jak bohaterowie książki hanny krall wypełniają powołanie lekarza

W podanym fragmencie Hanny Krall pt. „Zdążyć przed Panem Bogiem” mamy ukazanych dwóch bohaterów reportażu, którzy wypełniają powołanie lekarza. Pierwszym bohaterem jest Profesor Jan Moll, który jest słynnym chirurgiem z Radomia, w szpitalu Św. Kazimierza. W czasie wojny zdobył duże doświadczenie jako kardiolog. Dokonywał bardzo trudnych operacji serca. Profesor cieszył się z każdej udanej operacji. We fragmencie mamy pokazaną jego postawę, jak wypełniał obowiązek lekarza. Do szpitala, w którym pracował z początku trafiali partyzanci z postrzelonymi brzuchami.

W podanym fragmencie Hanny Krall pt. „Zdążyć przed Panem Bogiem” mamy ukazanych dwóch bohaterów reportażu, którzy wypełniają powołanie lekarza.

Pierwszym bohaterem jest Profesor Jan Moll, który jest słynnym chirurgiem z Radomia, w szpitalu Św. Kazimierza. W czasie wojny zdobył duże doświadczenie jako kardiolog. Dokonywał bardzo trudnych operacji serca. Profesor cieszył się z każdej udanej operacji.

   We fragmencie mamy pokazaną jego postawę, jak wypełniał obowiązek lekarza. Do szpitala, w którym pracował z początku trafiali partyzanci z postrzelonymi brzuchami. Doktor bez wahania operował żołądki, śledziony, pęcherze, jelita. Potrafił w ciągu dnia zoperować 40 rannych. Latem przywozili pacjentów z postrzelonymi  klatkami piersiowymi. Natomiast, gdy ruszyła ofensywa styczniowa doszły przypadki z okaleczonymi głowami. Profesor Jan Moll mówił, że chirurg powinien mieć sprawne palce, powinien cały czas ćwiczyć, jak pianista.

     Pięć lat później Profesor otworzył serce pani Kwapisz i zoperował jej stenozę mitralną  czyli wadę serca. W reportażu Hanna Krall zadaje mu pytanie o strach: „ Czy pan Profesor się boi?”. Profesor słynie z tego, że przed każdą operacją miał niepokój związany

z odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka. Chirurg bał się też Pana Boga, ale nie to było najważniejsze. Obawiał się o posądzenie ze strony kolegów na eksperymentowaniu na człowieku. Uważał to za najgorsze z oskarżeń.

Profesor podaje przykład prezesa Rzewuskiego, gdyby go nie zoperował to mężczyzna by zmarł. Koledzy zrozumieliby ten przypadek, bo przecież tylu ludzi umiera na zawał. Podaje także drugą opcję, gdyby Rzewuski zmarł po operacji to wyszłoby, że Profesor jednak eksperymentuje na ludziach.

   Do szpitala przywieźli kolejne  przypadki zawału, takie same, jak u Rzewuskiego. Jednak chirurg nie wykonywał żadnych operacji. W związku z tym po roku umarło trzynaście osób.

W końcu Profesor doszedł do wniosku, że warto spróbować zoperować serce, jeśli chcemy by medycyna się rozwijała. Mężczyzna miał pewność, głęboką pewność, że operacja ma sens. Zabieg wykonywany przez Profesora był dokładnie przemyślany. Całą swoją wiedzę, doświadczenie, intuicję, które posiadał przekonywały go o konieczności operacji. Chirurg wiedział, że bez tej operacji pacjent i tak umrze.

           Drugim głównym bohaterem reportażu Hanny Krall jest Marek Edelman, który podczas wojny pracował jako goniec szpitalny. Na zlecenie Żydowskiej Organizacji Bojowej ratował działaczy spiskowych z tłumu ludzi, którzy byli prowadzeni do wagonu jadącego do Treblinki. Później został przywódcą powstania w getcie warszawskim. Po wojnie ukończył studia medyczne. W utworze występuje w podwójnej roli jako uczestnik powstania i jako lekarz.

    We fragmencie mamy ukazaną kolejną rozmowę  Marka Edelmana z Hanną Krall.

Marek Edelman uważał, że operacje mają sens i muszą się udać. Kardiochirurg znał dobrze śmierć, wtedy jest większa odpowiedzialność za życie pacjenta. Każda mała szansa życia jest bardzo ważna. Mężczyzna opowiada autorce dlaczego został lekarzem. Wiedział i pamiętał co robił w getcie. Nie chciał by ludzie poszli dobrowolnie na śmierć. Dla niego najgłębszą wartością było życie ludzkie i mógł za nie odpowiadać.

 Po wojnie Marek Edelman wpadł w depresję, więc jego żona postanowiła zapisać go na studia medyczne. Jednak on nie chciał chodzić na wykłady, nie interesowało go to. Gdy wracali z zajęć od razu kładł się do łóżka. Jego przyjaciele rysowali mu na ścianie serce by mógł chociaż spojrzeć. 

Pewnego dnia Marek wybrał się na kolejny wykład i tam usłyszał słowa profesora: „Każdy lekarz wie, jak wygląda oko chorego, jak wygląda skóra, jak język, to powinien wiedzieć , co temu choremu jest.” Mężczyzna wtedy zrozumiał, że człowiek jest rozsypaną łamigłówką, którą trzeba poskładać, by dowiedzieć się co jest wewnątrz  człowieka.  Od tego momentu zajął się medycyną i został lekarzem, który nadal odpowiadał za ludzkie życie. Marek nie bał się, chciał ratować ludzi.

      W klinice, w której pracował Marek Edelman stawał pod wielką palmą i oglądał swoich pacjentów, którzy leżeli w salach. Uważał, że jego zadaniem było ocalić jak najwięcej osób.         

Marek Edelman wracał myślami do czasu wojny, gdzie na Umschlagplatzu wyciągał jednostki z tłumu skazanych. Mężczyzna stwierdził, że to jest to samo zadanie, co w szpitalu, czyli ratowanie ludzkiego życia. Gdy nie da się już nic zrobić pozostaje mu zapewnić pacjentom komfortową śmierć, żeby się nie bali, cierpieli, nie wiedzieli, nie byli poniżani. Rolą Marka Edelmana był wyścig ze śmiercią. Zadaniem lekarza jest ubiec, odbierającego ludziom życie Pana Boga. Zdążyć przed Panem Bogiem to tyle samo co w pewien sposób oszukać Go, a wtedy można dać pacjentowi jakąś szansę na przeżycie.

       Postawa Profesora Jana Molla i Marka Edelmana są podobne, wręcz takie same. Każdy z nich  ratował ludzkie życie, mało tego, był odpowiedzialny za nie. Rolą Marka było zachęcenie Profesora do podjęcia operacji, ponieważ uważał, że trzeba walczyć ze śmiercią, nawet narażając się na niepowodzenie.

        Myślę, że dramatyczne wybory związane z wykonywaniem zawodu lekarza było ratowanie ludzi przed śmiercią głodową, samobójstwem, spalaniem, bezradnością. Strach paraliżował  Profesora, gdyż bał się, że posądzą go o eksperymentowanie, co powiedzą jego koledzy, jeśli pacjent umrze po operacji. Później Profesor wahał się, czy zrobić kolejną operację mężczyźnie z takim samym zawałem co prezes Rzewuski. Jednak  Profesor nie podjął się operacji i mężczyzna po kilku dniach umarł.

W przypadku Marka Edelmana jest to bezradność, którą ukazuje z czasów wojennych, wtedy nie mógł nic zrobić, był świadkiem poniżenia i śmierci. Mężczyzna widział dwóch niemieckich oficerów, którzy dla zabawy postawili starego Żyda na beczce i obcinali mu nożycami brodę. Żyd był poniżany, bezbronny wśród gapiów.

         Podsumowując całość utworu, uważam, że bohaterowie książki Hanny Krall pt. „Zdążyć przed Panem Bogiem” dobrze wypełniali rolę lekarza. Przeżycia te ogromnie wpłynęły na ich powołanie. Marek Edelman nie dał się ponieść emocjom, zapałowi. Nie bał się, chciał ratować ludzi przed śmiercią. Ważne były także odpowiedzialność, solidarność, poświęcenie dla innych. Znał także cenę śmierci, poznał ją w getcie, dzięki temu wiedział, ile  warte jest ludzkie życie.

   Natomiast sylwetka Profesora również jest pozytywna. Chirurg, mimo, że się bał, wahał, obawiał opinii innych, dzięki operacjom, które przeprowadził pomagał ludziom, ratując im życie.