Kobieta jej życie, problmey i pragnienia w literturze wybranych epok

" Kobieta jest czymś niepojętym, żadne prawa ani religia nie mają do niej zastosowań" powiedział Nikos Kazandzaki. Trudno się z nim nie zgodzić. Mówi się, że kobieta jest niczym pogoda. Potrafi zmieniać się z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę, raz pogodna i wesoła, w chwilę później smutna i zamyślona, wierna kochanka i niszczycielska femme fatale, energiczna kobieta czynu i nieporadna księżniczka, anioł i demon w jednej skórze.

" Kobieta jest czymś niepojętym, żadne prawa ani religia nie mają do niej zastosowań" powiedział Nikos Kazandzaki. Trudno się z nim nie zgodzić. Mówi się, że kobieta jest niczym pogoda. Potrafi zmieniać się z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę, raz pogodna i wesoła, w chwilę później smutna i zamyślona, wierna kochanka i niszczycielska femme fatale, energiczna kobieta czynu i nieporadna księżniczka, anioł i demon w jednej skórze. Kobieta jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych tematów, ale czegokolwiek by się o niej nie powiedziało, będzie to tylko namiastka wiedzy na temat kobiecej natury. Bo kobieta to chyba jedyna istota, która im mniej przewidywalna, tym bardziej staje się obiektem zainteresowania płci przeciwnej. Aby przekonać państwa o tym, że kobieta zmienną jest, odwołam się do kilku sylwetek kobiecych ukazanych w literaturze różnych epok. Poczet bohaterek o bogatym, fascynującym wnętrzu i często skomplikowanej, ale urzekającej i frapującej osobowości otwiera Sonia Marmieładow bohaterka książki Fiodora Dostojewskiego „Zbrodnia i kara”. Tragiczną historię jej życia możemy poznać z relacji ojca bohaterki, notabene pijaka. Ta dziewczyna mimo tak młodego wieku, nie mając żadnego wykształcenia została zmuszona podjąć pracę prostytutki. Była to jej zdaniem jedyna możliwość wsparcia swojej rodziny. Nie robiła tego dla własnych korzyści, ale dla pomocy Katarzynie-schorowanej macosze i swemu przyrodniemu rodzeństwu. Niejednokrotnie słyszała obelgi ze strony Katarzyny: „Mieszkasz tu u nas, darmozjadzie jeden, jesz pijesz, korzystasz z ciepła”. Macocha nie dostrzegała poświęcenia Soni. Choć prostytucja nie jest zawodem budzącym pozytywne skojarzenia to Sonia jest na tym polu całkowitym wyjątkiem. Zagadkowość tej postaci polegała przede wszystkim na niezgodności, kontraście pomiędzy niezwykłą osobowością, a zawodem, który uprawiała, a który poniżał jej kobiecość. Sonia była wcieleniem chrześcijańskiego dobra, pokory i miłości. Nie sądziła, nie gardziła, potrafiła zdobyć się na miłosierdzie wobec ludzi, którzy jej zawinili. Nie skarżyła się na swój los, a cierpienie i poniżenie przyjmowała ze spokojem i pokorą. Wydawałoby się, że tych dwóch tak różnych światów: prostytucji i życia w głębokiej wierze nie da się ze sobą pogodzić. Jednak Sonia wierzyła, że krzyż, który musi nieść na swych ramionach jest dla niej drogą do zbawienia. Pocieszenie i wsparcie odnajdywała nie w ramionach najbliższych, lecz w przekonaniu, że każdy człowiek ma szansę na przebaczenie u Boga, jeśli tylko będzie w stanie uznać i zrozumieć swoją winę i przyjmie pokornie pokutę. Odrzucona i poniżona przez społeczeństwo wielokrotnie przeżywała chwile słabości. Mówiła o sobie „przecież jestem bez czci, jestem wielka, wielka grzesznica”. Przytłaczał ją ogrom bezradności i braku możliwości widoków na lepszą przyszłość. „Sonia z natury wiedziała zawsze, że ją łatwiej jest zniszczyć niż kogo bądź innego, no a krzywdzić ja mógł każdy nieomal bezkarnie”. Zaskakujące jednak jest to, że Sonia potrafiła stawić czoło wyzwaniom jakie niosło ze sobą jej życie. Pomimo wykonywanego zawodu umiała zachować czyste wnętrze i nienaruszony system wartości. Uważam, że Sonia jest bardzo dobrym przykładem kobiety, która swoim postępowaniem, ogromna silą ducha budzi wśród czytelników wielki podziw. Jest doskonałym usposobieniem postaci żyjącej wbrew swym zasadom moralnym. Przedstawiając kolejną sylwetkę, odwołałam się do cytatu Heinicha Heine’a. „Nigdy nie można ustalić z pewnością, gdzie w kobiecie kończy się anioł, a gdzie zaczyna diabeł”. Izabela Łęcka- kobieta niepospolicie piękna, oryginalna i doskonała – tak przedstawia ją narrator powieści. W rzeczywistości panna Izabela przypomina lalkę niezwykle piękną, elegancką, z dobrymi manierami, ale wypełnioną zastraszającą pustką, w której skupiły się wszystkie wady arystokracji. Mimo swego egoizmu i wnętrza bogatego na poziomie wydmuszki była bardzo kobieca, pełna uroku i delikatności, co obok urody pozwalało jej uwodzić wszystkich mężczyzn. Wychowana w dostatku, otoczona luksusami, interesowała się tylko tym, co było ładne. Nie zwracała uwagi na to co brzydkie, przeciętne i proste. Pełna pychy, próżności, bezmyślności pobawiona była jakichkolwiek głębszych uczuć. Izabelę możemy niewątpliwie zaliczyć do polskich femme fatale. Potrafiła swą osobą wzbudzić w mężczyznach pożądanie i miłość, a zarazem doprowadzić ich do zguby. Stawała się dla mężczyzny wszystkim po to, by po pewnym czasie odepchnąć go i rzucić. Zadziwiające jest to, skąd w takiej pięknej kobiecie odnajdujemy tyle zimna i nieczułości. W jej sferze – arystokracji miłość była przede wszystkim flirtem, grą, zabawą lub transakcją finansową. Izabela „wyhodowała się w pewnej sferze, epoce wśród pewnych pojęć”. Najbardziej irytujące w jej zachowaniu było lekceważące traktowanie Stanisława Wokulskiego, który darzył ją ogromnym uczuciem. Sterowana przez pieniądze nie pozwoliła otoczyć się miłością. Przekonana o swej wyższości mówiła „niech będzie kontent, że pozwalam mu na siebie patrzeć”. Jej kaprysy powodowały, że sama nie wiedziała, czego chce. Życie panny Łęckiej doprowadziło ją do tego, że stała się całkowicie przegraną kobietą, która wiedziała, czym jest prawdziwe życie. Mimo urody straciła wszystkich swych adoratorów i z honorem wstąpiła do klasztoru. Panna Łęcka jest idealnym odzwierciedleniem kobiety, którą możemy porównać do alabastrowego naczynia napełnionego octem. Kobietą, na którą warto zwrócić uwagę, jest Emma Bovary – tytułowa bohaterka powieści Gustawa Flauberta „Pani Bovary”. Już od początku zetknięcia się z tą postacią, bardzo mnie ona zaintrygowała. W moim odczuciu Emma, tak jak Izabela, to femme fatale. Wbrew temu, co myśli, nie została wcale skrzywdzona przez los, lecz poszukiwanie namiastki bajkowego świata doprowadza ją do zguby. Emma jest typową romantyczką. Pragnęła miłości pełnej pięknych słów, namiętności i upojenia. Rzeczywistość jednak ją rozczarowała. W małej, prowincjonalnej miejscowości nie znajduje żadnych rozrywek, a jej mąż Karol, pomimo tego, że ją bardzo kocha, zmuszony jest poświęcać więcej czasu pacjentom, zaniedbując tym samym małżonkę. A marzenia pani Bovary niezwykle kontrastują z szarą rzeczywistością. Świat musi się dla niej składać z pięknych przedmiotów, musi być namacalny, spełniać radość nie tylko wywoływaniem uczuć, ale i pobudzaniem zmysłów. Pani Bovary czuła się więźniem rzeczywistości. Wydawała się być niepasującym elementem do obrazka, jakim była wioska, w której mieszkała. Znudzona mężem szczęścia szukała w ramionach innych mężczyzn. Miała nadzieję, że znajdzie to, o czym marzyła – cudowne życie będące niekończącym się pasmem zabaw. Namiętne romanse sprawiały, że stawała się coraz bardziej niecierpliwa, łakoma i lubieżna. Żyła według zasady „carpe diem”. Emma swoje postępowanie potrafiła zataić przed innymi. Dla męża i mieszkańców wioski była godną podziwu i naśladowania panią domu. Obłuda doskonale pozwalała jej ukryć prawdziwe oblicze. Ludzie postrzegali ją jako „kobietę o wielkich możliwościach”, a w rzeczywistości była „pełną żądz, wściekłości i nienawiści”. Tak jak powiedział Romain Rolland: „Kobieta opanowana namiętnością nie dba o lojalność, a mniej jeszcze o zdrowy rozsądek”. Emma bezdusznie wykorzystywała miłość i pracę Karola. Nie miała wyrzutów sumienia. Postępowała wbrew wszystkim zasadom moralnym. Przyjście na świat córeczki nie wzbudziło w niej poczucia macierzyństwa. Ważniejsze dla niej było zaspokojenie swych potrzeb, które miały rozproszyć nudy rzeczywistości. Zapatrzenie w siebie, dążenie do spełnienia marzeń sprowadziły tragedię na Emmę i jej całą rodzinę. Powodem jej samobójstwa nie była jednak niespełniona, romantyczna miłość, lecz widmo bankructwa spowodowanego rozrzutnością. Emma jest wcieleniem pewnego typu osobowości tzw. bavaryzmu. Pojęcie to określa fikcyjną wizję własnej osobowości. Wydawałoby się, że kobieta, która ma właściwie wszystko, powinna być szczęśliwa, jednak postać pani Bovary po raz kolejny potwierdza tezę, że „żadne prawa ani religie nie mają zastosowań” dla płci pięknej. Następnie przejdę do bardzo interesującej postaci, którą jest Róża Żabczyńska tytułowa bohaterka książki Marii Kuncewiczowej pt. „Cudzoziemka. Róża to kobieta, która wszędzie czuje się obca, nieprzystosowana jak by była, „cudzoziemką” nawet wśród najbliższych. Ucieka od teraźniejszości w przeszłość do niespełnionej miłości do Michała. Wspomnienia te wypełniły jej duszę niechęcią, nienawiścią oraz nieustanną chęcią odegrania się na wszystkich za własne życiowe niepowodzenia. Róża była kobietą głęboko nieszczęśliwą, którą nie potrafiła pogodzić się losem. Zgorzkniała, niespełniona jako kobieta i jako artystka stała się bezwzględnym tyranem terroryzującym swoją rodzinę. Nie interesowały ją pragnienia najbliższych. Była egoistką, która wszelką winę za swoje niepowodzenia życiowe zrzucała na męża Adama. To komplementy ukochanego Michała obudziły ją do życia, uczyniły z niej kobietę, a gdy Michał odszedł złamały ją, zamknęły na zawsze jej kobiecość. Słowa te były dla niej jednocześnie szczęściem i tragedią. Kiedy ich zabrakło nie chciała przyjąć żadnego zadośćuczynienia. Odrzucała wszelkie kontrpropozycje świata. Jej życie zatrzymało się. Nie obchodziło ja nic, co stanowiło treść życia i szczęście każdej normalnej kobiety: małżeństwo, dzieci, ich szczęście i kariera. Był to dla niej świat zewnętrzny. Tak jak powiedział Bruno Schulz Cudzoziemka „jest to portret kobiety złej, jędzy sekutnicy, która całe swe otoczenie zatruwa dziwnym fermentem złości i histerii z niej emanującym”. Jednak w ostatnim dniu swego życia Róża przeszła swoistą metamorfozę. Udało jej się pogodzić z przeszłością i z własnym losem oraz zrozumieć teraźniejszość. Stała się inna osoba. Wreszcie zachowywała się jak kochająca żona i matka. Przebaczyła sobie. Zdała sobie sprawę z popełnionych błędów. Szkoda tylko, że śmierć nie pozwoliła jej nadrobić tych straconych lat. Sądzę że Róża jest bohaterką odbiegającą od wszelkiego kanonu postaci kobiecych. Wielokrotnie zastanawiałam się jak serce kobiety, żony, matki może być tak doszczętnie przepełnione złem. Czy niespełniona miłość może mieć tak kolosalne skutki w przyszłym życiu? Róża jest tego odzwierciedleniem. Dla Róży kobiecość stała się źródłem udręki. Dopiero odruch dobroci pozwolił jej wyzwolić się ze skorupy zła. Bohaterka książki pt. „Polka” to ostatnia kobieca postać, jaką chciałabym Państwu zaprezentować. Jest nią sama autorka, która w formie dziennika opisuje dzień po dniu życie kobiety oczekującej przyjścia na świat swojego pierwszego dziecka. Jest więc chyba oczywiste, że pisarka Manuela Gretkowska utożsamia się z Manuelą Gretkowską-przyszłą mamą. Lecz jaką kobietą jest Gretkowska -bohaterka książki? Postaram się ją państwu przybliżyć. Manuela wie doskonale, co to znaczy być kobietą. „Polka” to dziennik, mozolnie dzień po dniu opisywany scenariusz życia kobiety spodziewającej się dziecka. Autorka, pisząc go, nie sprzedała swojej intymności, lecz podzieliła się z czytelnikami swoimi doświadczeniami. Wiadomość o ciąży spadła na nią jak grom zjasnego nieba. Na początku wydawało się, że to guz. Dopiero po 7 tygodniach wyjaśniło się. „Dziecko? Kiedyś, później, w tak odległej przyszłości, że prawie w innym wymiarze, nierealnie.” – powiedziała bohaterka, gdy dowiedziała się, że zostanie matką. Opis tych dziewięciu miesięcy życia jest dynamiczny, sugestywny i psychologicznie wiarygodny. Gretkowska doskonale pokazuje, jak nieprzekładalne, nieprzetłumaczalne, jak jednostkowe i niepowtarzalne jest doświadczenie bycia w ciąży. To nie ciąża jest w kobiecie, lecz kobieta wewnątrz niej. To nie kobieta organizuje swoje życie, lecz ciąża je determinuje i oplata. Autorka opisuje, że ciąża pomimo wywrócenia życia do góry nogami jednocześnie je scala i nadaje mu nowy sens, wypełnia je radością i ciepłem. Ten najbardziej intymny dziennik pisarki mówi o owocu miłości i wzajemnym zrozumieniu matki z nienarodzonym dzieckiem. Wielokrotnie spotykamy się z tym, jak autorka rozmawia ze swoją córeczką. Już od samego początku pragnie nawiązać z nią kontakt. Książka ta pokazuje, jaka jest prawdziwa natura kobiety. Zaznacza również, jak ważna i trudna jest rola kobiety. Dzięki osobistym zapiskom Gretkowskiej możemy poznać prawdziwe uczucia, jakie towarzyszą przyszłej matce. Możemy dokładnie poznać, co dzieje się z ciałem kobiety w czasie tych 40 tygodni. Manuela Gretkowska prezentuje kobietę od całkiem innej strony. Nie boi się poruszać tematów związanych z najbardziej intymną częścią życia. Autorka „Polki” pozwala nam zobaczyć kobietę, której wcześniej nikt inny nie odważył się ukazać. Często można usłyszeć obiegowe przysłowie, iż “Kobieta zmienną jest”, nieraz i cytat zaczerpnięty z “Dziadów” - “Kobieto puchu marny, ty wietrzna istoto”. W obu stwierdzeniach da się wychwycić jedną z głównych cech, jaką się przypisuje kobietom, ich niestałość. Trzeba jednak bardzo uważać z takim sądem, to nie tyle kobieta jest zmienna, co zmienne były i są nadal sposoby postrzegania tej “drugiej płci”. Dlatego też i “obraz kobiety”, który tworzy literatura i sztuka, nigdy nie może być ujęty całościowo i jednoznacznie. W każdej epoce, przez każdego autora czy autorkę do tego portretu zostaje dodany nowy . Wydaje mi się, iż nie można stworzyć jednolitego portretu kobiety, ale poprzez omówienie kilku przykładów postaci utworów literackich można uchwycić pewne główne tendencje w przedstawianiu kobiet. Sądzę, że zaprezentowane przeze mnie postaci kobiece wystarczająco udowadniają założoną przeze mnie tezę. “Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt” -śpiewał niegdyś Bogusław Mec. Myślę, że urok każdej kobiety polega na tym , że jest ona naprawdę nieodgadniona, ale dlatego tak bardzo intrygująca.