
Irak – klęska, czy zwycięstwo Polski? Omów argumenty zwolenników i przeciwników obecności polskich żołnierzy w Iraku.
Schyłek XX wieku był dla Polski okresem intensywnych zmian, a ostatnia dekada szansą na lepszą przyszłość dla naszego kraju. Decydując się na przystąpienie w 1999 roku do NATO byliśmy świadomi zobowiązań, zagrożeń, ale i korzyści, które wynikają z tego zobowiązania. Czy byliśmy jednak świadomi jak szybko przyjdzie nam pokazać, jakim naprawę jesteśmy sojusznikiem? Od 2003 roku Polskie Kontyngenty Wojskowe uczestniczą w misji stabilizacyjnej – Iraqi Freedom. Czy powinniśmy właśnie tę misję stabilizacyjną w Iraku traktować, jako klęskę czy zwycięstwo Polski?
Schyłek XX wieku był dla Polski okresem intensywnych zmian, a ostatnia dekada szansą na lepszą przyszłość dla naszego kraju. Decydując się na przystąpienie w 1999 roku do NATO byliśmy świadomi zobowiązań, zagrożeń, ale i korzyści, które wynikają z tego zobowiązania. Czy byliśmy jednak świadomi jak szybko przyjdzie nam pokazać, jakim naprawę jesteśmy sojusznikiem? Od 2003 roku Polskie Kontyngenty Wojskowe uczestniczą w misji stabilizacyjnej – Iraqi Freedom. Czy powinniśmy właśnie tę misję stabilizacyjną w Iraku traktować, jako klęskę czy zwycięstwo Polski? W ciągu ostatnich lat pojawiło się wiele kontrowersyjnych kwestii spornych wśród zwolenników i przeciwników obecności polskich żołnierzy w Iraku.
Pierwszym argumentem zwolenników obecności polskich żołnierzy w Iraku jest podniesienie międzynarodowej rangi państwa. Jak piszą Dariusz Materniak, Joanna Rutkowska i Monika Paulina Żukowska w artykule pt. „Irak – klęska czy zwycięstwo Polski?” dla portalu psz.pl z 29.10.2008. „(…)nasze zaangażowanie pozwoliło na zwiększenie autorytetu Polski na arenie międzynarodowej, jako wiarygodnego i odpowiedzialnego sojusznika.” Dzięki temu realizujemy jeden z celów polskiej polityki międzynarodowej RP – mianowicie dążymy do osiągnięcia statusu godnego partnera strategicznego oraz lojalnego sojusznika.
Kolejnym argumentem, który ma pozytywny wymiar dla Polski jest niewątpliwie zdobycie cennego doświadczenia militarnego. W raporcie autorstwa Katarzyny Hołdak, Anny Konarzewskiej pt. „Afganistan, Irak, Czad – co mamy z misji? Bilans zysków i strat. Perspektywy.” możemy przeczytać: „Wśród pozytywnych elementów misji irackiej w wymiarze wojskowym należy wymienić indywidualne osiągnięcia dowódców wszystkich szczebli, związane ze zdobyciem nowych umiejętności dowodzenia w ekstremalnych warunkach, podejmowaniem operacji sojuszniczych, w tym we współdziałaniu z największymi armiami członków NATO, i wspólnym budowaniem wielonarodowych sił pokojowych. (…) W opinii Stanisława Kozieja dowodzenie dywizją dało nam najwięcej doświadczeń i korzyści operacyjnych. Wprowadziło Polskę do „pierwszej ligi” państw, które mają praktyczne, a nie tylko ćwiczebne doświadczenie w dowodzeniu dużymi zgrupowaniami międzynarodowymi w złożonym i wymagającym środowisku. Polska sprawdziła się w wyznaczonej jej roli, a tym samym zyskała uznanie i zaufanie wielu krajów, które oddały swoje siły pod jej komendę.” Zatem nie tylko zyskaliśmy świetnie wyszkolonych dowódców, posiadających nie tylko teoretyczne, ale i praktyczne doświadczenie. Prócz tego mieliśmy okazję przetestować nasze wojsko. Czy trening w sztucznie stworzonych warunkach może zapewnić takie rezultaty?
Wśród entuzjastów nie brak też krytyków udziału w misji Iraqi Freedom. Jednym z czołowych argumentów opowiadających się przeciw braniu udziału w misji stabilizacyjnej w Iraku jest obciążenie budżetu RP. Mimo tego, że około 60% wydatków związanych z transportem czy logistyką pokrywają Stany Zjednoczone, nadal dla państwa takiego jak Polska, nad którym wisi widmo dużego deficytu budżetowego, finansowanie działań wojennych nie jest łatwym zadaniem.
Przeciwnicy zwracają również uwagę na rozczarowanie, które spotkało inwestorów i polskich przedsiębiorców. Liczyliśmy przecież na inwestycje w Iraku, które znacznie poprawiłyby kondycję polskiej gospodarki oraz przedsiębiorstw. Ponadto mieliśmy nadzieję, że i inne kraje dostrzegą nas, co mogłoby przyciągnąć inwestorów do Polski. Konsekwencją naszych działań przegapiliśmy niestety okazję na inwestycje na irackim rynku.
Czy możemy jednoznacznie ocenić udział Polski w misji w Iraku, jako klęskę lub zwycięstwo? Korzyści takie jak podniesienie rangi państwa na arenie międzynarodowej lub udoskonalenie armii, co zwiększa nie tylko nasz prestiż, ale i możliwości obronne kraju zdają się blaknąć przy widmie powiększającego się deficytu budżetowego oraz zaprzepaszczonych inwestycji. Lecz czy nie warto było angażować się w imię obrony praw człowieka? Moim zdaniem Polska odniosła zdecydowany sukces moralny. Pokazała, że nie jesteśmy państwem liczącym tylko i wyłącznie na korzyści materialne czy prestiż.

