pieniądz

W miejsce handlu opartego nie tylko na wymianie pieniężno-towarowej, ale i na wzajemnym zaufaniu kontrahentów, wchodzi nowy kapitał, reprezentowany przez ludzi bez nazwiska .i bez charak¬teru (młody Szlangbaum, Marusze-wicz). Sprzedaż sklepu Wokulskiego to podzwonne dla starego świata handlu, który odejdzie w przeszłość jeszcze przed końcem stulecia. S. Żeromski “Doktor Piotr” - patrz: konflikt pokoleń. S. Żeromski “Ludzie bezdomni” - O pozycji lekarzy warszawskich nie decydują ich umiejętności, ale dochody uzyskiwane z wizyt pacjentów, dlatego też odrzucają oni projekt Judyma, by leczyć także ludzi ubogich.

W miejsce handlu opartego nie tylko na wymianie pieniężno-towarowej, ale i na wzajemnym zaufaniu kontrahentów, wchodzi nowy kapitał, reprezentowany przez ludzi bez nazwiska .i bez charak¬teru (młody Szlangbaum, Marusze-wicz). Sprzedaż sklepu Wokulskiego to podzwonne dla starego świata handlu, który odejdzie w przeszłość jeszcze przed końcem stulecia. S. Żeromski “Doktor Piotr” - patrz: konflikt pokoleń. S. Żeromski “Ludzie bezdomni” - O pozycji lekarzy warszawskich nie decydują ich umiejętności, ale dochody uzyskiwane z wizyt pacjentów, dlatego też odrzucają oni projekt Judyma, by leczyć także ludzi ubogich. Podobnie jest w Cisach, gdzie zarządcy uzdrowis¬ka dążą do utrzymania jak największej liczby bogatych kuracjuszy, a Judym nie może przeforsować projektu osuszenia stawów, będących źródłem licznych chorób wśród miejscowej ludności. Że¬romski opisał tu świat skorumpowany, bez reszty oddany pieniądzom, gdzie nie ma miejsca na wzniosłe idee. G. Zapolska “Moralność pani Duls- kiej” - Pieniądze są w życiu Dulskiej jedną z najważniejszych wartości. By je zdobyć, nie waha się wynajmować mie¬szkania kokocie. Co prawda, jak sama mówi, nie bierze jej pieniędzy dla siebie, ale płaci nimi podatki, jednak ta sytuacja doskonale charakteryzuje moralność Dulskiej. W sprawie z Hanką najbardziej bolesna staje się dla niej koniecz¬ność wydania tysiąca koron. Dlatego też potem odmawia Juliasiewiczowej wy¬najęcia mieszkania, bo musi sobie “od¬bić” to, co straciła.