Motyw matki

Matka to temat niezwykle wdzięczny i atrakcyjny pod względem artystycznym. Ich por¬trety dają pisarzowi możliwość bawienia czytelnika, wzruszania go, skłaniania do refleksji. Smutny los matki wyciska z oczu łzy, współczujemy, żałujemy, bo jest ona bezbronna, nie umie skutecznie się przeciwstawić temu, kto ją krzywdzi. Równocześnie te portrety budzą w nas poczucie bezpieczeństwa, pewności, że żyjemy w pięknym świecie. Są jednak i takie teksty kultury, w których odnajdujemy matki bezmyślne, okrutne, a dzieciństwo spędzane w ich towarzystwie juz nie jest szczęśliwe.

Matka to temat niezwykle wdzięczny i atrakcyjny pod względem artystycznym. Ich por¬trety dają pisarzowi możliwość bawienia czytelnika, wzruszania go, skłaniania do refleksji. Smutny los matki wyciska z oczu łzy, współczujemy, żałujemy, bo jest ona bezbronna, nie umie skutecznie się przeciwstawić temu, kto ją krzywdzi. Równocześnie te portrety budzą w nas poczucie bezpieczeństwa, pewności, że żyjemy w pięknym świecie. Są jednak i takie teksty kultury, w których odnajdujemy matki bezmyślne, okrutne, a dzieciństwo spędzane w ich towarzystwie juz nie jest szczęśliwe. Postaram się w mojej wypowiedzi pokazać różne aspekty i ujęcia tych motywów skupiając się jednak na motywach cierpienia, rozłąki, bezradności dotykającej matki , oraz na pewnej przewrotności tego motywu czyli pokażę matki szalone, jakkolwiek można to w tej chwili rozumieć. Zacznę chronologicznie od literatury antycznej, a konkretnie od mitu o Korze i Demeter. Demeter - siostra Zeusa, potężna, dobra dla ludzi bogini pól i sadów, Matka-Ziemia. Demeter była nie tylko boginią pól i urodzajów, ale też szczęśliwą matką Kory. Spacerowały razem z orszakiem nimf po ukwieconych łąkach, słuchały śpiewu ptaków, zrywały kwiaty. Troskliwa matka często ostrzegała Korę, by nie zrywała białego kwiatu narcyza, który jest poświęcony bogom mrocznych podziemi. Opowiedziała jej historię pięknego młodzieńca, Narcyza, który zakochał się w swym odbiciu lustrzanym i umarł z miłości i tęsknoty do niego. Na jego grobie wyrósł kwiat o słodkiej woni, zwany narcyzem. Córka nie posłuchała matczynej przestrogi i zerwała kwiat. W wyniku tego została porwana przez Hadesa do podziemi W tym micie Demeter to przede wszystkim kochająca matka Kory, pogrążona w rozpaczy po stracie córki. Nie mogła znieść rozłąki, bardzo tęskniła za Korą. Szła przez świat, gorzko płacząc. Wraz z nią smuciła się cała ziemia. Bogini szła odziana w skromną szatę, w ręku trzymała poczerniałe kłosy zbóż - znak żałoby. Bardzo się bała o córkę, nie wiedziała, co się z nią stało. Demeter kochała Korę gorącą macierzyńską miłością. Nie umiała się pogodzić z utratą córki. Znosiła cierpienia i niewygody, aby odnaleźć ukochaną Korę. Była cierpliwa i uparta. Przeszukała każdy skrawek ziemi. Literatura średniowieczna rozwijała się pod ogromnym wpływem religii. Chrześcijaństwo dominowało zarówno w twórczości, jak i w innych dziedzinach życia. Biblia stanowiła główne źródło wiedzy o świecie, wyznacznik moralności i niepodważalny autorytet. Historie w niej opowiedziane odczytywano dosłownie. Szczególnie ludzie prości przywiązywali dużą wagę do życia Świętej Rodziny. Dosłowne odczytanie Pisma Świętego polegało na przenoszeniu jego treści na ziemskie realia i uzupełnianie jej o niedopowiedziane epizody. Tak rodziła się twór¬czość apokryficzna, wyobrażano sobie, jak powinny przebiegać różne zdarzenia, co mogli czuć biblijni bohaterowie. Wiele z tych historii powstało bez uwzględnienia historycznych re¬aliów, świadczą one jednak o mentalności ludzi epoki średniowiecza, o ich wyobrażeniach, pojmowaniu przez nich religii i odczytywaniu Biblii. Maria, matka Jezusa, którą Kościół katolicki czci pod różnymi imionami, takimi jak Bogu¬rodzica, Matka Boska czy Najświętsza Panna, zawsze w Biblii pozostaje na drugim planie. Owszem, w Ewangeliach odnaleźć możemy opisy narodzin Chrystusa oraz Jego męki, ale po¬za nimi niewiele jest wydarzeń, w których bierze udział Maryja. Pozostawała ona zawsze w cieniu swego syna, co przyczyniło się do powstawania wielu legend i apokryfów. Fakt, że została wybrana na matkę Boga i przez to Bóg obdarzył ją wieloma łaskami i cnotami, sprawił, że jest czczona przez wielu ludzi już od początków chrześcijaństwa Utworem średniowiecznym, w którym możemy odnaleźć postać Maryi, jest „Lament świętokrzyski", zwany również „Żalami Matki Bożej pod krzyżem". Monolog Maryi stojącej pod krzyżem był popularnym tematem w literaturze średniowiecznej. Tematycznie i gatunkowo „Lament świętokrzyski" nawiązuje do popularnych w dobie średniowiecza „plank¬tów". W wypowiedzi Maryi uwagę zwraca przede wszystkim niespotykana wcześniej w pol¬skiej poezji ekspresja doznań Matki, która dzieli przeżycia z umierającym na krzyżu Synem. Maryja prosi równocześnie ludzi, by współczuli jej w strasznym cierpieniu. Pojawia się więc tutaj postawa dolorystyczna, wyrażająca wielki ból, polegająca na duchowym współprzeżywaniu cierpień przez Matkę Bożą. Idea współcierpienia, obecna w tym utworze, dała Matce Bożej prawo do pośredniczenia między Bogiem i ludźmi. Ludzki wymiar bólu Maryi podkreśla¬ją kolejne apostrofy Maryi. Pierwsza z nich skierowana jest do ludzi, z prośbą o wysłuchanie i współczucie. Kolejne wersy pogłębiają ekspresję wypowiedzi Maryi, w której mieszają się uczucia bólu, czułości i bezradności. Dalej Maryja kieruje swą wypowiedź do Syna, chcąc mu ulżyć w Jego cierpieniu. Matka Boża zwraca się również do Archanioła Gabriela, wypomina¬jąc mu, że wielka radość, którą zapowiadał, silnie kontrastuje z jej przeżyciami. „Lament" kończy apostrofa do matek, aby kierowały do Boga prośby o zaoszczędzenie im takich doświadczeń. Ostatnie dwa wersy to ponowny zwrot do Syna. Motyw cierpiącej matki i cierpiącego dziecka często pojawia się w literaturze romantycznej. A. Mickiewicz w „Dziadach" cz. III wprowadza na scenę panią Rollinsonową, oślepłą i cierpiącą matkę, która przychodzi do Sena¬tora, błagać o łaskę dla swego syna, Janka. Chce ratować duszę syna, dlatego też prosi Senatora o pozwolenie na wizytę księdza Piotra w celi więzienia. Jak wiemy zostaje ona potraktowana dość brutalnie i wyrzucona z pałacu. Senator wyśmiewa ją i poniża, a ona ograniczana strachem o syna i ślepą bezsilnością nie znajduje w sobie siły , by się temu przeciwstawić. Pani Rollinson może być reprezentantką wszystkich matek wię¬zionych przez Rosjan młodych Polaków, gdy obwinia Nowosilcowa o cierpienia polskiej młodzieży, o zbrodnie, jakich nie zna ludzkość. Podobny typ kobiety pojawia się w wierszu A. Mickiewicza „Do matki Polki": Adresatką utworu jest Polka, która ma wychowywać syna- bojownika. Wskazówki „dydaktyczne" poety wydają się okrutne np. Każże mu wcześnie w jaskinię samotną iść na dumanie… Wcześnie mu ręce okręcaj łańcuchem, Do taczkowego każ zaprzęgać wołu Matka-Polka przypomina średniowieczną Matkę Boleściwą (por. „Stabat Mater Dolorosa", „Lament Świętokrzyski") . Mamy odwołanie do dzieciństwa Jezusa, nakaz modlitwy przed Matki Bolesnej obrazem. Nikt nie obiecuje Matce-Polce radości macierzyństwa, przepowiada na¬tomiast: on nie pójdzie, jak dawni rycerze, utkwić zwycięski krzyż w Jeruzalemie; wyrok o nim wyda wróg potężny; zwyciężonemu za pomnik grobowy zostaną suche drewna szubienicy. Powstaje pytanie, po co Mickiewicz epatuje czytelnika tak smutnymi obrazami Matek. Wyjaśnienie wydaje się być następujące; taki model matki idealnie wpisuje się w martyrologiczną koncepcję narodu. Gdy cierpią i umierają synowie Ojczyzny to matki współodczuwają ból synów i umęczonej Ojczyzny. Czasem o wzajemnych relacjach matek i dzieci decydują wypadki zewnętrzne, na które nie ma się wpływu. Historia bywa, ze brutalnie ingeruje w Zycie zdawałoby się szczęśliwych i rozumiejących się rodzin. Tak było w przypadku rodziny Baryków. Ważną rolę w życiu Cezarego Baryki odegrała jego matka. Jadwiga została ukazana przez Żeromskiego jako opiekuńcza i troskliwa osoba martwiąca się o syna. To ona starała się wlać w Cezarego poczucie piękna, ukazać inny świat. Baryka lekceważył jej uczucia będąc nastolatkiem, lecz gdy zauważył jej szybkie starzenie się i zmęczenie, zaczął jej pomagać. Cezary dopiero pod koniec życia matki zaczął rozumieć potencjał tej kobiety, dopiero wtedy zaczęło mu się robić przykro na myśl o jej cierpieniu, dopiero wtedy poczuł się odpowiedzialny za jej egzystencję, ale było już za późno, matka zmarła. Po śmierci wieloletniej „opiekunki” został na świecie sam, nie miał nikogo, nie miał jak i gdzie zgłosić się po pomoc. Wielkie wrażenia wywarła na nim historia z sygnetem, ale młody Baryłka był na tyle naiwny i zapatrzony w „wielkie ideały rewolucyjne” że nie zauważył, że to właśnie przewrót polityczny pozbawił jego matkę, życia. Jeżeli nawet taka myśl przechodziła mu przez głowę, matka zaczynała wydawać się mu po prostu potrzebną ofiarą, którą musiał ponieść dla odnowy świata. Brak matki i pustka zaczęły męczyć młodzieńca, był sam. Przez wiele lat matka słuchała jego wyimaginowanych pragnień i starała się jak najlepiej spełnić każdą zachciankę syna. Po jej śmierci nagle tego zabrakło, sam musiał martwić się o siebie, po za tym nie było już nikogo, kto chciałby słuchać jego dziecinnych grymasów. Cezary chciał wytłumaczyć sobie nagłe odejście ukochanej matki, wmawiał sam sobie, że to normalne, że starzy i zmęczeni ludzie umierają. Cezary momentami wbrew własnej woli, chodził na cmentarz, gdzie spędzał długie godziny rozmawiając ze zmarłą, czując jej bliskość duchową. Stosunek Cezarego do matki zmieniał się . Zanim ojciec wyruszył na wojnę - kochał ją, bo musiał - ojciec tego wymagał, kiedy wyjechał ojciec - stałą sie dla niego “wrogiem” rewolucji, stracił do niej szacunek, obrażały go jej poglądy, poczuł wolność a ona nie umiała sie temu przeciwstawić i utrzymać syna w ryzach. Dopiero później zrozumiał jak ciężko pracuje by dać mu jeść, by miał gdzie spać, zrozumiał jak bardzo ona go kocha i on również jakby na nowo ja pokochał, zdawał sobie sprawę z tego ze ją zniszczył. Widział jej spracowane ręce i to jak zmarniała. Jego ostatnim hołdem dla matki było pochowanie jej na cmentarzu. Pozornie tolerancyjne i postępowe kobiety matki obecne w literaturze XX wieku bardziej przypominają kobiety wyzwolone. Przykładem jest Młodziakowa , postać zaprezentowana przez Witolda Gombrowicza w powieści „Ferdydurke” . Ukazuje ją pisarz z dozą ironii : „Kobieta dość otyła , lecz inteligentna i uspołeczniona , z bystrym i bacznym wyrazem twarzy , członkini komitetu dla ratowania niemowląt lub zwalczania plagi żebraniny dziecięcej w stolicy .” Demonstrując swą nowoczesność nakłania córkę do romansu z rówieśnikiem , nie wyklucza też możliwości urodzenia przez Zutę nieślubnego dziecka , bo taki według niej jest styl życia młodzieży amerykańskiej. Młodziakowa to kobieta zakłamana , za wszelką cene chce być nowoczesna , brak jej naturalności i prawdziwych uczuć. Przy tym: „Młodziakowa, kobieta dość otyła, lecz inteligentna i uspołeczniona, z bystrym i bacznym wyrazem twarzy, członkini komitetu dla ratowania niemowląt lub dla zwalczania plagi żebraniny dziecięcej w stolicy”. Joanna Młodziakowa nie pracuje zawodowo, ale aktywnie uczestniczy w społecznej działalności, realizując się jako „członkini komitetu dla ratowania niemowląt lub dla zwalczania plagi żebraniny dziecięcej w stolicy”. Kobieta zachowuje się bardzo nowocześnie, hołduje postępowym prądom. W domu czczi racjonalizm, wyolbrzymia rolę sportu i w ogóle wszelkiej innej aktywności fizycznej. Szczyci się swoimi wyzwolonymi z formy zasadami i wolnomyślicielstwem, czego najbardziej widocznym przykładem są stosowane metody wychowawcze. Chcąc uchodzić za nowoczesną, czyli tolerancyjną pod względem obyczajowym, namawia córkę do łamania zasad. Gdy matka widzi Zutę w towarzystwie odprowadzającego ją do domu chłopca, od razu proponuje jej sponsoring ich wspólnego wyjazdu: „A może chcesz pojechać na week-end i nie wracać na noc? Nie wracaj w takim razie – rzekła usłużnie – nie wracaj śmiało! Albo może chcesz wybrać się bez pieniędzy, może chcesz, żeby on za ciebie płacił, a może wolisz płacić za niego, żeby on był na twoim utrzymaniu – w takim razie dam ci pieniędzy”. Ojciec wtóruje pomysłowi Joanny, zapewniając córkę, iż może (a nawet powinna) mieć nieślubne dziecko: „– Pewnie, nic w tym złego! Zuta, jeżeli chcesz mieć dziecko nieślubne, bardzo proszę! A cóż w tym złego! Kult dziewictwa ustał!”. W tym wszystkim nie dostrzegają, że dziewczyna ma poważne zaległości w nauce (nie wie na przykład, kim był Norwid). Gdy odkrywa w szafach pokoju Zuty obecność nastoletniego Kopyrdy i podstarzałego profesora, pęka jej forma i pokazuje prawdziwe, ukrywane przed otoczeniem, klasyczne i tradycyjne oblicze. Matka, wypełniona sarkastycznym i zgryźliwym humorem, którą Witkiewicz napisał w 1924 roku, jest w warstwie fabularnej parodią psychologicznego dramatu rodzinnego. Matka jest sztuką wyjątkowo przykrą: Witkacy mówił ’niesmaczną’ " .Rzadko trafiają się utwory, w których wszystkie ludzkie uczucia - a już zwłaszcza te najświętsze - zostałyby równie radykalnie wydrwione i zohydzone. Akcja sztuki zogniskowana jest wokół relacji matki i syna. Janina Węgorzewska, tytułowa Matka, podstarzała i zrujnowana wdowa-arystokratka zarabia na życie ręcznymi robótkami. Utrzymuje dwudziestokilkuletniego syna Leona - filozofa, myśliciela wieszczącego koniec cywilizacji. Matka poświęca się dla pierworodnego i jednocześnie czyni mu z tego powodu wyrzuty. Otacza syna opieką, okazuje mu miłość, ale jęczy nad swoim matczynym bólem i cierpieniem, bywa też okrutna. Pije wódkę i bierze morfinę, używek dostarcza jej zresztą sam Leon. Idee syna raz wydają jej się bliskie i ważne - jest wówczas z niego dumna, innym razem uznaje je za dziwaczny i niezrozumiały bełkot. Matka wspomina męża z sentymentem. W trakcie ich krótkiego, burzliwego związku dostarczył jej bowiem wielu podniet i przyjemności. Jednak Matka mówi również, że Leon właśnie do ojca jest podobny. Pierwsze słowa dramatu padają z jej ust: “Podły wampir” - mówi. - “Wdał się w ojca.” Motyw wampiryzmu i “wysysania” drugiego człowieka przewija się przez cały dramat Witkiewicza. Niektóre postacie wzajemnie mianują się wampirami bądź przyznają do wampiryzmu - Matka często określa tak syna, co oznacza, że jest on pasożytem: jego życie to wysysanie matki, życie na jej koszt. Niekiedy pojawia się akcent dodatkowy: Leon to syn nadmiernie związany z matką, niesamodzielny., embrion, czyli w pewnym sensie wampir. Skarżąc się na jego wampiryzm, Matka mówi: Ty nie rozumiesz życia zupełnie. Ja cię przed nim osłaniam jak pancerz. I boję się, żebyś nie dożył tej chwili, w której poznasz, że całe twoje życie to ja i nic więcej. Swoje wampiryczne zapędy Leon ujawni także względem narzeczonej, ładnej plebejuszki - Zofii Plejtus, która wchodzi niejako w związek z Leonem z powodów ideologicznych. Poglądów narzeczonego do końca nie rozumie, jednak pragnie właśnie dla nich się poświęcić. Nie chce co prawda pomagać matce Leona, ale w zamian oferuje swoje ciało gotowe do sprostytuowania. Zwieńczeniem degradacji bohaterów staje się śmierć Matki, nałogowej oślepłej już alkoholiczki, która umiera w ekstazie po przyjęciu sporej dawki kokainy. Eleonora bohaterka Tanga Mrozka jest niejako zaprzeczeniem zarówno typowej matki, jak i żony. Kobieta nie potrafi nawet dokładnie określić daty narodzin swojego jedynego syna. Nie podoba się jej także pomysł, by Artur został lekarzem. Gdyby znała go bliżej, wiedziałaby, iż gardził artystami, takimi jak jego ojciec. Uważa za coś zdrożnego, że jej syn ma swoje zasady i chce zostać lekarzem. Żałuje, iż nie jest on podobny do niej. Wspomina nawet, że marzyła, aby został artystą (jak jego ojciec) i kiedy była z nim w ciąży biegała nago po lesie, śpiewając utwory Bacha. Chwilami zachowuje się ona jak opiekuńcza i czuła matka oraz kochająca żona. Bohaterka martwi się i troszczy o syna. Przygotowuje mu śniadanie (w akcie I; co prawda składa się ono z herbatników i filiżanki kawy, ale i to już coś znaczy), chce zrobić kompres (w akcie III). Ponadto rozczula się jego zaręczynami do tego stopnia, że nawet zaczyna płakać. Śmierć Artura na krótko mocniej przykuwa uwagę matki, ale tak naprawdę Eleonory nie obchodzi nic poza nią samą i ewentualnie Edkiem Podsumowując pragnę stwierdzić, że to jakie relacje są ukazane w poszczególnych tekstach literackich zależy poniekąd od epoki, w której powstawały dzieła, ale również pokazane sytuacje maja pewien wymiar uniwersalny, bowiem wzajemna zależność matek i dzieci bez względu na epokę literacką i dominujące prądy kulturowe pozostaje niezmienna. Matki najczęściej są heroiczne, zaborcze, kochające ponad miarę , gotowe poświęcić życie za swoje dziecko. Pewnym wyjątkiem może być Dulska, dla której ważniejsza niż dzieci jest chyba opinia społeczna. Ale nawet ona w momentach kryzysowych ( może niezbyt udolnie) ratuje swoje dzieci z opresji. Natomiast dzieci najczęściej starają się chodzić własnymi drogami nie zważając na cierpienie czy zaangażowanie matek. Ale trudno mieć o to pretensje, bo taka postawa wpisana jest w typowy bunt pokoleniowy.