
Warszawa okiem pozytywistów
W wieku XIX wieku nastąpiło wyjątkowe zainteresowanie tematyką Warszawy. Wielu twórców zainspirowanych niepowtarzalnością miasta tworzyło dzieła, których akcja toczyła się właśnie gdzieś tu… na ulicach stolicy Polski. Każdy w inny niepowtarzalny i fascynujący sposób. Spostrzeżenia były niepowtarzalne tym bardziej, że czas historyczny był niezwykle inspirujący… Warszawa po klęsce powstania styczniowego właśnie budziła się do życia, dopiero stawała się metropolią. Przeobrażenia dokonujące się w mieście, budziły jednak… lęk. Dlaczego? Niestety nieodłączną częścią XIX-wiecznej warszawskiej metropolii była nędza i bród.
W wieku XIX wieku nastąpiło wyjątkowe zainteresowanie tematyką Warszawy. Wielu twórców zainspirowanych niepowtarzalnością miasta tworzyło dzieła, których akcja toczyła się właśnie gdzieś tu… na ulicach stolicy Polski. Każdy w inny niepowtarzalny i fascynujący sposób. Spostrzeżenia były niepowtarzalne tym bardziej, że czas historyczny był niezwykle inspirujący… Warszawa po klęsce powstania styczniowego właśnie budziła się do życia, dopiero stawała się metropolią. Przeobrażenia dokonujące się w mieście, budziły jednak… lęk. Dlaczego? Niestety nieodłączną częścią XIX-wiecznej warszawskiej metropolii była nędza i bród. I to właśnie ten kryzys miasta oraz ludzi zepchniętych na margines społeczeństwa chciałabym uczynić głównym bohaterem mojej dzisiejszej prezentacji. Zgromadzone wokół tematu myśli postanowiłem uporządkować wokół następującej tezy:
- Nędza, jako element życia Warszawy, widziana oczyma XIX-wiecznych pisarz Najlepiej Państwo doświadczą tego zjawiska spacerując ulicami XIX-wiecznej Warszawy razem z bohaterami ówczesnej literatury, a nawet z autentycznymi mieszkańcami stolicy Polski. Wycieczkę rozpoczynamy od sklepu Wokulskiego na Krakowskim Przedmieściu, najprawdopodobniej przy kamienicy nr 9. Idziemy w kierunku kolumny Zygmunta. Zbliżamy się do ulicy Karowej, w którą skręcamy w prawo. Przechodząc przez bramę zaglądamy do dzielnicy Powiśla i tu zatrzymamy się na dłużej… na dłużej zatrzymamy się więc na kartach pozytywistycznej powieści Bolesława Prusa pt. „Lalka”. Jej główny bohater - Wokulski dostrzegł we wspomnianej dzielnicy nad Wisłą bosonogiego biedaka, który pił wodę prosto z natrysku. Następnie zatrzymał się w połowie drogi i patrzył na ciągnącą się u jego stóp dzielnicę między Nowym Zjazdem i Tamką. Uderzyło go podobieństwo do drabiny (…). Nigdzie nie wejdziemy po tej leżącej drabinie – myślał. To chory kąt, dziki kąt. Mówiąc o podobieństwie do drabiny, miał na myśli układ ulic, które były ułożone: dwie równoległe – Dobra i Garbarska oraz miedzy nimi szczeble. Jednak najbardziej wymowna jest druga część cytowanego przeze mnie fragmentu. Dzielnica Powiśla była w bardzo złym stanie. Świadczy o tym nie tylko zabudowania, ale i mieszkańcy. Wokulski w powieści zwraca uwagę na zarośnięte zielskiem i obdrapane ściany budynków, właściwie ledwo stojących domów parterowych i jednopiętrowych. Dzięki Prusowi i my widzimy w jak wielu budynkach nie ma drzwi czy okien, są one jedynie załatane papierem albo jakąś szmatą. Podążamy dalej śladem Wokulskiego… gdzieś u zbiegu Radnej z Browarną w powieści dochodzi do spotkania głównego bohatera z Wysockim – znajomym, a zarazem mieszkańcem Powiśla. Przyjrzyjmy się znajomemu Wokulskiego, gdyż jest on jednym z przedstawicieli tej uboższej warstwy społeczeństwa. Temat rozmowy obu panów jest typowy przy spotkaniu osób różnego stan -Wysocki nie ma pracy oraz brakuje mu pieniędzy na utrzymanie. Zgodnie z założeniami epoki, Wokulski pomaga Wysockiemu proponując mu pracę oraz daje 10 rubli w celu zaspokojenia największych potrzeb. Po tej krótkiej rozmowie główny bohater „Lalki” skierował się ku Wiśle. My pójdźmy jego śladem. Ten nadwiślański krajobraz przeraziłby każdego spacerowicza. Tuż obok warszawskiej wody pitnej, znajdowało się wysypisko śmieci. To połączenie świadczyło o niskim poziomie higieny. Ponad to Prus rysuje w naszej wyobraźni obraz śpiących pijaków i złodziei… śmieciarki i je kochającej się pary złożonej z trędowatej kobiety i suchotniczego mężczyzny, który nie miał nosa na tym śmietniku. Widok jest… przerażający. Na kartach powieści Prusa zarysował się obraz warszawskiego Powiśla sprzed ponad 100 lat… ciężkie warunki mieszkaniowe, bieda, pijaństwo i kradzież na stałe wpisały się w krajobraz tego fragmentu metropolii. Autor z wyjątkową troską i wnikliwością budował w naszej wyobraźni zaniedbany wizerunek dzielnicy pogrążonej w nędzy, wychodząc naprzeciw trendom epoki. Prus chciał uświadomić ludziom, że bieda istnieje i jest czasem bliżej niż mogliby się tego spodziewać. Krajobraz zauważony przez Wokulskiego w „Lalce” nie był niczym zaskakującym w XIX-wiecznej Warszawie. W jednym z artykułów zamieszczonych w Kronikach Bolesława Prusa można przeczytać o podobnych sytuacjach. Na przykład rury wodociągowe okazały się dogodnym miejsce zamieszkania. Właśnie w tym tygodniu czujne oko prasy dostrzegło obywatela, który zabierał się do snu w takiej rurze. Skorzysta z niej zapewne podczas deszczu (…) W Warszawie mieszkania były bardzo drogie i nie każdego było na nie stać. Stąd popularne było nocowanie na powietrzu. Ci, którzy nawet mogli pozwolić sobie na kupno mieszkania, też nie żyli w dostatku. Ale wróćmy do naszej przechadzki, zostawmy Wisłę i powróćmy do części mieszkalnej Powiśla. Wokulski spacerując zaglądał przez brudne okna do mieszkań ubogiej części społeczeństwa. I tak samo jak na zewnątrz, nędza wdzierała się również do środka. Wyposażenie mieszkań było ubogie, w dodatku bardzo zniszczone - Nasycał się widokiem szaf bez drzwi, krzeseł na trzech nogach, kanap z wydartym siedzeniem, zegarów o jednej wskazówce z porozbijanymi cyferblatami(…) Podejdźmy teraz na Tamkę. Tu w jednej z bram w skromnym mieszkanku pod numerem 10 żyła Antosia Hałastrowiczówna z matką – główna bohaterka nowelki Głód i miłość. Widok, który widzimy w mieszkaniu jest doskonałym przykładem miejsca, w jakim żyły najuboższe warstwy społeczeństwa. Mieszkanie składało się z jednego skromnego pokoiku, który był zarazem salonem, sypialnią, jadalnią, kuchnią i przedpokojem. Znajdowało się tam tylko jedno łóżko, stolik z trzema taboretami i komoda, a na niej: stała para filiżanek bez uszek, para szklanek, trzy porysowane talarze, salaterka, nóż i dwa widelce. Najcenniejszym wydawał się drewniany zegar na ścianie. Jednak i on był bardzo zniszczony. „Mieszkanie za trzy ruble”, wydaje się niedrogie, jednak dla tych dwóch kobiet był to majątek. Warto przyjrzeć się tym dwóm bohaterkom. Matka z córką żyją w nędzy, mimo chęci obu pań, pracuje tylko córka. Starsza kobieta nie może znaleźć pracy ze względu na swój wiek, a niewielki zarobek Antosi nie pozwala im żyć godnie. Często brakuje im pieniędzy nawet na jedzenie, więc matka zadłuża się w pobliskim sklepie. Opowieść ta jest całkowicie realna. Dygasiński pisząc nowelkę, inspiruję się otaczającymi go sytuacjami, o podobnej historii możemy przeczytać w Kronikach Prusa. Przedstawia on historię szwaczki. Utrzymywała matkę i zarabiała 12 rs miesięcznie, naturalnie z szycia. Gdyby z nierządu, mogłaby zarobić 120 rs miesięcznie i utrzymywać zamiast jednej prawdziwej- kilka sztucznych matek(…). Z początku historia jest taka sama, jednak zakończenia są różne. W nowelce ukryta jest przestroga dla czytelnika. Antosia chcąc przeżyć decyduję się na hańbiące rzemiosło. Dzięki niemu jej życie zmienia się z dnia na dzień. Prędko przenosi się z nędznego mieszkania na Tamce do ładnego na Nowym Świecie. Z kolei mieszkanka Warszawy ukazana w Kronikach zachowuje swoją godność… jednak umiera z głodu. Mamy tu zestawienie dwóch sytuacji, które pokazują do czego może doprowadzić ubóstwo. Zakończenia tej samej historii pokazują klęskę ludzkiej jednostki. W przypadku Antosi mamy do czynienia z upadkiem moralności, w drugim przypadku ze śmiercią… Oddalmy się już teraz od Powiśla i wybieramy się w rejony Żelaznej Bramy… na warszawski targ. W miejscu tym mieszają się ze sobą najgorsze zapachy i smaki, które można odnaleźć w ówczesnej Warszawie. W miejscu, gdzie sprzedaje się żywność, po środku dostrzegamy rynsztok, którym spływają wszystkie odpadki. Zapachy przenikają - chleb nasiąka zapachem mięsa, a cukierki śledziami… Nędza i bród towarzyszyły ludziom wszędzie. Najpierw brak higieny już w miejscu kupna produktów, następnie często niehigieniczna konsumpcja, a wszystko zakończone snem w pobliżu odpadów z obiadu. Typowe niestety zjawisko dla ubogiego Warszawiaka. W tym miejscu chciałabym nasz spacer kończy swój bieg i mimo że trasa prowadziła przez najbiedniejszą część Warszawy, to w pozostałych miejscach często nie było lepiej… no może z wyjątkiem okolic alei Ujazdowskich. Czemu obraz XIX-wiecznej Warszawy jest tak biedny? Składa się na to kilka czynników. Zacznijmy od tego, że rzeczywistość wcale nie przedstawiała się pozytywnie, jak mogłoby się wydawać. Prus zauważa nieurodzaje, spadek pieniędzy, stagnacja w przemyśle i handlu, łatwość osiadania w Warszawie, a głębiej sięgając: powszechna ciemnota i brak szkół fachowych – takie to strumyki utworzyły i tworzą dzisiejsze bagno nędzy. W tym czasie istniało przyzwolenie na żebractwo, niektórzy woleli dostać pieniądze niż ciężko na nie zapracować. Powstawało coraz więcej Towarzystw Dobroczynności, które pomagały najuboższym. Pieniądze, które zbierane były dla biednych, nie były inwestowane jednak w ich rozwój i wykształcenie, tylko przeznaczone były na pożywienie czy domy noclegowe. W pewien sposób opłacało się być biednym. Zachodzące w owym okresie zjawiska najlepiej opisuje Prus w swoich cotygodniowych kronikach. Uczynił z nich obserwatorium społecznych faktów. Będąc przedstawicielem realizmu, musiał być obserwatorem doświadczonym. Codziennie spacerował po Warszawskich ulicach z notesem, gdzie zapisywał swoje spostrzeżenia. Najpierw przypatrywał się uważnie zjawiskom mniej i bardziej poważnym, następnie je analizował, a wynik swoich badań umieszczał w Kronikach. Prus nie tylko przedstawiał dostrzeżony problem, ale starał się mu również przeciwdziałać. Organizował więc różne akcje polegające na zbiórce pieniędzy, tworzył też towarzystwa dobroczynne. W ramach wdzięczności społeczeństwo nadawało akcjom dobroczynnym imię Bolesława Prusa, było tak na przykład w przypadku akcji Higiena Praktyczna. Pisarz nie tylko działał i opisywał ludzi uwięzionych w biedzie… ważną rolę odgrywały w jego utworach… miejsca - nędzne zaułki, zaniedbane przedmieścia i brudne podwórka. To właśnie taką scenerię Bolesław Prus wybrał na miejsce akcji swoich utworów. Bohaterami swych opowieści uczynił twórca drobnych oszustów, złodziei, ludzi przyjezdnych, i najuboższych Warszawiaków. Obraz naszkicowany piórem Prusa podkreśla wyraźnie, że Warszawa czasów pozytywizmu to miasto brudne, biedne i niebezpieczne. Wnioski te nasuwają się niestety nie tylko pod wpływem lektury Kronik… materiał obserwacyjny stawał się również punktem wyjścia do pisania powieści i nowelek. I tak właśnie Lalka stanowi najpełniejszy obraz Warszawy i jej mieszkańców. Opisana tu stolica jest prawdziwa, a świadczą o tym opisane tu wydarzenia, których autentyczność można zweryfikować poprzez lekturę roczników Kuriera Warszawskiego czy odpowiednimi Kronikami Prusa. Przedstawione wydarzenia pochodzą z lat 1878-1879. Pisarz osadził swój utwór w teraźniejszości, co typowe było dla literatury realizmu. A jak patrzy na Warszawę Dygasiński? Z pewnością jest to obraz z perspektywy naturalisty, który przede wszystkim zwraca uwagę na ciemne strony miejskiego bytowania. Przedstawia on ludzi biednych, wręcz nędzarzy. W utworze Głód i miłość dotyka problemu prostytucji. Główna bohaterka, Antonina Hałastrowiczówna przyjeżdża do Warszawy, ponieważ utraciła majątek. Już na początku utworu poznajemy ją jako osobę biedną, a każdy kolejny rozdział opisuje coraz trudniejszą sytuacje kurtyzany. Autor buduje jednak poczucie coraz to większej ciekawości czytelnika… Bohaterka doprowadza się do upadku, a instytucja Róży Fliegengarn, sprowadza kobietę na samo dno. Prostytucja przedstawiona jest w utworze jako problem społeczny, ale również jako instytucja, na której można zarobić. Główną ideą pisarza było przedstawienie walki o byt, w której zwyciężają najlepiej przystosowani, a to jedno z założeń naturalizmu. Całość tekstu przepełniona jest szczerością… jest przejrzysta, bez zbędnych kłamstw. Dygasiński wyposażył czytelnika w prawdziwe informacje, które mogły skutecznie na niego wpłynąć. Czytając opisy Warszawy Dygasiński przeciwstawia „dobre” i „złe” strony miasta, zwraca uwagę na różnorodność, wręcz przeciwstawność postaw ludzkich. Nędza i wykwint życia mieszają się ze sobą; żebrak ociera się o bankiera, szynk graniczy z salonem. Naturalizm kontynuuje wcześniejsze tradycje realizmu tworząc bardzo szczegółowe opisy. Dotyczy to nie tylko Warszawy, ale choćby mieszkania panien Hałastrowiczównych. Czytelnik jeszcze lepiej może wyobrazić sobie i zrozumieć sytuację w jakiej znalazły się główne bohaterki. Również język zaczerpnięty z codziennego życia bohaterek świadczy o szczegółowej obserwacji życia miejskiego. Pisarze realizmu i naturalizmu w dużej części poświęcili swoje utwory ludziom z marginesu społecznego. Celem swojego literackiego posłania uznali edukację niższych warstw społecznych… chcieli walczyć z problemami, którym najbiedniejsi codziennie musieli stawiać czoła. Ale poprzez te same słowa narodził się mit biednego warszawskiego Powiśla, gdzie rodziły się wszelkie zbrodnie… i gdzie odbył się akt degeneracji człowieka… Prusa zarysował obraz Warszawy sprzed ponad wieku… ubogie warunki mieszkaniowe, brud i problemy społeczne na stałe wpisały się w krajobraz metropolii. Autor z wyjątkową troską i wnikliwością budował w naszej wyobraźni zaniedbany wizerunek dzielnic Warszawy pogrążonych w nędzy. Prus chciał otworzyć oczy i serca ludzi zamożnych na dramat ludzi żyjących obok nich. I choć trudno uwierzyć, że mury domów i bruk ulic Warszawy kryją w sobie tajemnice XIX – wiecznego smutku… może warto rozejrzeć się po XXI – wiecznych kamienicach i jak kronikarz poszukać w swym sercu miejsca na przepełnioną wrażliwością obserwację…
