
Opowiadanie
Był ciepły lecz zimowy dzień. Siedziałem sam w domu, wkońcu mam już 16 lat wiec rodzice dość często zostawiają mnie i wychodzą gdzieś, bądź siedzą w pracy do późna. Nie przejmują się mną za bardzo ani o nic nie pytają. Żyją własnym życiem natomiast ja jestem tylko lokatorem którego trzeba wyżywić i czasem spytać się jak tam w szkole. W której nie jest tak źle jak mogło się na początku wydawać.
Był ciepły lecz zimowy dzień. Siedziałem sam w domu, wkońcu mam już 16 lat wiec rodzice dość często zostawiają mnie i wychodzą gdzieś, bądź siedzą w pracy do późna. Nie przejmują się mną za bardzo ani o nic nie pytają. Żyją własnym życiem natomiast ja jestem tylko lokatorem którego trzeba wyżywić i czasem spytać się jak tam w szkole. W której nie jest tak źle jak mogło się na początku wydawać. Zadaniem na większości lekcji jest patrzenie w niebo oraz nie przeszkadzanie nauczycielowi. Nie mam znajomych czy przyjaciół. Po co komu oni ??? Pracuję także na pół etatu w podupadającej knajpce na obrzeżach miasta. Po pracy zazwyczaj idę przejść się po mieście aby jak najpóźniej wrócić do czterech ciasnych ścian pokoju w których mówiąc obrazowo nie potrafię rozwinąć skrzydeł. Tak wygląda mój zwyczajowy dzień. Lecz jednego dnia zdarzyła się rzecz która całkiem odmieniła moje życie. Idąc rano do szkoły na przejściu dla pieszych spotkałem dziewczynę. Mimo iż wyglądała całkiem zwyczajnie było w niej coś niezwykłego co przykuło mój wzrok lecz czego nie mogłem pojąć. Nie zastanawiając się nad tym długo poszedłem w swoją stronę , dopiero po chwili zoriętowałem się ,że dziewczynka stoi za mną i przypatruje się. -Czy Ty mnie widzisz??? - zapytała. Całkowicie zbity z tropu przyśpieszyłem kroku. Nie wiadomo w jaki sposób pojawiła się przede mną mówiąc : -Zapytałam czy Ty mnie widzisz, jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Wiesz że to było bardzo nie miłe z Twojej strony nie udzielić odpowiedzi damie ale także próbowac przed nią uciec ?! -Mimo iż krzyczała na mnie nikt nie spojrzał w naszą stronę, nikogo nie zainteresowała ta sytuacja. Nikogo też nie zainteresował pięcio metrowy stwór który pojawił się za plecami dziewczynki. Stałem jak debil nie mogąc się ruszyć, czy czegokolwiek z siebie wyksztusic. Po chwili pojawiła się kolejna postać, również dziewczyna jednak ona nie wydawała się przyjazna jak ta stojąca przede mna. Ej, chwila gdzie ona zniknęła?? Długo się nad tym nie zastanawiałem gdyż potwór zaczął iść w moją stronę oraz wymachiwać pięściami jakby próbując mnie pochwycić. Odwróciłem się i zacząłem biec panika dodała mi siły. Gdy myślałem że wszystko się skończyło wpadłem na kobietę z lisimi uszami oraz ogonem. -Widzisz Sieska o tym człowieku Ci mówiłam. Nie wpłynęło na niego magiczne pole i na dodatek mnie widzi. Prawda że dziwny??? - Nie czas teraz na to trzeba pokonać tą lalkę i jej właścicielkę zanim narobią jakiś szkód. Bierzmy się do roboty Anette. Zwróciła się w moją stronę dodając: - A Ty poczekaj tutaj grzecznie żeby Ci się nic nie stało. - Tak rozpoczęła się moja przygoda w świecie który był mi całkowicie obcy. Następnego ranka obudziłem się całkowicie rozbudzony co już samo w sobie wzbudziło moją obawę. Jak się okazało uzasadnioną. Ponieważ Sieska i Anette (udało mi się zapamiętać ich imiona) były w moim pokoju z jakąś dziwną planszą która nie przypominała żadnych znanych mi gier. – Chwila. Co WY robicie w moim pokoju ??! – zapytałem próbując jak najszybciej się ich z tąd pozbyć. – Siadaj i słuchaj co mamy Ci do powiedzenia. – Chciałem już zaprzeczyć lecz padły słowa które całkowicie zbiły mnie z tropu.- Jeśli nie posłuchasz i nie będziesz współpracował będziemy mysiały Cię zabić.- Nie mając innego wyjścia grzecznie skierowałem się w strone planszy a Sieska zaczęła mówić. – Musimy wyjaśnić Ci sytuację która zaszła oraz sprawdzić jak to jest możliwe, że możesz nas zobaczyć skoro jesteś zwykłym człowiekiem. Zacznijmy od podstaw. Na tym świecie istnieją rzeczy o których nie wiedzą zwykli śmiertelnicy, są to między innymi demony takie jak ja czy likwidatorzy tacy jak Anette. Oprócz tego istnieją także magowie, chowańce, kontrachenci którzy sprzedają częśc duszy by zawrzeć kontrakt z demonami oraz innymi istotami. Na początku wszystko było całkiem dobrze każdy miał swoje sprawy do załatwienia i nie mieszał się w sprawy innych. Lecz sytuacja zmieniła się gdy okazało się, iż klucz do Edenu naprawdę istnieje a nie jest tylko legendą. Powstały trzy główne frakcje które walczą między sobą o informację o miejscu połażenia, wyglądzie i innych aspektach tego przedmiotu. Następni są wolni strzelcy którzy na własną ręke próbują odnaleźć klucz dla tylko sobie znanych celów. Istnieją bądź istnieli też tacy którzy próbowali żyć dalej dawnym życiem. Było to bardzo ciężkie ponieważ łatwiej było sprowadzić na siebię kłopoty w postaci bezwzględnych poszukiwaczy informacji. Tak więc jeżeli raz zostaniesz wplątany w sprawy naszego świata nie masz już odwrotu. – Nie musiała nawet tłumaczyc co to dla mnie oznaczało. Został mi tylko wybór pomiędzy śmiercią a życiem które było cały czas na nią narażone. Oczywiście wybór był prosty jak każdy człowiek będę chwytał się ostatniej szansy na przeżycie. – Widzę że nie dałyście mi zbyt dużego wyboru.- lecz jak się okazało to jeszcze nie koniec historii.- W każdym razie żeby przeżyć musisz dołączyć do nas. W innym wypadku zostaniesz wyeliminowany w przeciągu kilku dni a nie znamy jeszcze Twojej mocy.- Mimo że strach mój powoli mijał nadal czułem się niepewnie w obecnej sytuacji. W tym momencie usłyszałem przerażający dźwięk który przeszył moje ciało na wskroś.- Chyba Sylphid jest głodny. Pójdę go nakarmić.- Powiedziała Anette i otworzyła jakiś portal dzięki czemu po chwili zniknęła z moich oczu.- Co to było???- zapytałem Sieski.- A to ??? No tak nie wspomniałam Ci jeszcze że jedna z umiejętności nie wyklucza drugiej choć niektóre w żaden sposób nie mogą zostać połączone. Dlatego demon taki jak ja nie może zostać Kontrahentem ponieważ nie posiadam duszy ludzkiej. Jednak Anette która jest likwidatorką może bez problemu posiadać Howańca.- Te słowa uspokoiły mnie trochę ponieważ od razu pomyślałem że nic mi się nie stanie ze strony tego czegoś co nazwane zostało Sylphid. W końcu był to Howaniec Anette. Chodź szybko zacząłem sie reflektować ponieważ nie wiem jeszcze jakie zamiary maja wobec mojej osoby te dwie dziewczyny. Jak na razie jedyne co wiem to to, że chcą bym na razie przeżył i by mogły się dowiedzieć jakie umiejętności posiadam. W tym momencie znów rozległ się ten przeraźliwy ryk.- O Anette wraca trzeba coś zrobić dla nas do jedzenia bo zaraz ona będzie krzyczeć.- Mówiąc to Sieska uśmiechnęła się przez co wyglądała bardzo uroczo. Wyszła do kuchni przy czym nie miałem żadnych sprzeciwów ponieważ rodziców nie było już od dłuższego czasu pojechali w delegacje gdzieś daleko, a ja natomiast gotować nie potrafiłem. Zostając sam w pokoju postanowiłem przewietrzyć się. Wyszedłem na balkon spojrzałem w niebo i jeszcze bardziej się przeraziłem. W podskokach pobiegłem po Sieskę.- Sieska szybko jakiś smok lata nad naszym domem. Jest wielki, niebieski, i posiada jakiegoś jeźdźca.- Sieska zamiast próbować coś z tym zrobić roześmiała się w niebogłosy i powiedziała:- Wyjdź jeszcze raz i przypatrz się kto go dosiada. Powiedz od razu żeby zbyt długo się nie bawiła i przyszła na obiad.- W tym momencie Sieska nie wyglądała już jak przerażający demon gotowy zabić każdą osobę. Wyglądała bardziej jak troskliwa matka. Zaczęło mnie to zastanawiać. Skoro i tak muszę z nimi iść to będę zmuszony dowiedzieć się o nich wiecej. Z tym postanowieniem wyszedłem jeszcze raz przed dom, nie mogę powiedzieć, że bez lęku choć wiedziałem że tym razem już nie spanikuje. Znów spojrzałem w niebo lecz tym razem niczego nie zobaczyłem. Odwróciłem się i przede mną znalazł się wielki, niebieski i lśniący łeb smoka. Odskoczyłem i wpadłem na stojącą już za moimi plecami Anette.- Przepraszam ale przestraszyłem się.- podałem jej szybko rękę.- To jest mój smok Sylphid. Niestety tylko ja mogę z nim rozmawiać gdyż Howańca i jego pana łącza silne więzi, przez co inni ludzie nie mają dostępu do rozmowy.- W tym momencie usłyszałem głos w mojej głowie:- Anette nie mówisz za dużo temu chłopakowi??? Przeciez sama mówiłaś że nic jeszcze o nim nie wiecie.- Jeszcze bardziej zdziwiony spoglądałem to na Anette to na Sylphid.- Anette wiem że to bardzo nie ładnie podsłuchiwać lecz chyba przed chwilą słyszałem co Sylphid mówiła do Ciebie.- W tym momencie jednocześnie w umyśle jak i poprzez uszy usłyszałem:- Niemożliwe !!!- Sylphid powiedz coś do niego.- Ale ja nie mogę nie widzę jego umysłu. Dobrze wiesz że połączenia ze zwykłymi ludźmi są dla mnie bardzo wyczerpujące. A tu nawet nie wiem z kim mam się skontaktować.- W tym momencie postanowiłem powtórzyć słowa smoczycy by udowodnic im że naprawdę słyszę co mówią. Wywołało to ogromne zdziwienie jednak po chwili było już jasne że nie jestem zwykłym człowiekiem jak na początku myśleliśmy.





