Polscy poeci niepokorni - wybrane przykłady

Poezja w polskiej literaturze zajmuje kluczową pozycję od ponad dwóch stuleci. Zlepek form i różnorodna tematyka przypomina gęsty, mieszany las, w którym każde drzewo jest gatunkiem niepowtarzalnym, zasługującym na zainteresowanie i uwagę ze strony wnikliwie analizującego obserwatora. Uznani mistrzowie od wieków dostarczają nam intrygujących kreacji, z których żadna nie spada poniżej granicy artystycznej przyzwoitości, strzeże przed banałem, pretensjonalnością i myślowym prostactwem. Dynamika i energia płynąca z zaciętych poetyckich sporów ze światem, monologi ubrane w niepowtarzalne, ale często proste słowa, dyskusje, które przyjmują formę dyskursów publicznych pozwalają na interpretację i próbę osiągnięcia kontrastu, zestawienie odmiennych światów polskiej poezji.

Poezja w polskiej literaturze zajmuje kluczową pozycję od ponad dwóch stuleci. Zlepek form i różnorodna tematyka przypomina gęsty, mieszany las, w którym każde drzewo jest gatunkiem niepowtarzalnym, zasługującym na zainteresowanie i uwagę ze strony wnikliwie analizującego obserwatora. Uznani mistrzowie od wieków dostarczają nam intrygujących kreacji, z których żadna nie spada poniżej granicy artystycznej przyzwoitości, strzeże przed banałem, pretensjonalnością i myślowym prostactwem. Dynamika i energia płynąca z zaciętych poetyckich sporów ze światem, monologi ubrane w niepowtarzalne, ale często proste słowa, dyskusje, które przyjmują formę dyskursów publicznych pozwalają na interpretację i próbę osiągnięcia kontrastu, zestawienie odmiennych światów polskiej poezji.
Poezja czynu, poezja łącząca w sobie politykę, nafaszerowana historią, przejawiająca cechy dekalogu danej epoki, poezja krzepiąca, piękna, problematyczna i kontrastowa przechodziła brutalny etap degradacji i stawała się poezją wyzwoloną, w której brak pokory wobec formy i treści był punktem wyjścia do tworzenia nowego nurtu. Polacy sięgali po poezję, aby znaleźć w niej diagnozę, wzruszenie, wyrażenie opinii na temat narodu. Traktowali wiersze jako nośnik świadomości narodowej i krystaliczny obraz rzeczywistości. Poezja próbowała przywrócić poczucie bezpieczeństwa i stworzyć szansę na powstanie moralności z gruzów, którymi zasypała ją niesprawiedliwa historia. W poezji szukano pocieszenia i kształtowania postaw narodowo-patriotycznych. Polacy od lat oczekiwali od poetów wniosków, przesłań oryginalnych i niebanalnych. Schematyczna budowa, narzucona forma, w której nie było miejsca na krytykę i negację, wzniosłe słownictwo i tworzenie pięknych obrazów w świadomości czytelnika, stały się głównymi założeniami poezji XVIII i XIX wieku. Jakikolwiek żart, który poezja wprowadzała do życia publicznego musiał być ironiczny, delikatny i wysublimowany. Od treści narodowych, poprzez polityczne, historyczne, aż do filozoficznych. Ośmielam się stwierdzić nawet, że literatura owa była literaturą dla zbiorowości, miała trafić do poszczególnych odbiorców przez tłum i odwrotnie. To bezpieczne narzędzie w rękach poetów i wieszczów, a nie odbicie relacji świata i człowieka pędzącego trudny nieraz żywot, człowieka zastanawiającego się nad przyziemnymi sprawami, dniem dzisiejszym i przede wszystkim nad sobą. Poezja nabrała innego wymiaru, kiedy przetrwanie i systematyczne pokonywanie własnych słabości przez twórcę, stało się sposobem na eksperymentowanie ze światem i ukazanie jego odmiennych wartości. Wartości poddanych w wątpliwość i zaburzonych przez natłok myśli wyrażony w paru wersach odzwierciedlających trudy ludzkiego bytu, chwile buntu i kategoryczną negację. Poezja staje się bliższa odbiorcy, kiedy poeta schodzi z piedestału, zdejmuje swój laurowy wieniec, odkłada na bok rolę mentora, wszechstronnego moralizatora i zaczyna być zwykłym, szarym, przeciętnym człowiekiem, pokazując tym samym, że zwykłość i prostota może być kluczem do poznania siebie i rozszyfrowania własnego ja. Chodzi tu o określenie siebie, a może bardziej o określenie swojego istnienia i rozliczenie z problemami egzystencjalnymi. Z zupełnie inną poezją mamy do czynienia po II wojnie światowej. Przeżytej traumy i niemożności pogodzenia się z tragiczną rzeczywistością nie można wyplewić ze świadomości młodych pokoleń, które stają się teraz przyszłością i nadzieją na lepsze jutro. Ogładzona poezja znana przed wojną z nienagannej formy i przenikającej zmysły treści nabiera ostrego wyrazu. Zaczyna się próba przedstawienia sprzeciwu, zaznaczenia niezgody ze światem, prowadząca do ucieczki w zakamarki własnych myśli. W tym momencie dwa bieguny polskiej poezji nie są w stanie się przyciągnąć i połączyć. Oto początek rażącej epoki, nieokiełznanego w formie buntu kulturalnego, myślowego i pokoleniowego, naznaczonego piętnem przeżyć i doświadczeń. Poezja nie jest już moralizatorskim łącznikiem między rozliczającym świat poetą, a chłonącym czytelnikiem. To właśnie teraz do głosu dochodzą młodzi, niepokorni buntownicy, którzy nie mają oporów przed mówieniem o tym, co ludzkie i ważne. Przerywają milczenie, łamią tematy tabu, eksponują cielesność i obnażają słabość, której się nie wstydzą. Nie było mowy o przyjęciu nowego, kontrowersyjnego i sprzecznego z dotychczasowymi zasadami stylu. Nie było mowy o oddaniu świata i umysłów odbiorców w ręce ówczesnych poetów, których styl bycia i sposób pisania wywoływał liczne skandale obyczajowe. Ich twórczość literacka spotykała się z natychmiastowym odrzuceniem i negacją. Grupa poetów, nazywanych poetami przeklętymi, lub wyklętymi w dalszym ciągu prowadziła awanturniczy i niepokorny tryb życia, w którym było miejsce na uzasadniony cierpieniem bunt. Przekraczając wszelkie normy, popadając w nałogi, konflikty z prawem, obłędnie funkcjonujący poeta przeklęty stawał się outsiderem, którego życie kończyła często samobójcza i bezsensowna śmierć. Próba odnalezienia się w wojennym i powojennym świecie okazała się wyczynem niszczącym psychikę. Wydawać się może, że nieodpowiedni ludzie zostali wrzuceni do nieodpowiedniej epoki i znaleźli się w absurdalnej rzeczywistości. Jednak bunt młodych to, przede wszystkim, próba przezwyciężenia poezji socrealistycznej. Wstrząs, jaki miała wywoływać poezja, był konieczny, aby udowodnić, że literatura może być całkowicie wolna. Nie chodziło tylko o wolność formy i całkowitą rezygnację z jakichkolwiek klasycznych cech wiersza, nie było to również nieświadome nafaszerowanie utworów bezcelowymi wulgaryzmami. Propagandowe teksty cechowała skrajnie konwencjonalna forma, używanie wieloosobowego podmiotu lirycznego i patos, ale główną ich cechą było służalcze zakłamanie. Owa próba “inżynierii dusz ludzkich” była kluczowym elementem istnienia państwa i sposobem poety na przetrwanie. Bunt młodych poetów przeklętych był odpowiedzią na przepełnioną ideologią literaturę i próbą zachowania twarzy. Bez twórców, którzy eksperymentowali z językiem nie byłoby miejsca w poezji na codzienność, przedstawienie obdartego z płaszcza propagandy społeczeństwa i odnalezienie osobowości. Faktem stało się stwierdzenie, że wszystko może być literaturą, wszystko to, co otacza szarą jednostkę i tworzy jej miejsce w świecie. Andrzej Bursa to jeden z tych poetów, który urodził się nie w tej epoce, w której powinien. Wielki był wówczas ten, kto pisał ku chwale pracy klasy robotniczej, zgodnie z obowiązującymi schematami. Klimat, w którym tworzył, w żadnym wypadku nie sprzyjał swobodnemu eksponowaniu talentu i formułowaniu własnych poglądów. Bursa walczył z nonkonformistycznymi postawami i pisał o rzeczach prostych w sposób brutalny, cyniczny i gorzki. „Młody gniewny” o niepokornym charakterze krytykował swoje pokolenie i dosłownie, w sposób brutalny aż do bólu mówił o rzeczach ważnych. Kaskaderzy literatury po roku 1950 przeszli piekło wojny, starali się odnaleźć utracone lata młodości, która mimo wszystko zatraciła swoją niewinność. Bursa szukał trwałych wartości, prawd o człowieku i samym sobie. Nie przerażała go trudna do zaakceptowania prawda, którą doskonale ukazywał, nie stroniąc od brutalności, cynizmu, naturalności. To właśnie antyestetyka, bezkompromisowe odzieranie rzeczywistości z płaszcza bezpieczeństwa i próba zdemaskowania świata czynią jego poezję niezwykłą. Ukryty liryzm, brak schematyczności, oryginalna forma, w której zawarł wszystko, co było dla niego ważne są kluczowym atutem jego twórczości. Interpretacja poezji Bursy staje się już na wstępie niezwykłą przygodą, poznaniem osobowości buntownika i paradoksalnie nieszczęśliwego człowieka. Jego działalność literacka trwała zaledwie trzy lata. W pierwszych utworach przesiąkniętych tęsknotą za harmonijnym i beztroskim dzieciństwem („Fiński nóż”) nie widać jeszcze przejawu gwałtownego buntu, który pojawia się już w „Nauce chodzenia”. Negacja narodowych mitów, niezgoda na jałowość życia, krytyczna wizja miłości („Miłość”), bunt przeciw zakłamaniu i rozliczenie z rolą twórcy („Poeta”), prowokują w dalszym ciągu brutalnością, makabrycznymi obrazami, wulgarnym, potocznym słownictwem. Z czasem Bursa zrezygnował z nadrealistycznych kreacji na rzecz naturalizmu, a później turpizmu. Na pozór wulgarny język poezji Andrzeja Bursy jest mocno oparty na wzorach nieokrzesanej, potocznej polszczyzny. Schematy i konstrukcje, w których dominuje forma języka mówionego, przechodzą w język żargonowy. Poeta rezygnuje z wysublimowanej, dokładnej składni, nie zwraca uwagi na poprawność interpunkcji, nie stosuje typowo poetyckich metafor i środków obrazowania. Opisanie prostego świata jest następstwem prostego języka. W wierszach Bursy nie ma miejsca na charakterystyczną „literackość” poprzednich epok, nie rozpoczyna kolejnych wersów wielką literą, nie przestrzega zasad dawnego stylu. Towarzyszące rozluźnienie reguł językowych wprowadza język miejskiego slangu. Kolokwialne stwierdzenia pomagają dobitniej i bardziej obrazowo przedstawić negację tradycyjnych, klasycystycznych funkcji poezji, która nie będzie się skupiała na odkrywaniu niezgłębionego piękna, ale na obnażaniu prawdy i brzydoty świata. Szczypta ironii i brutalność nie przeszkadzają w uniwersalnym przesłaniu. Mimo tego, że utwory zostały napisane ponad pięćdziesiąt lat temu, są w dalszym ciągu aktualne. Naszpikowane mrokiem i ogromną ekspresją, przejawiają krytykę istnienia i sprawiają, że nie można się oprzeć wrażeniu jakby poezja Bursy była balansowaniem na granicy dyletanctwa. Stawiają poetę w świetle obrażonego na życie nastolatka, który przejawia momentami zgorzkniałą dojrzałość. Wcześniej poezja była skierowana przede wszystkim do zbiorowości, która miała czerpać wzorce moralne i kształtować swoją osobowość przez zawarte w literaturze schematy i nakazy. W poezji Bursy następuje zwrot w stronę jednostki, która ociera się o cierpienie, miłość, zło, niezrozumienie i absurdalny świat odbity w krzywym zwierciadle. Poeta pokazuje cierpienie jako nieodłączny element doli człowieka, miłość jako konieczny warunek, a może bardziej schematyczny plan. Ten, kto nie zastanawia się nad brzydotą świata, nad marnością, nie czuje i nie umie poznać siebie w najprostszy sposób. Nikt do tej pory nie posuwał się do tak krytycznych obrazów człowieka jako mechanizmu sprowadzającego się jedynie do cyklicznego zaspokajania cielesnego pożądania, człowieka jako zagubionej jednostki, dla której bunt jest sposobem poznania. Bursa trywializuje najszlachetniejsze uczucia, a bardziej pokazuje podejście ludzi do najważniejszych wartości. Miesza konwencje i wzajemnie wykluczające się style, zestawia fałsz z prawdą, buduje kontrast, napięcie i dawkuje emocje. W poezji Bursy sielanka szybko zostaje stłumiona tragizmem. Obiegowe znaczenia słów widoczne są w wierszu „Miłość”, gdzie ostatni wyraz jest już początkiem następnego wersu. Przerzutnia ma na celu zaakcentowanie konkretnego wyrazu, służy do rozbicia wiersza, a nie tylko zaskoczenia czytelnika. Dla porównania wiersz „Mowa pogrzebowa”, gdzie wymiana pozytywnych epitetów służy tylko po to, aby na końcu pokazać, że „prawy bohater” przypadkiem utopił się w gównie. Twórczość Bursy cechuje wyczulenie na biologiczny rytm życia i cielesność. Porusza tematy sacrum w sposób codzienny i bardzo prosty. Tematy śmierci, Boga, miłości nie są przedstawione z należytym szacunkiem i powagą. Brak patosu pokazuje, że wszelkiego odarcia życia z wartości i reguł dokonuje sam człowiek. Ironia nie sprowadza się do granicy prześmiewczości i nie ma w sobie nic z aktorskiej, egzaltowanej, sztucznej gry. Szaleństwo twórcy jest niczym w odniesieniu do brutalnej historii. Prowokacyjne słowa (np. słowo „szczyna”), szokująco naturalistyczne i turpistyczne obrazowanie przez demaskującego rzeczywistość, niepokornego buntownika, jakim jest podmiot liryczny, oddają trud bytu i sprzeciw wobec świata. W wierszu „Z zabaw i gier dziecięcych” poeta proponuje zabawę w aniołka i staruszka. Gdy wyrządzimy staruszkowi jakąś krzywdę, aniołek spuszcza główkę, jeżeli potraktujemy go dobrze - aniołek się cieszy i podnosi główkę. To jeden z najbardziej znanych utworów poety, który staje się wyznacznikiem moralności. Kontrowersyjne podziękowanie za to, że nie jest „garbatym”, „dziecięciem alkoholika” czy „wodogłowiem” oraz „epileptykiem hermafrodytą koniem/ mchem ani niczym z fauny i flory” w wierszu „Modlitwa dziękczynna z wymówką” i uderzające pytanie skierowane do Boga „Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?”, uderzają w narodową dumę, zaszczyt bycia Polakiem, poczucie tożsamości, ale w formie gorzkiego humoru. „Luiza” to pomieszanie liryzmu, w którym odważnie ukazane przeżycia erotyczne potęgują uczucie, czyniąc wiersz pieśnią miłosną. W brutalny sposób Bursa traktuje poezję, która nie jest wielką świętością. Znany wiersz „Dyskurs poety”, w którym odpowiedzią na sprecyzowanie estetyczności, rozumianej przez Bursę, są słowa „Wynieś. proszę to wiadro/ bo potwornie śmierdzi szczyną”. Bursa był jednym z kultowych poetów lat 60. i 70. Owe pięć minut, choć przyszło za późno, trwało więc dość długo dzięki uniwersalnemu przesłaniu, kontrowersyjnemu językowi, który stał się zburzeniem schematyczności poezji oraz sprzeciwieniu się polityce i ówczesnemu sposobowi pisania. Prosta poezja, obdarta z poetyckości i patosu była protestem przeciwko przerysowanemu, karykaturalnemu słowu propagandy. Bursa rozszerza zasób słów i jako pierwszy odkłamuje język. Wulgaryzmy, brutalna rzeczywistość i kolokwializmy nie są tylko kreacją, próbą wzbudzenia kontrowersji i nic nieznaczącym zabiegiem poetyckim zbuntowanego, młodego poety. Każde słowo niesie ze sobą obraz i rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć tamtemu pokoleniu. Bursa to przede wszystkim człowiek, który chce wyrazić siebie i świat przez poezję, a nie tylko na chwilę wstrząsnąć czytelnikiem i zostawić mu czas na sprecyzowanie wniosków. Dla osób, które pokonają tę grę słów i są skłonne do refleksji, każdy wiersz Bursy ma swoją wartość. Podobnie jak wiersze kolejnego, niepokornego, polskiego poety, również zaliczanego do grona poetów wyklętych. Rafał Wojaczek to twórca, którego burzliwe życie, obfitujące w burdy, pijackie ekscesy i orgie zakończyło się tragiczną, samobójczą śmiercią niedającą mu prawa wyboru. Być może był to ostatni element samorealizacji jego poezji, albo nieszczęśliwy eksperyment dwudziestosześcioletniego buntownika. Dorobek poetycki Wojaczka, zamyka się w czterech przygotowanych przez autora do druku tomach („Sezon” 1969, „Inna bajka” 1970, „Nieskończona krucjata” 1972, „Którego nie było” 1972) i należy bezsprzecznie do najbardziej oryginalnych zjawisk w powojennej poezji polskiej. Poezja przesiąknięta śmiercią, miłością, cielesnością ujętą w tematyce turpistycznej i dziką fascynacją kobiecością nie stroni od erotyzmu i seksualności. Podmiot liryczny pełen bólu i odznaczający się poczuciem odrębności, buntuje się przeciwko obłudzie świata i społeczeństwa, z drugiej strony uparcie penetruje mroczne, nieznane zakątki ludzkiej duszy, bada swoje lęki, niepokoje, obsesje. Próba opanowania chaosu przeżyć i myśli, próba sprecyzowania otchłani sprzeczności, próba łamania wszelkich reguł krystalizuje rygorystyczne funkcje wiersza. Twórczość Wojaczka charakteryzują nowatorskie elementy języka potocznego. Poeta wprowadza do wierszy emocjonalną i czułostkową warstwę przez użycie wyrazów deminutywnych: „Trucizną na robactwo sycąc opłatek”. Wojaczek potęguje atmosferę wzniosłości, grozy, powagi. Stosuje wykrzyknienia dynamizujące wypowiedź, miesza rodzaje gramatyczne, dopełnia wiersze ruchomymi końcówkami czasu przeszłego. Upodabnia swoją twórczość do potocznej mowy, stawia na zwięzłość wypowiedzi, stosuje związki frazeologiczne: „Jest to uśmiech od ucha do ucha”. Pojawiają się aluzje biblijne, które poddaje całkowitej negacji i nadaje im nowe istnienie, budując wyraźny kontrast: „Bądź pochwalona pochwa Twa, Madonna”. Desakralizując modlitwy, motywy i cytaty biblijne, barbarzyńsko równa sferę sacrum ze sferą brutalnego profanum. Wojaczek ucieka w biologię, „czepia się” Boga, zdarzeń, ludzi, śmierci, miłości. Bluźni i z pogardą przedstawia rzeczywistość: „Gówniarze w kitlach higienicznych, w maskach”. Ordynarne wulgaryzmy używane są w celu wyeksponowania skrajnych emocji i negatywnego stosunku do człowieka, świata, zjawisk, Boga i wszelkich wartości: „moja babka od strony ojca podług słów matki/syfilityczna kurwa”. Konsekwentne spłaszczenie wszystkiego, co wyniosłe i budowanie drastycznych obrazów sprawiają, że twórczość tego poety wyklętego jest tak szokująca. Opętańcza szczerość języka i bunt wobec stereotypów przeplatają się ze stosowanymi w poezji eufemizmami, synonimami, które wyrażają pozytywny stosunek, najczęściej do śmierci, strachu i zupełnej trzeźwości. Wojaczek synonimami podkreśla zaangażowanie i maskuje chwilowo swój trywialny język poetycki. Nic, co ludzkie nie jest poecie obce. Łamie tabu i przedstawia świat jako wielki fizjologiczny zlepek wulgaryzmów. Tworzy również erotyki, w których pełno pornograficznych scen. Odrzuca świętość, nie sakralizuje, ale poniża kobietę. Makabryczne przenośnie: ”Prawdziwy sen jest nie do zapomnienia/Jak nóż/Jak nóż wbity w plecy kogoś, kto uciekał,/a kto po odwróceniu okazał się być ojcem.”. Z drugiej strony pod dosadną warstwą językową często przemycał Wojaczek głęboki liryzm i pragnienie czułości. Budowa poezji nie jest chaotyczna, zamyka się w ramach charakterystycznej formy kreacji świata. Zagrożenie podmiotu lirycznego i kryzys tożsamości przedkładają się nad kryzys ciała i nierealności istnienia. To charakterystyczne motywy, w których przejawia się zagrożenie, chęć zmiany, ogólna niemoc i konflikt przygniecionej swoją słabością jednostki ze światem. Dla Wojaczka świat normalny, oczywisty, z harmonijnym, pragmatycznym porządkiem społecznym, powszechnym kodeksem moralnym, ogólnym uporządkowaniem i racjami staje się przytłaczającą rzeczywistością, w której egzystencja zniewala ., unicestwia jednostkę i czyni ją ułomną: „Nie ma spać/Nie ma oddychać/Żyć nie ma”. Poezja Wojaczka potęguje zagrożenie, próba ocalenia własnego „ja” zamyka się w heroicznym podjęciu trudu istnienia. Podmiot liryczny przeciwstawia światu prawa do bytu, wyłamuje się z oferowanych wartości. Zagubiony człowiek szuka miejsca poza prawdą i fałszem, poza światem podzielonym na byt i niebyt, poza dobrem i złem. Śmierć staje się dopełnieniem życia, odosobnienia i alienacji. W Wojaczkowych wierszach wyobcowanie, świadomość przeznaczenia, gotowość na śmierć i ciągłe poczucie winy stwarzają rozbitego bohatera. Próbą ocalenia i zabezpieczenia tożsamości jest ciało przeciwstawione rozumowi, które staje się jedynym źródłem poznania, określającym porządek świata. Nagromadzona w kolejnych wersach symbolika, aluzja, motyw głodu, pożądania, nasycenia i okrucieństwo jako sposób oddziaływania na drugiego człowieka są miarą świata i sposobem na jego zrozumienie. W tomie „Inna bajka” podmiot staje się uczestnikiem aktu stworzenia. W wiersze Wojaczka wkrada się przekonanie o kreacji poetyckiego słowa, język staje się odmienną formą rzeczywistości bez granic. Cielesny organ mowy ciała i język jako mowę Wojaczek traktuje bardzo poważnie w wierszu „Mówię”. Wiersze obfitują w grę form osobowych, które powodują momentami ucieczkę od ciała, lot w przestrzeń i śmierć. Nie należy poety uważać tylko za burzyciela zasad piękna poezji i karykaturalnego twórcę pragnącego stabilizacji. Fakturę wierszy tworzą aluzje, motta, cytaty, zapożyczenia, odniesienia, które w młodzieńczym kryzysie tożsamości mówią, że „ja” to kto inny. Ten kaskader literatury przewartościowuje świat i obszary fundamentalnej egzystencji: życia, śmierci i miłości. Twórczość Wojaczka jest na swój sposób społeczna i polityczna „Inna bajka”, nie odbiegająca od europejskich klimatów, wyprzedzająca, prekursorska wobec ruchu Nowej Fali. Poezja autora „Sezonu” nie wyczerpała wciąż możliwości dialogu z czytelnikiem. W wierszach Wojaczka brakuje wartości transcendentnych, brakuje czułości, zdrowej i schematycznej miłości. Wszystko tłumi i zagłusza szczerość i bunt wywoływany w każdym wierszu. Bez wątpienia jest to twórca dla tych, których nie gorszą wulgaryzmy, słownictwo fizjologiczno-seksuologiczne i trywialna mowa, ale również dla tych, którzy nie będą postrzegać Rafała Wojaczka tylko jako mitu żywej obsceniczności, wulgaryzmu, krwi, alkoholu, nagiej kobiety, seksu i ekshibicjonizmu. Niebezpieczna, groźna, posępna, mroczna i pociągająca, bezkompromisowa i balansująca na granicy szaleństwa-to jest poezja jednego z najbardziej zapomnianych polskich poetów niepokornych. Andrzej Bursa i Rafał Wojaczek niebanalną poezją, która osiągnęła pozycję kultowej stworzyli nowego, zagubionego bohatera poddającego świat w wątpliwość. Rezygnacja z klasycznej formy poezji, wprowadzenie kolokwializmów i codziennej tematyki nadało poezji wymiar bardziej ludzki. Zrobili wielki krok w stronę nowej epoki, tym samym, oddalając się od poezji propagandowej. Rozszerzenie zakresu słów i stworzenie prawdziwego świata, a raczej jego ukazanie jest formą buntu przeciw zakłamanej literaturze socrealizmu, opierającej się na fundamentach ideologii. Wojaczek brutalnym językiem starał się odkłamywać rzeczywistość, podobnie jak Bursa. Poezja Rafała Wojaczka i Andrzeja Bursy nie opiera się na wzniosłej idei, moralizatorskiej formie i poetyckiej dokładności. To raczej próba rezygnacji z zakłamanej rzeczywistości, ideologicznego bełkotu i forma obrony przed utratą tożsamości. „Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach”- pisał Zbigniew Herbert w „Przesłaniu Pana Cogito”. Bez wątpienia poeci niepokorni i wyklęci potrafili przetrwać i obronić się dzięki swojej nowatorskiej poezji. Za swoją twórczość Wojaczek i Bursa nie żądali nagrody. „[…]Szli przez pustynię i ginęli w piasku”, stali się symbolem sprzeciwu wobec istniejącej rzeczywistości. Zburzyli mur, który oddzielał ludzi od prawdziwego świata. Ich poezja przetrwała i stała się nowatorskim obrazem ludzkiego bytu. Zadziwia świeżością, prostotą, odważnym słownictwem i jest świadectwem na to, że cielesność, ludzkość, brzydota i życie są wartościami, które warto pokazać tu i teraz. Odważni buntownicy, oryginalni demaskatorzy, kultowi, niepokorni obserwatorzy przygnębiającego świata, młodzi, gniewni, wyrażający przez poezję swoje zdanie, krytyczni i nowatorscy, tacy właśnie są poeci XX wieku. Wojaczek i Bursa nie bali się wulgaryzmów, kolokwializmów, porównań i nowych kreacji. Detale, które umykają obserwatorom dnia codziennego nie umykały poetom wyklętym, zwykłym i niezwykłym ludziom parającym się piórem. Nie stwarzali oni brutalnego świata, ale przedstawiali miażdżącą prawdę. Rezygnacja z klasycznej formy poezji i ucieczka w analizę ludzkiej duszy, miłość, śmierć, człowiek, zło i bunt wobec świata charakteryzuje poezję polskich poetów niepokornych. Przereklamowany świat i przekonanie o tym, że codzienność jest istotą życia było nowym sposobem na ukazanie rzeczywistości Poezja poetów przeklętych jest przepełniona cielesnością, erotyzmem, gniewem i próbą odnalezienia swojego miejsca. Młodzi pisali dla młodych i obnażali świat. Poezja, która obraża, dotyka i krzyczy jest zarazem poezją obserwatorów dla czytelnika obserwatora. Prosty temat staje się składnikiem świata rzeczywistego, prawdziwego, gorzkiego i bolesnego. Prawda, która nie zasługuje na zapomnienie i poezja obok, której nie można przejść obojętnie. Bunt w poezji Bursy nie jest nieuzasadnionym gniewem młodych poetów, którzy chcą brakiem pokory zwrócić na siebie uwagę, ale doskonałym, choć brutalnym obrazem miażdżącej rzeczywistości, w której szara jednostka walczy o tożsamość i określenie własnego bytu. Poeci wyklęci, przez swoją poezję pokazali, że literatura może mówić o wszystkim. Właśnie oni „wśród tych co na kolanach” obronili się i przetrwali. Rozszerzyli zakres słowa, odarli literaturę z propagandy, uciekli od poezji socrealistycznej i niepokornie pokazywali brutalność i zarazem niezwykłość prawdziwego świata