Człowiek w czasach zagłady.

Człowiek żyjący w czasach zagłady, w skrajnych warunkach obozu koncentracyjnego i postawiony w sytuacjach ekstremalnych miał trudności z zachowaniem moralności, musiał dokonywać wyborów, gdzie każde rozwiązanie było złe, tragiczne. Warunkami przeżycia było dostosowanie się do panujących realiów, przyzwyczajenie się do otaczającego zła, zrezygnowanie z przyzwoitości i ludzkich zachowań. Człowiek musiał nawyknąć do ciągłego głodu, bólu, cierpienia i ciężkiej pracy, a także wykazać się sprytem i przebiegłością. Nadzieja na wolność popychała go do kradzieży, donoszenia, zabijania, a nawet wyrzekania się własnych dzieci.

Człowiek żyjący w czasach zagłady, w skrajnych warunkach obozu koncentracyjnego i postawiony w sytuacjach ekstremalnych miał trudności z zachowaniem moralności, musiał dokonywać wyborów, gdzie każde rozwiązanie było złe, tragiczne. Warunkami przeżycia było dostosowanie się do panujących realiów, przyzwyczajenie się do otaczającego zła, zrezygnowanie z przyzwoitości i ludzkich zachowań. Człowiek musiał nawyknąć do ciągłego głodu, bólu, cierpienia i ciężkiej pracy, a także wykazać się sprytem i przebiegłością. Nadzieja na wolność popychała go do kradzieży, donoszenia, zabijania, a nawet wyrzekania się własnych dzieci. Druga wojna światowa była najbardziej okrutnym doświadczeniem w historii ludzkości. Człowiek jeszcze nigdy wcześniej nie oglądał zagłady na taką skalę. Elementem codzienności stały się masowe mordy dokonywane na narodzie żydowskim, łapanki na ulicach, nieludzkie traktowanie jeńców w obozach koncentracyjnych,  a także inne zbrodnie, jakich dopuszczali się żołnierze niemieccy na ludności okupowanych krajów. Wszystko to sprawiło, że człowiek zmienił radykalnie swoją hierarchię wartości. Bardzo dobrze widoczne jest to w utworach Tadeusza Borowskiego przedstawiających życie w Oświęcimiu.               Z opowiadań tych wyłania się ponury obraz rzeczywistości w obozie koncentracyjnym. Człowiek został w niej odarty ze wszystkiego co ludzkie. Najlepiej obrazuje to cytat z epistolarnego opowiadania U nas w Auschwitzu: „Jakże to jest, że nikt nie krzyknie, nie plunie w twarz, nie rzuci się na pierś? Zdejmujemy czapkę przed esmanami wracającymi spod lasu, jak wyczytają, idziemy z nimi na śmierć i – nic? Głodujemy, mokniemy na deszczu, zabierają nam najbliższych. Widzisz: to mistyka. Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka. Oto jest dzika bierność, której nic nie przełamie. A jedyna broń – to nasza liczba, której komory nie pomieszczą”. W miejscu, gdzie panował wszechobecny terror, gdzie zabijanie było czymś zwyczajnym, ludzie aby przeżyć musieli wyrzec się wszelkich odruchów serca, pogodzić się i zaakceptować wszelkie zbrodnie, stali się przedmiotami, z którymi hitlerowcy mogli w każdej chwili zrobić wszystko co chcieli. Granice między dobrem a złem zniknęły. Nikogo nie dziwiło, że człowiek aby żyć godził się na katowanie, czy wydanie na śmierć innego człowieka.               Tadeusz Borowski jako wrażliwy pisarz i poeta nie mógł na początku pogodzić się z rzeczywistością jaką zastał w obozie. Jego rozterki przedstawione są w listach zebranych w cytowane już przeze mnie opowiadanie U nas w Auschwitzu. W jednym z fragmentów zastanawia się on nad genezą wojny i jej okrucieństwa. Nie może on zrozumieć jak w umyśle człowieka mogło zrodzić się takie zło. Zauważa on też, że każda zbrodnia w ówczesnej rzeczywistości mogła zostać usprawiedliwiona w imię wyższych wartości: „[…] I w tym wylewie atawizmu stoi człowiek z innego świata, człowiek, który konspiruje po to, aby nie było konszachtów na ziemi, człowiek, który kradnie, aby nie było łupiestw na ziemi, człowiek, który zabija, aby nie mordowano ludzi.” Cytat ten mówi o paradoksie tamtych czasów. Jak można kraść, czy zabijać aby wyeliminować zło? Zło zawsze rodzi zło.               Kolejny makabryczny obraz  wyłania się z opowiadania Dzień na Harmenzach. Przedstawiona została tutaj rozmowa ze starym Żydem, który opowiada jak zabił własnego syna za to, że ukradł chleb. Mówi on, że prawdziwy głód może popchnąć człowieka do wielkich zbrodni: „Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia. Ja już miałem taki głód. […] u nas ludzie żywcem chcieli się zjadać”. W obliczu takiego głodu kradzież chleba, czy zamiana żywności na używki były największymi zbrodniami i zasługiwały na ukaranie śmiercią. Dlatego Beker nie uważał, że zabicie syna było czymś złym. W dalszej części tego fragmentu widać też, jak bardzo ludzie w obozie byli pogodzeni z holocaustem. Wstrząsające mogą się nam wydać słowa, w których Borowski życzy staremu Żydowi śmierci w komorze gazowej, jednak nie powinniśmy ich oceniać bez zrozumienia istoty tamtych czasów i tamtej rzeczywistości.