
1. Co wg autora jest najistotniejszym problemem eutanazji?
Według autora najistotniejszym problemem eutanazji jest problem odpowiedzialności za jej przeprowadzenie. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby to tylko osoba, która chce odejść brała na siebie całą odpowiedzialność ale eutanazja nie może obejść się bez udziału drugiej osoby. W momencie gdy taka osoba zostaje poproszona o pomoc w przeprowadzeniu eutanazji staje się ona jej osobistą sprawą. W tym momencie pomocne byłyby pewne uregulowania prawne, ale z uwagi na różnorodność przypadków ludzi pragnących eutanazji, stworzenie prawa regulującego kwestie z nią związane staje się trudne czy wręcz niemożliwe.
Według autora najistotniejszym problemem eutanazji jest problem odpowiedzialności za jej przeprowadzenie. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby to tylko osoba, która chce odejść brała na siebie całą odpowiedzialność ale eutanazja nie może obejść się bez udziału drugiej osoby. W momencie gdy taka osoba zostaje poproszona o pomoc w przeprowadzeniu eutanazji staje się ona jej osobistą sprawą. W tym momencie pomocne byłyby pewne uregulowania prawne, ale z uwagi na różnorodność przypadków ludzi pragnących eutanazji, stworzenie prawa regulującego kwestie z nią związane staje się trudne czy wręcz niemożliwe. Osoba mająca przeprowadzić eutanazję staje przed trudnym, życiowym wyborem: albo zgodzi się, biorąc de facto pełną odpowiedzialność za zabicie człowieka i narażając się na ryzyko wyalienowania ze społeczeństwa za złamanie podstawowych wartości moralnych lub odmówi nie ryzykując już społeczną dezaprobatą i możliwymi sankcjami prawnymi. W tym drugim przypadku wbrew pozorom osoba taka również ponosi pewną odpowiedzialność – za cierpienie tego człowieka, które będzie nadal trwało. Tak więc od momentu poproszenia kogoś o dokonanie aborcji, taka osoba już nieodwracalnie staje się za nią w ten czy inny sposób odpowiedzialna. Jest to sytuacja, z której bardzo trudno znaleźć wyjście. Osoby przeciwne eutanazji zabierają często głos nie zdając sobie sprawy z ogromu cierpienia jakie doznaje chory. Nie mając takiego punktu odniesienia bardzo łatwo wyciągnąć fałszywe wnioski i błędnie ocenić sytuację w jakiej znajduje się chory. W rzeczywistości owego relatywizmu nie da się zastosować w praktyce, ponieważ to jak osoba chora cierpi wie tylko ona sama. Wobec powyższego problem odpowiedzialności pozostaje kwestią niezwykle problematyczną i niezwykle trudną do rozwiązania.
