
Recenzja książki "Koniec historii"
Lektura „Końca historii” Francisa Fukuyamy z powodu ogromnej kontrowersyjności zawartych w tej książce zmusza wręcz czytelnika do zadania sobie pytania- czy wnioski ujęte przez tego historiografa można uznać za uprawnione, a jeśli tak to w jakim stopniu. Fukuyama idealnie „wstrzelił” się w czas kiedy to pierwsze skrzypce na arenie światowej polityki grały zmiany na tle historycznym, które wywołały ogromny entuzjazm i tym samym radykalnie odmieniły rzeczywistość. Słynna teza zawarta w tym dziele może wydawać się dosyć przesadzona, żeby nie używać tu kolokwializmów.
Lektura „Końca historii” Francisa Fukuyamy z powodu ogromnej kontrowersyjności zawartych w tej książce zmusza wręcz czytelnika do zadania sobie pytania- czy wnioski ujęte przez tego historiografa można uznać za uprawnione, a jeśli tak to w jakim stopniu. Fukuyama idealnie „wstrzelił” się w czas kiedy to pierwsze skrzypce na arenie światowej polityki grały zmiany na tle historycznym, które wywołały ogromny entuzjazm i tym samym radykalnie odmieniły rzeczywistość. Słynna teza zawarta w tym dziele może wydawać się dosyć przesadzona, żeby nie używać tu kolokwializmów. Teza ta mówi, iż historia wcale nie opiera się na ciągu wydarzeń, które następują jedno po drugim, lecz jest ona linearna, w pewien sposób uporządkowana. Historia nie są to wyizolowane zdarzenia, takie jak na przykład masakra na placu Tienanmen czy iracki atak na Kuwejt (jak wspomina autor w swej publikacji). W książce zauważamy również dwie odrębne metody dochodzenia do schematu historii uniwersalne, tj. uzasadnienie przyczyn ponownej analizy istnienia historii oraz charakterystyka problemu za pomocą nauk przyrodniczych. Warto dodać, że myśl Fukuyamy jest nawiązaniem do filozofii Georg’a Wilhelma Friedrich’a Hegla, który jako przedstawiciel idealizmu obiektywnego twierdził, że wszystko co się dzieje w świecie naprawdę stanowi stadium rozwijającej się myśli. Owa rozprawa Amerykanina jest bogato ilustrowana różnymi przykładami zaczerpniętymi z różnych państw – ich ustrojów, partii politycznych czy też różnorakich anegdot. Autor odnosi się do wielu koncepcji wielkich filozofów, jak już wiemy do myśli Hegla, ale także do Platona czy Kanta. Według Fukuyamy wraz z upadkiem komunizmu nastąpił kres wszelakich konfliktów pomiędzy systemami politycznymi, a społeczeństwo będzie dążyło jedynie do liberalnej demokracji, która choć ma nieliczne wady wydaje się być najlepszym wyjściem. Zagłębiając się w tą lekturę trudno nie przyznać historiografowi racji i nie zgodzić się z jego analizami oraz sądami. „Koniec historii” mówi nam o radykalnym pesymizmie XX wieku. Ten pesymizm nie był zjawiskiem przypadkowym. Niewyobrażalnie przełomowym wydarzeniem dla zmian w samopoczuciu i dobrobycie ludzkim był wybuch I wojny światowej, ale także inne tragiczne zdarzenia polityczne takie jak między innymi ekspansja ideologii totalitarnych czy wykorzystanie przeciwko człowiekowi osiągnięć nauki w postaci broni nuklearnej. Te wydarzenia pozostawiły znamię na mentalności ludzkiej oraz w dużej mierze wpłynęły na upadek istniejącego wtedy porządku politycznego (monarchia niemiecka i Austrio -węgierska). Dość dużą przestrzeń na kartach owej książki zajmuje temat militarny. Autor twierdzi, że nowożytna nauka była w stanie stworzyć bombowce czy karabiny maszynowe, natomiast współczesna polityka stała się matką totalitaryzmu. Dłużej przyglądając się tym rozmaitym poglądom i twierdzeniom Fukuyamy całkowicie się z nimi zgadzam. Do nie tak dawna byliśmy świadkami jak również ofiarami faszyzmu, totalitaryzmu, socjalizmu czy też komunizmu. Jedyne co te doktryny nam dały to z góry narzucona polityka ekonomiczna. Francisco Fukuyama w taki o to sposób wręcz gloryfikuje wolny rynek, a więc zwycięstwo gospodarki rynkowej. Obserwujemy tu wdrożenie drugiej z wcześniej wspomnianych metod dochodzenia do schematu historii uniwersalnej, charakterystyki nauk przyrodniczych, czyli ekonomicznej interpretacji zmian historycznych. Liberalna demokracja wydaje się tu być cudem współczesności. Do dni obecnych żadne inne mechanizmy rynkowe nie były w stanie zapewnić nam takiego wzrostu gospodarczego, jak uczyniła to w pełni wolnorynkowa gospodarka. Fukuyama w tym momencie uważa, iż system liberalnej demokracji stanowi o końcu poszukiwań lepszego ustroju, natomiast wizja ta nie daje nam odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego jesteśmy demokratami. Uważam, iż warto jeszcze dodać, że u Fukuyamy istotną rolę odgrywają prawa człowieka. Aby podejmować rozmowy w tym obszarze trzeba najpierw mieć jakąś koncepcję ludzkiej natury. Natura ludzka zawiera w sobie pierwiastek woli uznania. Przecież każdy człowiek na tym świecie ma większą lub też mniejszą potrzebę odczuwania szacunku względem siebie samego. Tak więc widzimy tu również, czarno na białym, iż ludzkość poszukuje takiego ustroju, który zapewni im owe uznanie. Tak więc żądanie uznania stanowi brakujące ogniwo pomiędzy liberalną ekonomiką a polityką. Z punktu widzenia Fukuyamy najlepiej odpowiadającym systemem jest oczywiście liberalna demokracja. Czy przetrwanie demokracji w przyszłości zależy może od poczucia wyższości obywateli nad innymi? A jeśli tak, to czy nie doprowadzi to do nowych wojen, które tym razem przy wykorzystaniu nowoczesnych broni sprowadza nas do poziomu barbarzyństwa ludów starożytnych? Fukuyama próbuje odpowiedzieć na powyższe pytania w swojej książce. Książka wymaga ogromnego skupienia i chęci zrozumienia teorii autora, jednakże w mojej opinii jest tego warta. Uważam również, ze czytelnik podchodzący do tej lektury powinien mieć jakiekolwiek podstawy z wiedzy historycznej jak również politycznej, aby być w stanie czytać ze zrozumiem wiedzę przekazaną przez Fukuyamę.





