
12 godzin
To był koniec marca. Byłam ze znajomymi w piwnicy jednej z koleżanek. W pamięci miałam naszą pierwszą rozmowę. Wydawałeś się dość intrygujący, inaczej z Tobą mi się rozmawiało. Zastanawiałam się, jaki jesteś. Wydawałeś się być inny, od reszty poznanych mi osób. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że to dopiero początek, że to co się stanie potoczy się dość niespodziewanie. Nie uważam, że poznałam Cię przypadkowo, mogę nawet powiedzieć, że tego nie żałuje.
To był koniec marca. Byłam ze znajomymi w piwnicy jednej z koleżanek. W pamięci miałam naszą pierwszą rozmowę. Wydawałeś się dość intrygujący, inaczej z Tobą mi się rozmawiało. Zastanawiałam się, jaki jesteś. Wydawałeś się być inny, od reszty poznanych mi osób. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że to dopiero początek, że to co się stanie potoczy się dość niespodziewanie.
Nie uważam, że poznałam Cię przypadkowo, mogę nawet powiedzieć, że tego nie żałuje. Cieszę się, że znam takiego człowieka jak Ty, mimo Twoich wad, błędów i głupich zachowań wydaje mi się, że jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu, jakie spotkałam. Cenię sobie fakt, że zasiniałeś, że byłeś, a może i jeszcze jesteś.
Zawsze czekałam na Twoją wiadomość. Była jak lek, uspokojenie, radość. Nawet i po kilku pierwszych rozmowach poczułam coś takiego, że nawet trudno to zidentyfikować. Trudno określić to uczucie, ale byłam chyba szczęśliwa. Chciałam jak najwięcej dowiedzieć się o Tobie, jaki jesteś. Co lubisz jeść, czego słuchasz, jakie są Twoje cechy. Tak było. Poznawaliśmy się, zadawając proste pytania. Wydaje mi się, że w ten sposób zbliżaliśmy się do siebie. Dogadywaliśmy się, mimo niektórych innych poglądów. Różniliśmy się, a mimo to , coś nas łączyło. Jakaś więź. Sądzę, że rozumieliśmy się. Czuliśmy to samo. Mimo, że pochodziliśmy z dwóch różnych bajek, byłam do Ciebie przywiązana .
Byłeś niezastąpiony. Zaufałam Ci, Ty chyba mi też. Rozmawialiśmy długo, po kilka godzin. Zawsze poprawiałeś mi humor, doradzałeś. Może nie zawsze mnie rozumiałeś, ale chciałeś, po prostu byłeś. Wystarczyła mi Twoja obecność. Mogłam Tobie powiedzieć wszystko, nie znałam granic, które mogłabym przekroczyć. Razem śmialiśmy, a zawsze gdy miałam zły pocieszałeś mnie, wysyłaliśmy sobie utwory muzyczne. Słuchaliśmy w sumie tego samego. Gdy to Tobie było źle, chciałam być obok Ciebie, chciałam byś wiedział, że jestem, że chce Ci pomóc, że najchętniej przytuliłabym Cię. Po prostu. To było takie proste, ale nieosiągalne. Byłeś dla mnie ratunkiem. Czekałam na Ciebie, a Ty zawsze wracałeś.
Często zastanawiam się, jak mnie postrzegałeś, a jak mnie postrzegasz teraz. Czy zawsze miałeś takie same intencje wobec mnie, kim dla Ciebie jestem. Wiem, że choć trochę coś dla Ciebie znaczę, to miłe. Wystarczyłaby mi prosta rozmowa z Tobą. To daje mi najwięcej.
Prawie się nie kłóciliśmy, jedyną rzeczą o którą początkowo się sprzeczaliśmy to Twoje ćpanie. Nie chciałeś początkowo tego rzucić, byłeś na to obojętny. Tak Ci było lepiej żyć, mimo tego że wiedziałam, że tego nie chcesz, że chcesz inaczej. To było po Tobie widać. Zawsze mówiłam, żebyś przestał, nigdy na ten temat nie zmieniłam tego zdania. Nie mogłam nic na to poradzić, byłam bezradna, ale to była tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Nie porozumiewaliśmy się też w kwestii Boga, nie wierzyłeś. Mimo tego, że moja wiara też nie była najlepsza, chciałam żebyś uwierzył. Powierzałam „nas” Bogu, modliłam się o Ciebie, o naszą relację.
Byłeś dla mnie najlepszym partnerem do rozmowy. Czułam, że mam kogoś bliskiego, który mimo odległych kilometrów, gdzieś tam jest, rozmawia ze mną. Chce mi pomóc. Byłam Ci za to bardzo wdzięczna. Inaczej zaczęłam na Ciebie patrzeć po czterech miesiącach znajomości, nie byłam pewna czy to jest zauroczenie. Myślałam dużo o Tobie. Może i nawet za dużo. To było dziwne. W czerwcu planowaliśmy spotkanie. Może dlatego bardziej się jakoś w to zaangażowałam. Chciałam tego, może trochę się tego obawiałam. Nie do końca wierzyłam w to, że się spotkamy. Już miałam wcześniej kilka doświadczeń z tym związanych, a ze spotkania wyszły nici. Tak było, przynajmniej za pierwszym razem. Wróciłeś z nad morza, bo wcześniej pojechałeś. Powiedziałeś , że nie masz jak. Przykro mi było, ale obiecałeś, że spotkamy się innym razem. Tego wieczoru przeprowadziliśmy dość znaczącą, dla mnie rozmowę. To znaczy po tej rozmowie miałam mętlik w głowie. Rozmawialiśmy po prostu o nas. Mówiłeś, że chciałbyś mieć taką dziewczynę , jak ja. Ograniczeniem były dzielące nas kilometry, ale wydawało mi się, że jest coś na rzeczy. Zaczęłam Myślec o tym co do Ciebie czuję. Powiedziałeś wtedy tyle słów, które sprawiły, że to wszystko wydawało się inne. Rodziła się nadzieja. Wyjechałam w góry na obóz. Pierwszego dnia pisaliśmy jeszcze. Drugiego dnia odezwałeś się na chwile. Czekałam na Ciebie cały wieczór, nie było Cie. Powiedziałeś, że się odezwiesz – nie odezwałeś. Czekałam , mimo wszystko. Myślałam, że coś Ci wypadło, ale kolejnego dnia też Cie nie było. Kolejnego też, następnego również. Chciało mi się płakać. Tak bardzo chciało mi się płakać. Zastanawiam się co się stało, moje myśli zapełniały tylko Ciebie. Nie mogłam się skupić na niczym innym. Przypomniały mi się słowa mojego przyjaciela, że się na Tobie przejadę, że nie można ufać osobom takim jak Ty. Cholernie się tego bałam. Minął cały lipiec. Nie było znaku po Tobie. Po prostu Ciebie nie było. Nawet nie chciałam sobie tego w pełni uświadomić. Ciebie po prostu nie było. Tak bardzo tęskniłam, tak bardzo mi było Ciebie brak. Została jedynie pustka, którą nawet nie mogłam określić. To było ciężkie. Napisałam do Ciebie z innego numeru, zauważyłam, że po kilku dniach odpisałeś, ale nie było znaku napisanie na mój numer. Nie odpisałeś mi. Był taki okres, gdzie śniło mi się codziennie, że odpisujesz. Gdy się budziłam rano, miałam łzy w oczach. Tak strasznie się czułam. Tak bardzo mi Ciebie brakowało. Straciłam nadzieję, po prostu mnie olałeś, innego wytłumaczenia nie było. Czułam się lepiej, chciałam być na wszystko obojętna. Przez kilka dni mi się udało. Był trzeci tydzień sierpnia. Zauważyłam Cię, byłeś dostępny. Wszystko co sobie myślałam w ostatnich dniach było już nieważne. Ty po prostu byłeś, i to się dla mnie liczyło. Napisałam do Ciebie, jakby nigdy nic. Powiedziałeś, że popłynąłeś. Byłeś na Woodstocku. Nawet nie chciałam wiedzieć, co tam się działo. Wiedziałam jedynie tyle , że nie było dobrze. Wydawało się, że było wszystko jak dawniej. Złość na Ciebie była, ale to trwało krótko. Znowu czułam się jak dawniej. Byłeś. Byłam szczęśliwa. Zasugerowałam spotkanie. Przecież obiecałeś mi, że się spotkaliśmy. Powiedziałeś, że w sumie moglibyśmy się spotkać. To, że zasugerowałeś spotkanie za kilka dni sprawiło, że coś we mnie zaczęło szaleć. Bardzo się z tego cieszyłam, lecz zaczęłam również się bać. Jak to w ogóle będzie wyglądać. Czy to co się dzieje jest w ogóle realne. Dzień przed naszym spotkaniem napisałeś do mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Nie byłam jeszcze niczego pewna. Powiedziałeś, że pracujesz i chyba ze spotkania wyjdą nici. Zaczęłam płakać, lecz po jakiejś chwili, załatwiłeś sobie wolne. Była jakaś nadzieja. Następnego dnia tak po prostu mieliśmy się spotkać. Miałeś przyjechać. Mogłam Cię zobaczyć na własne oczy. To co czułam, było nie do opisania.
Przyjechałeś. Spotkaliśmy się. To byłeś Ty, ze zdjęcia. Przytuliłeś mnie na powitanie. To było całkiem miłe. Wracaliśmy z dworca do mnie do domu na piechotę, bo nie było akurat autobusu. Zapaliłeś papierosa. Patrzyłeś na mnie. Dużo rozmawialiśmy. Czułam się szczęśliwa. Miałam Ciebie obok siebie. Jak przyszliśmy zrobiłam Ci kawę. Musiałam Ci pomóc zrobić leki. Całkiem zabawne było rozkruszanie leków moim wazonem. Sądzę, że zawsze pozostaniemy wariatami. Potem poszliśmy na piwo. Doszły do nas dziewczyny. Wcześniej o czymś rozmawialiśmy, czułam się jak we śnie. Myślałam, że spotkamy się z nimi tylko na chwilę. Potem będę Cię miała tylko na wyłączność. Wyszło inaczej. Dziewczyny rozmawiały między sobą, a my osobno. Było mi całkiem dobrze. Patrzeliśmy cały czas na siebie. Przynajmniej ja. Miałeś taki oczy, na które mogłabym patrzeć godzinami. Zastanawiałam się, co chcesz mi przez ten wzrok powiedzieć. Wyszło ,że poszliśmy do Marty. Piliśmy wódkę. Mnie trochę wzięło. Graliśmy w państwa miasta i karty. Było śmiesznie. Puszczaliśmy jakieś śmieszne kawałki z telefonu. Nie wiem o której godzinie to było, nie wiem jak to się stało. Leżeliśmy obok siebie. Przytuliłeś mnie. Chyba wtedy pocałowałam Cię w szyję. Wtedy puściłeś ze swojego telefonu Rice’a. Zaczęliśmy się całować. Zastanawiałam się czy to nie jest sen, czy to przypadkiem mi się tylko nie wydaje. Ale to było prawdziwe. To się działo realnie. Czułam się szczęśliwa. Wróciliśmy o pierwszej. Wiedziałam, że następnego dnia to wszystko się skończy. Poszłam z Tobą na górę. Miałeś naszykowane łóżko. Zacząłeś się rozbierać. W bokserkach położyłeś się, przytuliłam Cię. Pocałowałeś mnie jeszcze raz. Czułam niesamowite szczęście. Poszłam na dół. W między czasie napisałeś do mnie na gg, ale za późno zauważyłam. Byłam pewna, że już spisz. Choć chciałam jeszcze raz do Ciebie zajść. Przynajmniej na chwilę. Przytulić Cię. Zostawiłeś swoją koszulę u mnie w pokoju. Nie wziąłeś jej na górę. Za to ja z nią zasnęłam, pachniała Tobą. Zakochałam się w tym zapachu. Rano obudziłam się wcześniej niż budzik, wiedziałam że jeszcze muszę czekać. Zaczęłam czytać książkę. Odłożyłam Twoją koszulę na miejsce. Dziesięć po ósmej poszłam do Ciebie. Ty nie spałeś. Uśmiechnąłeś się tak cudownie, gdy mnie zobaczyłeś. Zacząłeś się ubierać. Jeszcze rano, musiałeś znowu wziąć leki. Potem poszliśmy na śniadanie. Ze względu na to, że nie było Internetu. Musieliśmy pójść na dworzec. Czułam się z Tobą dobrze. Do Twojego pociągu było jeszcze dużo czasu. Postanowiliśmy, że połazimy jeszcze po mieście. Rozmawialiśmy ze sobą dużo. Pokazałeś mi swoją koleżankę, domyśliłam się , że to ta, z którą łączy Cię tylko seks. Tez tego nie akceptowałam, ale co innego mogłam zrobić, jak jedynie co myślę zostawić dla siebie. Było mi z Tobą dobrze, ale w głowie była już myśl, że zaraz Cie nie będzie. Chciałam, by ta chwila trwała wiecznie. Wyjechałeś, było mi tak cholernie źle. Było mi tak cholernie Ciebie brak. Musiałam się z tym pogodzić. Następnego dnia napisałeś do mnie, że już jesteś, Dotarłeś cały. W głowie miałam cholerny mętlik. Wiedziałam, że było wszystko w porządku. Pisaliśmy raz czy dwa po Twoim przyjeździe. Wiedziałam, że będziesz szedł do szpitala. Znowu Cię nie było. Znowu znikłeś na około dwa miesiące. Przyjęłam to ze spokojem. Wiedziałam, że musiało tak być. Musiałam się z tym pogodzić. Napisałeś do mnie pod koniec listopada. Powiedziałeś, że ogarnąłeś życie, przestałeś ćpać. Naprawiłeś swoją rodzinę. Wziąłeś się za siebie. Byłam z Ciebie dumna. Choć miałam żal, że w taki sposób mnie zostawiłeś. Nasze rozmowy pomimo tak dłuższego czasu braku ich były zawsze takie same. Nic się nie zmieniło. Wiedziałam, że nie będziemy już tak często rozmawiać, ale wiedziałam, że będziesz i wrócisz. Dużo zmieniło się w Twoim życiu. W moim minimalnie. Po trzech tygodniach odezwałeś się do mnie tego dnia wcześniej wyszłam na spacer. Tęskniłam za Tobą. Chciałam zobaczyć miejsce, gdzie siedzieliśmy z dziewczynami. Nie było nic, ani fotela, ani kanapy. Nie było niczego. W duchu pomyślałam to koniec. Nawet nie wiedziałam, dlaczego tak pomyślałam. Wieczorem do mnie napisałeś. Powiedziałeś, że chyba właśnie znalazłeś dziewczynę. Ja nią nie jestem. Myślałam, że żyje w jakimś science- fiction. W jednym momencie to co czułam się we mnie rozerwało. Zaczęłam płakać, krzyczeć. Chciałam wyjść z siebie. Wszystko oto co miałam w głowę straciło sens. Myślałam, że muszę na Ciebie poczekać. Przynajmniej te kilka miesięcy. Potem dojadę do Ciebie. Będziemy przynajmniej obok siebie. Te plany nagle rozpłynęły się jak bańka mydlana. Wszystko straciło swoją wartość, wszystkie moje plany się rozsypały. Wiedziałam, że to koniec. To dlatego tak się stało. Wszystko legło w gruzach, ale obiecałeś mi przyjaźń , to że mimo wszystko będziemy się widzieć, będziemy mieli ze sobą kontakt. Wierzę Ci. Niby tak jest. Rozmawiamy ze sobą, ale wiem, że to już nie jest to samo, że nie będzie tak jakbym chciała. Boję się mimo wszystko, że Cię stracę, a to jest dla mnie najboleśniejsze. Strach, że już Ciebie nie będzie. Cieszę się, że jesteś szczęśliwy. Pozwoliłam na to. Pogodziłam się z tym, że wybrałeś ją, że jesteś w niej zakochany. Natomiast strach, który mam w sobie. Strach o to, że Cię stracę jest okropny. Musiałam zastopować swoje uczucia. Muszę pogodzić z tym, że ogarnąłeś swoje życie, wiem, że Ty tez chcesz tego dla mnie, ale to trudne. Nie powiem Ci wprost o moich planach, o moich uczuciach. Mam jedynie nadzieję , że będziesz. Chce być obojętna na miłość do Ciebie.
