
Pan tadeusz recenzja
Miałam zaszczyt wspólnie z koleżankami z klasy obejrzeć spektakl pt. „Pan Tadeusz” wyreżyserowany przez Irenę Jun. Świat przeniesiony z lektury Adama Mickiewicza nie rozczarował mnie wcale. Wielka polska epopeja narodowa na deskach naszego rzeszowskiego teatru im. Wandy Siemaszkowej godna jest najśmielszych pochlebstw. Aktorzy wcieleni w role legendarnych bohaterów „częstowali” nas doskonałą, profesjonalną grą na scenie. Cały obraz jednak różni się od mitycznego obrazu Soplicowa, pełen jest humoru. Aktorzy oderwani są od twardych reguł przedstawionych w książce.
Miałam zaszczyt wspólnie z koleżankami z klasy obejrzeć spektakl pt. „Pan Tadeusz” wyreżyserowany przez Irenę Jun. Świat przeniesiony z lektury Adama Mickiewicza nie rozczarował mnie wcale. Wielka polska epopeja narodowa na deskach naszego rzeszowskiego teatru im. Wandy Siemaszkowej godna jest najśmielszych pochlebstw. Aktorzy wcieleni w role legendarnych bohaterów „częstowali” nas doskonałą, profesjonalną grą na scenie. Cały obraz jednak różni się od mitycznego obrazu Soplicowa, pełen jest humoru. Aktorzy oderwani są od twardych reguł przedstawionych w książce. Tadeusz wraz z Wojskim zaczynają rapować piękną polszczyzną mistrza, co może zaskoczyć widza przygotowanego na tradycyjne przedstawienie dzieła. Ten występ został nagrodzony przez widzów szczególnie gromkimi brawami. Szczególnie spodobała mi się postać Telimeny. Aktorka Mariola Łabno - Flaumenhalf swoją grą uatrakcyjniła postać wyniosłej damy, którą poznajemy w książce. Pani reżyser przedstawiła ją jako kobietę z klasą, posiadającą także „babskie” wady, o niezwykle uwodzicielskim głosie. Jednak postać Zosi wypadła, moim zdaniem raczej blado. Warto wspomnieć o pomysłowej scenografii stworzonej przez Aleksandrę Semenowicz, która była również odpowiedzialna za kostiumy z epoki. Aby odegrać daną scenę aktor sam musi przynieść potrzebne w tym momencie rekwizyty. Tak jest na przykład z Telimeną, która zanim odegra to, co działo się w świątyni dumania musi sama przytaszczyć sobie platformę pokrytą trawą. Na uczcie na zamku kobiety, trzymając za cztery końce biały obrus, tworzą stół. Huk wystrzału jest imitowany trzaskiem deski. Bohaterowie sami zmieniają elementy scenografii. Wszystko odbywa się na oczach publiczności. Narratorami są ciemne, mroczne postacie, dodające nastroju tajemniczości całemu widowisku. Aktorzy wychodzą do publiczności zza drzwi przeznaczonych dla widzów. Uważam, że taki żartobliwy sposób przedstawienia wielkiego dzieła na scenie za ciekawy, szczególnie dla młodych widzów, którzy często nie zachwycają się literaturą zawartą w kanonie lektur szkolnych. Odmienia to punkt widzenia - nie tylko uczy, ale i bawi.
