczeniowej rzeczywistości. Musi jednak odejść od swych młodzieńczych ideałów, zrywając przy tym znajomość z Bohatyrowiczami. Emilia z kolei to egoistka. I przy całym samouwielbieniu, nieszczęśliwa. Jest przekonana o swoim słabym zdrowiu, obawia się wysiłku, w końcu odcina się rozpaczliwie od pełnego trudności świata. Zastanówmy się, czemu Orzeszkowa stworzyła bohaterów tak odmiennymi. Odpowiedzi przynosi niezawodna (jak zawsze) Biblia, w której czytamy mniej-więcej tak: Zaprawdę, powiadam wam, dzięki istnieniu zła, daleko bardziej docenicie łaskę Bożą, jaka spadnie na wasze dusze. Czyli, to po pierwsze, człowiek jest w stanie lepiej zauważyć dobro, gdy zestawi się je ze złem. Drugi powód twórczyni zespawała z utylitarną filozofią kreacji powieści pozytywistycznych. Utilitas,atis według matki języka polskiego oznacza „pożytek, korzyść”. „Nad Niemnem” miało więc za zadanie przekazać wartości dydaktyczne czytelnikom, które są o wiele łatwiejsze do odczytania przy wyraźnym rozgraniczeniu na dobro i zło. Drugą kontrastującą parę stanowią Andrzejowa Korczyńska wraz z jej synem Zygmuntem. Andrzejowa od wielu lat jest wdową po swoim zmarłym mężu. Pragnie zachować w synu pamięć po ojcu-bohaterze, lecz jej wszelkie próby wychowawcze kończą się fiaskiem. Jest to przy tym kobieta religijna, poważna, zamknięta w sobie, powściągliwa, wzniosła i pełna przywiązania do rodzinnej ziemi. Po negatywnej stronie kontrastowej równoważni mamy z kolei Zygmunta – osobę (a raczej – osobnika) przekonanego o własnej wyższości, oderwanego od codzienności, próżnego i egoistycznego, pozbawionego szacunku dla ojca. Otoczenie codziennego życia przytłacza go. Przedstawiając w taki sposób swoich bohaterów, Orzeszkowa w zdecydowany sposób opowiada się za ideologią propozytywistyczną. Osoby wystające spoza sztywnych ram bliskich kalwinizmowi (pod pewnymi względami oczywiście), zostają przez nią skazani na wieczne potępienie. Osobiście uważam, że takie kryterium oceny nieco umniejsza obiektywną wartość książki, ponieważ moglibyśmy wysunąć z niej błędny wniosek o ludziach, którzy nie trzymali się ściśle zagadnień pozytywizmu. Przeciętny człowiek mógłby pomyśleć, że takie osoby są rzeczywiście jednoznacznie negatywne. A to już teoria daleka prawdzie. Nie można za to odmówić Orzeszkowej doskonałego ukazania, jak traktowano jednostki odbiegające od XIX-wiecznej kultury masowej. Na dobrą sprawę, młodego Zygmunta moglibyśmy w dzisiejszych czasach scharakteryzować, oczywiście tylko do celów pokazowych, następująco: „jest to osoba pewna siebie, przebojowa, lubiąca bujać w obłokach i rozmyślać o swojej przyszłości. Własny rozwój z pewnością zaprocentuje sukcesami w dorosłym życiu. Odcina się od wydarzeń z przeszłości, patrząc ku zachodowi, dokąd zamierza wyjechać tuż po zakończeniu nauki w kraju”. Z kolei jakiś ignorant przechodząc obok współczesnej Andrzejowej, mógłby rzucić do kolegi: „O, patrz, moherowy beret idzie”. Zastosowany tu kontrast charakterystyki jest typowy dla Orzeszkowej i tak samo jak u niej - nieprawdziwy. Ludzie są jak proch, w który się obracają – nigdy biały, nigdy czarny. Szkoda, że szarość nie służy dydaktyce, bo ze wszystkich kolorów ludzkich jest najbardziej autentyczna.





