
Międzynarodowe stosunki wojskowe - Hunowie
ATTYLA – WÓDZ HUNÓW. Wszyscy go znamy: Attyla – wódz Hunów, postrach Europy i „Bicz Boży”. Do dziś jest synonimem barbarzyństwa i okrucieństwa. Czy słusznie? Jakim człowiekiem był naprawdę? Czy był to tylko srogi wódz dzikich Hunów?W latach 70. IV wieku lud Hunów ruszyłna Europę. W 395 roku Hunowie przekroczyli Dunaj i weszli w granice Cesarstwa Rzymskiego. W 433 roku zawładnęli Niziną Węgierską. Rok później wodzami koczowniczych plemion zostali bracia: Attyla i Bleda.
ATTYLA – WÓDZ HUNÓW. Wszyscy go znamy: Attyla – wódz Hunów, postrach Europy i „Bicz Boży”. Do dziś jest synonimem barbarzyństwa i okrucieństwa. Czy słusznie? Jakim człowiekiem był naprawdę? Czy był to tylko srogi wódz dzikich Hunów?W latach 70. IV wieku lud Hunów ruszyłna Europę. W 395 roku Hunowie przekroczyli Dunaj i weszli w granice Cesarstwa Rzymskiego. W 433 roku zawładnęli Niziną Węgierską. Rok później wodzami koczowniczych plemion zostali bracia: Attyla i Bleda. W 444 lub 445 roku Attyla zabił brata i stanął na czele swojego ludu. Zaczęła się jego historia.Jak wyglądał ten budzący grozę w całym Cesarstwie wojownik? Według Jordanesa był niewysoki, szeroki w piersiach, miał dużą głowę i małe oczy, brodę i szpakowate włosy oraz śniadą cerę. Niewiele to informacji, ale zawsze coś. Jak żył, jak się zachowywał? Priskos pisze, że podczas uczty, kiedy wszyscy goście jedli góry mięsa podawane na srebrnych półmiskach, Attyla jadł mało i to na drewnianym talerzu. Pił też wino z drewnianej czary, podczas gdy jego współbiesiadnicy ze złotych i srebrnych pucharów. Nosił też proste, ale czyste (sic!) szaty niczym nie wyróżniające się spośród innych. Jego broń i końska uprząż nie były zdobione złotem i drogocennymi klejnotami. Władca skromny, prosty, idealny, chciałoby się rzec… Całą swoją postawą i zachowaniem wzbudzał jednak u innych lęk. Strach paraliżował jego otoczenie. Dlaczego? W 451 roku Attyla ruszył na podbój Europy. Zniszczył plemiona germańskie i zajął północną Galię. Stworzył imperium obejmujące Europę Środkową i Wschodnią wraz z Germania i częścią Galii. Jedynym jego przeciwnikiem mógł być już tylko Rzym. Cesarstwo było słabe, ale na jego czele stał utalentowany wódz Flawiusz Aecjusz (w młodości jako zakładnik przebywał na dworze Hunów i poznał ich dobrze). Do decydującej bitwy pomiędzy Hunami Attyli i wojskami Aecjusza doszło na Polach Katalaunijskich. Bitwa trwała dwa dni, a obie strony poniosły ogromne straty. W walce zginął wódz Wizygotów – Teodoryk, wspierający Rzymian. Mimo to wojska cesarskie nie uległy. Hunowie wycofali się na Węgry. Uznali się za pokonanych. Szybko zregenerowali jednak siły i powrócili atakując Cesarstwo. Najpierw, po zażartej walce, Attyla zdobył Akwileję. Mieszkańców kazał wymordować, a miasto zrównać z ziemią. Rozkazy wykonano. Potem zniszczono Altinum, Wicenzę, Weronę i Bergamo. Padwa i Mediolan poddały się. Oszczędzono więc miasta i ich mieszkańców. Następnie zajęta i złupiona została Lombardia. Attyla zwrócił się przeciwko stolicy Cesarstwa. Nie zdołał jednak dotrzeć do Wiecznego Miasta. Kiedy przebywał w Rawennie, przybyło do niego poselstwo z Rzymu na czele z papieżem Leonem. Do spotkania doszło w Mantui w 452 roku. Jak wyglądało to spotkanie, trudno jednoznacznie stwierdzić. Jest kilka źródeł, które o nim mówią, ale każde przedstawia inną wersję zdarzeń. Dziś wydarzenie to obrosło już legendą i trudno oddzielić tu prawdę od fantazji kronikarzy. Jedna z wersji mówi, że Attyla, kiedy zobaczył papieża Leona, upadł do jego nóg i przysiągł spełnić wszystkie jego prośby. Papież zażądał odejścia Hunów z Italii i uwolnienia jeńców. Prośby zostały spełnione. Obok papieża Leona stanąć mieli, według różnych legend, św. Piotr, św. Paweł, św. Jerzy lub św. Michał. To podobno miało przekonać Attylę i odwieść go od zamiaru zdobycia Rzymu. To święci mieli wywrzeć na barbarzyńskim wodzu tak wielkie wrażenie, że ten ustąpił. Ale to tylko legendy. Jak zatem papież Leon zdołał przekonać Attylę, aby nie maszerował na Rzym? Pozostanie to chyba na zawsze tajemnicą. Historycy twierdzą, że Attyli nie nakłonili do odejścia spod murów Rzymu święci, ale osobowość i majestatyczny wygląd papieża, który potrafił zrobić na barbarzyńskim wodzu wrażenie i wzbudzić w nim podziw. Czy rzeczywiście tak było? Wątpliwe, aby Attyll olśniony majestatem papieża zgodził się na wszystkie prośby Rzymian i zrezygnował ze zdobycia stolicy Cesarstwa. To raczej mało prawdopodobne. Być może doszło do rozmów i targów. To zapewne ogromny okup przekonał Attylę do wycofania się za Dunaj. Mogły też być i inne przyczyny tej decyzji: zaraza, która wybuchła wśród Hunów (być może dyzenteria), początek działań wojennych przeciwko armii atylli podjęty przez cesarza wschodniego, brak zaopatrzenia będący konsekwencją błędnej taktyki „spalonej ziemi” stosowanej przez Hunów i upadek morale wśród wojsk Attyli, które już raz zostały pokonane przez Aecjusza. Attyla, który raz już przegrał z Rzymem, nie był już niezwyciężonym wodzem gwarantującym powodzenie w nowej bitwie. Wśród jego wodzów musiało to budzić wątpliwości, obawy i wywoływać spory. Konsekwencja mogła być decyzja o odstąpieniu od Rzymu. Wódz Hunów postanowił raz jeszcze wyprawić się na stolicę Cesarstwa i rozpoczął przygotowania do wojny. Przerwała je jednak śmierć. Jak umarł postrach Europy? To też jest zagadką. Przekazy źródłowe mówią o krwi wypływającej z nosa i ust Attyli. Krwotok zewnętrzny był objawem nagłej śmierci. Nie umarł Attyla w wyniku ataku serca lub udaru, a już na pewno nie podczas uprawiania seksu, jak chcieliby niektórzy historycy. Nic z tych rzeczy! Być może krwotok miał swoje źródło w brzuchu. Attyla mógł, po pijackiej libacji, udławić się własnymi, krwawymi wymiocinami będącymi np.: następstwem wrzodów żołądka. Krwawe wymioty zabiły nieprzytomnego z przepicia wodza Hunów. Prozaiczna śmierć. Być może tak właśnie było. Istnieje jednak i druga hipoteza. Być może zabiło Attylę tzw. nadciśnienie wrotne występujące u alkoholików (Attyla nałogowo pił ogromne ilości alkoholu). Choroba ta wywołuje żylaki przełyku. Żylaki te mogły popękać podczas libacji pijackiej i krew zalała płuca Attyli dusząc go śmiertelnie. Gdyby był trzeźwy być może ocalałby. Tyle, że był pijany i po prostu udławił się własną krwią. Ale to tylko hipotezy. Dowodów brak. Pozostały natomiast do dziś pogłoski i legendy o podstępnym zamordowaniu (otruciu) wodza Hunów. Przez kogo? Dlaczego? Jak? Na te pytania brak odpowiedzi. Po śmierci Attyli imperium Hunów rozpadło się jak domek z kart. Do lat 70. V wieku Hunowie przestali liczyć się jako siła polityczna i militarna, przestali zagrażać Cesarstwu. Attyla nie zdobył Rzymu, nie stworzył trwałego państwa. Zapisał się w historii jedynie jako okrutny barbarzyńca, jeden z wielu wodzów i to bynajmniej nie zawsze zwycięskich. Niewiele potrzeba jak widać, aby trafić na karty historii. Wystarczy być zdecydowanym, konsekwentnym, „iść po trupach do celu” (dosłownie) i mieć trochę szczęścia… Wiele przykładów z historii, potwierdza tę regułę. Niestety… L. Stomma, Historie przecenione, Iskry, Warszawa 2011.
Hunowie, inaczej Lud Huna - to jeden ze starożytnych ludów Wielkiego Stepu i Azji Środkowej. Był to koczowniczy lud wywodzący się ze wschodnich terenów Azji Środkowej na północ od Kaszmiru i Tybetu. W IV wieku pojawił się liczebnie we Wschodniej Europie, gdzie w V wieku utworzyli krótkotrwałe zachodnie imperium i przyczynili się znacznie do upadku zdemoralizowanego moralnie Imperium Rzymu. Hunowie charakteryzowali się doskonałym opanowaniem jazdy konnej, podobnie zresztą jak inni mieszkańcy stepów. Nie pozostawili po sobie źródeł pisanych, jednak wspominani są w licznych Kronikach Chińskich, Perskich czy Indyjskich. Hunowie wyznawali magiczno-szamańską religię znaną dzisiaj pod nazwą Tengrianizm, czcici jedynego boga pod imieniem Tengri lub Tenri.
Hunowie pojawili się w Europie w IV w. najpierw na terenach na północ od Morza Czarnego (dzisiejsza Ukraina), gdzie po podporządkowaniu sobie Alanów podbili w 375 r. Ostrogotów i zepchnęli plemiona germańskie na zachód, zmieniając całkowicie układ sił w Europie i zapoczątkowując wędrówkę ludów. W V w. Hunowie zjednoczyli pod swoim przywództwem ludy Europy Środkowo-Wschodniej (wśród plemion, które wchodziły w skład imperium Hunów wymieniani są irańscy Alanowie i Sarmaci, germańscy Gepidowie, Rugiowie, Skirowie i plemiona Gotów), a ich państwo osiągnęło największą potęgę za panowania Attyli. Hunowie osiągnęli w tym czasie dyplomatyczną i militarną przewagę nad Bizancjum i Rzymem, co zawdzięczali rozwiniętej technice walki konnej i systemowi opłacania lojalności podległych plemion łupami pochodzącymi z plądrowania bogatych rzymskich miast na południu.
W roku 451 Hunowie dowodzeni przez wodza Atyllę zostali pokonani przez rzymskiego wodza Aecjusza na Polach Katalaunijskich. Wkrótce po śmierci Attyli w roku 453 państwo Hunów rozpadło się, w wyniku klęski zadanej im w bitwie nad rzeką Nedao w Panonii przez Gepidów pod wodzą Ardaryka w roku 454. Hunowie zostali wyparci z powrotem na stepy czarnomorskie, a następnie dodatkowo rozbici przez Awarów. Pozostałe na Zachodzie resztki Hunów (Kutrigurzy i Utigurzy) zjednoczyły się z Bułgarami. O wielkiej części ałtajskiego Imperium czy raczej Przymierza Ludów pod wodzą Hunów władcy Rzymu i innych państw Europy nawet nie wiedzieli.
Zgodnie z teorią naukową wysuniętą po raz pierwszy przez Josepha de Guignesa w roku 1758 Hunowie są potomkami Xiongnu, od IV wieku p.e.ch., koczujących na północ od Chin. Wiemy że w roku 36 p.e.ch., a potem znowu w roku 91 e.ch., po klęskach poniesionych w walce z wojskami dynastii Han część Xiongnu udała się na zachód. Druga z tych grup w roku 153 e.ch., miała znajdować się na północ od pasma Tienszan, o jej dalszych losach nic nie wiemy. W sogdyjskim dokumencie z roku 313 znajdujemy informację, że Xwn splądrowali Luoyang, natomiast ze źródeł chińskich wiemy, że byli to Xiongnu. Z kolei Dharmaraksza w swoich przekładach z sanskrytu oddawał Hūṇa jako "Xiongnu". Dla specjalistów od chińskiej fonologii bliskość starożytnej wymowy chińskich znaków, które dzisiaj transkrybujemy jako "Xiongnu" do sogdyjskiego Xwn, czy sanskryckiego Hūṇa, nie ulega wątpliwości.
Przeciwnicy tej koncepcji twierdzą jednak uparcie, iż termin Hun często pełnił rolę generalnego określenia ludów koczowniczych wyznających magiczno-szamańskie tradycje. Tak np. Hunami Bizantyńczycy często określali Węgrów lub Turków Osmańskich. "Niemcy nie są ani Hunami, ani Xiongnu, chociaż w korespondencji z Franklinem D. Rooseveltem Winston Churchill nazywa ich Hunami. Lud, który zdobył Luoyang w 311 nie może być identyczny z ludem, który walczył z Gotami około sześćdziesiąt lat później". Nawet zwolennicy utożsamienia nazw Xiongnu i Hunowie przyznają, że nie zawsze oznacza to, iż Hunowie europejscy są bezpośrednimi potomkami Xiongnu. Nazwa "Hunowie", wywodząca się od Xiongnu, mogła bowiem być używana kolejno przez wiele plemion czy jak odkryli w końcu badacze z przełomu XX i XXI wieku, federację czy sprzymierzenie ludów ałtańskich, turecko-mongolsko-tunguskich.
Należy zatem mówić raczej nie tylko o tym, że europejscy Hunowie są potomkami Xiongnu, lecz iż używając nazwy Huna jako imienia federacji tengriańskiej chcieli być za takich uważani i mieli szerszą perspektywę kulturowo-duchową oraz polityczną. W Księdze Wei pod datą 457 znajdujemy zapis zgodnie z którym "dawniej Xiongnu zabili króla (Sogdiany) i zagarnęli jego kraj. Król Huni jest trzecim królem tej linii". W innym miejscu wspomina ona z kolei o "resztkach potomków Xiongnu" jako zachodnich sąsiadach odłamu Rouran, na północny zachód od Gobi, około 400 e.ch. Sugeruje to przetrwanie tożsamości Xiongnu daleko na północy, w miejscu gdzie należało się ich spodziewać po tym jak większość ich oddziałów przekroczyła Wołgę albo Syr-darię.
Z archeologicznego punktu widzenia nie budzi dzisiaj większych wątpliwości fakt wywodzenia się Huńskich kotłów magicznych z Węgier od kotłów Xiongnu. Co więcej były one używane i zakopywane w tych samych miejscach, nad brzegami rzek, co dowodzi istnienia kulturalnej ciągłości pomiędzy Xiongnu i Hunami. Według zwolenników istnienia związku pomiędzy Xiongnu a Hunami ci ostatni byli zatem świadomymi sukcesorami tych pierwszych i "autentyczny element Xiongnu niewątpliwie istniał pośród nich, chociaż prawdopodobnie był w wielkiej mniejszości pośród konglomeratu różnych ludów". Na podstawie analizy pojedynczych zanotowanych słów używanych przez Hunów uważa się, że prawdopodobnie ich język był spokrewniony z językiem czuwaskim. Pewne słowa: strawa "uczta" i medos "miód", wydają się jednak słowiańskiego pochodzenia. Plemię Huna żyje sobie po dziś dzień także w Indii, licząc około 3-5 milionów członków zamkniętej szamańsko-magicznej subkultury.
Znane z historii Imperia Hunów sięgające z jednej strony po Wschodnie Chiny, a z drugiej po Italię i Francję oraz Kraj Gotów siłą rzeczy były wielojęzycznymi przymierzami z podbitymi na różnych warunkach ludami. Istotą Imperium Hunów była władza sprawowana przez Huńską kastę wojowników i władców, którzy potrafili z jednej strony zawierać przymierza z pomocą perswazji, a z drugiej rządzili z pomocą bezwzględnego podboju i eliminacji wszelkiego przeciwnika oraz oporu u podbitych ludów. Jeśli chcemy mówić o języku Hunów, musimy mówić o języku władców i dowódców, o oficjalnym języku przywódców i władzy w Imperium Hunów. Z drugiej strony, podbite ludy pozostawały przy swoich własnych językach, a wiele narodów, jak chociażby Węgdzy w swoich legendach i historii wspominają o pochodzeniu lub związku z pelemionami Hunów. Uważa się, że Hunowie to z jednej strony ludy pochodzenia scytyjskiego, irańsko-tureckiego, a z drugiej mówimy o ich dawnym centralnym Królestwie, którego pozostałością dzisiaj są ludy Zachodnich Chin, na północ od indyjskiego stanu Dżammu i Kaszmir. Mamy także licząca około 3-5 milionów ludzi społeczność Hunów w Indii, która kultywuje prastare tradycje szamańskie oraz przechowuje dawne wspomnienia o świetności Imperium Hunów. Jedno jest pewne, że słynny kociołek ofiarno-magiczny Hunów (Huna) znany od Chin po Europę, ma jakieś wspólne pierwotne pochodzenie z dawnych czasów.
Hunowie to w szerszym pojęciu przymierze plemion turecko-mongolsko-tunguskich zorganizowane przez dynastię rodową plemienia Huna, stąd i wszystkie elementy kultury i duchowości Hunów znajdujemy w ciągle istniejącej kulturze tych narodów, języków i tradycji szamańskich, której część pozostaje osiadła w Indii jako plemię Huna i jest najbardziej podejrzane o rozpowszechnienie swoich wierzeń i rytuałów tak na Polinezję oraz Oceanię z jednej strony jak i w Berberii na Saharze z drugiej strony. Ałtaj uważa się za miejsce skąd wywodzą się wszystkie ludy tureckiej grupy językowej. Góry Ałtaju to południowy region Syberii, przechodzący łagodnie w pustynię Gobi, a także północna część obszaru wpływów dawnych plemion Hunów. Cywilizacja Hunów związana jest także z Niebiańskimi Górami Tien-Szan. Góra Chan Tengri o wysokości 7010 m n.p.m. a bez pokrywy śnieżnej i lodowej - 6995 m n.p.m. - święta góra Imperium Hunów zbudowana jest z marmuru, dzięki czemu w czasie zachodu słońca przybiera ona barwę purpurową. Jest to drugi co do wysokości szczyt Tienszanu (wyższy jest tylko położony od niego na południe Szczyt Zwycięstwa - 7439 m n.p.m.). Inne nazwy szczytu: Khan Tangiri Shyngy, Kan-Too Chokusu, Pik Khan-Tengry, Hantengri Feng. U podnóża góry czczono najwyższe bóstwo Hunów, właśnie Tengri Chan, Władcę Niebios, Boga Nieba i Boga Dusz.
Hunowie byli ludem koczowniczym,który najechał Europę w 370 roku naszej ery,wywołali oni wielką wędrówkę ludów i przyczynili się znacznie do upadku cesarstwa zachodnio-rzymskiego.Zajęli znaczne tereny Europy mniej więcej do granic obu cesarstw.W skład armii hunów wchodzili głównie lekkozbrojni łucznicy konni.Uzbrojeni oni byli na ogół w futra czasem tarcze,miecz,włócznia no i potężny łuk kompozytowy bogatsi jeźdźcy posiadali zbroje i stanowili kawalerie uderzeniową jednak sukces osiągnęli oni dzięki mobilności konnych łuczników i przewagi liczebnej ale także dzięki zdolnościom dowódczym Atylli.
bitwa na polach katalaunijskich 451 r Wojsko Na czele armii rzymskiej stanął Flawiusz Aecjusz, Teoderyk (król Wizygotów) i Sangiban (król Alanów). Największy bez wątpienia nie legionowy kontyngent przyprowadził Teoderyk. Być może jego wojownicy stanowili nawet około połowy sił sojuszników. Liczni byli też Frankowie. W tej zbieraninie znalazł się także kontyngent Alanów. Byli to ci spośród tych ciężkozbrojnych jeźdźców, którzy wiele lat wcześniej nie podporządkowali się Hunom, ale uciekli razem z Germanami do Galii. Armia Aecjusza, choć różnorodna etnicznie, pod względem poziomu uzbrojenia oraz taktyki walki stanowiła dość dobrze komponująca się całość. Nie znamy dokładnych proporcji pomiędzy piechotą a jazdą. Na pewno pieszo stanęli Frankowie oraz część żołnierzy rzymskich. Większa część armii cesarskiej, jak i Wizygotów, stanowiła jednak jazda. Aecjusz rozporządzał armią liczącą około 40 tysięcy żołnierzy. Na czele armii Hunów stał Atylla. Król Hunów szedł na Galię z całą potęgą swego imperium, jeszcze bardziej różnorodną niż armia jego przeciwników. Podbite i uzależnione plemiona przysłały swoich wojowników, oczywiście w znakomitej większości konnych. Byli tam Hunowie, Słowianie, Germanie, a także Alanowie, którzy mieli skrzyżować broń ze swymi rodakami z drugiej strony barykady. Jego armia, liczyła najprawdopodobniej około 60 tysięcy ludzi. Bitwa Do walnej bitwy doszło na Polach Katalaunijskich, zwanych tak, gdyż niegdyś zamieszkiwało tą okolicę celtyckie plemię Katalaunów. Starcie nazywa się też czasem od nowożytnej miejscowości - Challons. Na polu bitwy stoją do dziś, jak i stały wtedy prastare menhiry. Ze źródeł wiemy, jak zaciekłe było to starcie. Teren bitwy stanowiła rozległa równina z charakterystycznych wzgórzem po prawej stronie szyku Hunów. Attyla, mimo iż pierwszy przybył na pole bitwy, popełnia błąd i nie zajął strategicznie położonego wzgórza. Na lewym skrzydle stanęli legioniści i Clibanarii (elitarna ciężka jazda) oraz Frankowie pod osobistą komendą Aecjusza, po prawej stronie ustawili się Wizygoci. Aecjusz zostawił przy swoim boku mały oddział dowodzony przez syna Teoderyka, Torisimunda, który niczym zakładnik miał gwarantować lojalność ojca. W centrum stanęli Alanowie. Za nimi wódz rzymski dodatkowo ustawił specjalnie wydzielony kontyngent piechoty legionowej, by ci pilnowali, żeby przypadkiem chwiejni sojusznicy nie uciekli lub nie przeszli na stronę wroga. Attyla natomiast najlepsze swe siły skoncentrował w środku. Liczył, że jego elitarna jazda huńska rozbije chwiejnych Alanów. Naprzeciw Wizygotów stanęli ich pobratymcy Ostrogoci pod wodzą Walamira, na prawym zaś skrzydle ustawili się Gepidowie Króla Ardaryka. Bitwę rozpoczął nagły atak Rzymian, poprowadzony przez Tortsimunda, mający na celu zająć strategiczne wzgórze. Udało mu się zająć je przed wrogimi wojskami, dzięki czemu nie miał trudności z odparciem ataku Gepidów. Wściekły Atylla rozkazał wykonanie frontalnego ataku Hunów na centrum armii Aecjusza. Szarża ciężkiej kawalerii zdołała nim zachwiać, ale ostatecznie atak załamał sie pod gradem ciskanych przez Franków ich strasznych toporów. Kontyngent alański sojuszników praktycznie przestał istnieć. Na skrzydłach, gdzie wódz rzymski umieścił swoje najlepsze oddziały, również losy ważyły się długo. Śmierć króla Wizygotów, zamiast załamać morale i wolę walki jego wojowników, obudziła w nich jednak chęć zemsty. Pod ich wściekłym naporem skrzydło armi Atylli załamało się, podobnie stało się i z drugiej strony, gdzie walczyły legiony. O dziwo, Aecjusz nie wykorzystał nadarzającej się okazji i nie ścigał cofającego się na całej linii wroga. Pozwolił Atylli na odwrót, mimo że miał szansę definitywnego zwycięstwa. Być może nie chciał tracić swego w pewnym sensie sojusznika, bo gdy wojna dobiegła końca, znowu zaczął najmować Hunów do swoich wojsk prywatnych. Konsekwencje Jak twierdzą niektóre źródła, na Polach Katalaunijskich poległo około 50 tysięcy ludzi. Historycy ostrożnie podchodzą do tej liczby, ale nie kwestionują jej. W końcu w bitwie starły się wszystkie niemal ludy ówczesnej Europy Środkowej i Zachodniej. Liczba walczących, jak i poległych musiała więc być olbrzymia. Dużo większe spory budzi za to ocena znaczenia tej batalii. Niektórzy zaliczają ją nawet do bitew, które zadecydowały o losach świata. Argumentują, iż zwycięstwo Aecjusza uchroniło Zachód przed staniem się częścią władztwa zupełnie obcych kulturowo Hunów, pozwoliło przetrwać antycznemu dziedzictwu i w ogóle europejskiej cywilizacji. Ten pogląd kwestionuje wielu badaczy. Rzeczywiście, w świetle tego, że po śmierci Atylli jego imperium rozpadło się jak “domek z kart”, a Hunowie po prostu zniknęli z historii, mało prawdopodobne wydaje się aby zdobycie Galii w jakiś sposób miało przedłużyć żywot państwa Hunów. A nawet jeśli przyjąć, iż imperium stepowych jeźdźców przetrwało by jakimś cudem jeszcze kilkadziesiąt czy nawet sto lat, pod dużym znakiem zapytania należy postawić hipotezę, czy rzeczywiście udałoby się im zniszczyć całość rzymskiego dziedzictwa. Było przecież ono zakorzenione w Galii czy Hiszpanii niezwykle głęboko. Frankowie nawet mimo woli przesiąkli nim i zbudowali kontynuację, kolejne stadium w dziejach europejskiej cywilizacji. Wracając o wydarzeń 451 roku n.e. jak dobrze wiadomo, pokonany Atylla zmienił kierunek marszu i wkroczył do Italii. Z niewiadomych przyczyn zawrócił jednak w połowie drogi do Rzymu. Jak mówi legenda - usłuchał perswazji biskupa Rzymu, Leona Wielkiego. W kilka lat później zginął zamordowany w swym drewnianym pałacu w Panonii. Taki sam los spotkał jego przeciwnika, i być może i przyjaciela. Aecjusza zamordowano z rozkazu cesarskiego, na skutek nie do końca jasnych intryg, snutych przez potężnych przedstawicieli stanu senatorskiego. Jego śmierć pozbawiła Cesarstwo Zachodnie ostatniego spoiwa. Władza cezarów ograniczała się już tylko do kilku skrawków ziemi w Italii (bo resztę stanowiły państwa w państwie - latyfundia), a Rzym został jeszcze w tym samym roku 455 n.e. spalony przez Wandalów Genzeryka. Wielkie zwycięstwo “ostatniego Rzymianina” zdołało jedynie opóźnić oficjalne uznanie tego, co od dziesięcioleci było już faktem - upadku Cesarstwa Zachodniego.
RELIGIA I KULTURA HUNÓW
Liczba źródeł historycznych, traktujących o wierzeniach Hunów, jest jeszcze niesłychanie uboga i często poszlakowa. Aby odtworzyć religię tego narodu czy raczej przymierza plemion należy posłużyć się analogiami z egzystencji ościennych ludów koczowniczych. Mogą w tym również pomóc współczesne wyniki etnograficznych badań. Najprawdopodobniej religia Hunów opierała się głównie na magii, szamanizmie i animizmie. Podobnie jak inne ludy tego obszaru Hunowie wróżyli z wnętrzności i kości zwierząt. Świadczą o tym choćby wykopaliska grobów, pochodzących z huńskiego okresu. Upadek Akwilei zwiastowały na przykład bociany, które wynosiły z gniazd swoje pisklęta, co wiemy z przekazów Jordanesa. Hunowie dokonywali zwykle pochówków palonych, całopalnych, z wyjątkiem nielicznych osób wyżej postawionych lub przypadkowych pochówków dokonanych przez tubylców na zabitych Hunach. Nie ma zatem, także w Polsce, zbyt wielu stanowisk archeologicznych z pochówkami Hunów, co powinno być dla wszelkiej maści historyków oczywiste.
Tajemnicze odgłosy burzy piaskowej czy też charakterystyczne dla niej echo tworzyły swoistą zabobonność Hunów. Z kolei obawa przed wodnymi demonami zakazywała Hunom prania swojej odzieży w zbiornikach wodnych uznanych za opanowane przez nieczyste czy złe siły. Hunowie, podobnie jak inne ludy starożytne, składali ofiary swoim bogom czy może jednemu bóstwu mającemu wiele form manifestacji. Na ofiary przeznaczane były owce ofiarowywane w specjalnie przygotowanych do tego celu, glinianych kotłach. Znaczna liczba znajdowanych na tamtejszych obszarach figurek, świadczy też o totemicznym charakterze religii Hunów. Pewne jest, że głównym zwierzęciem totemicznym tego ludu był Orzeł czyli Garuda. Polska zatem powinna pamiętać skąd się wzięło jej pierzaste ptasie godło. Wielki Orzeł Garuda to popularne magiczno-szamańskie bóstwo w Indii, Himalajach i Tybecie oraz wielu innych regionach Azji. Stąd wniosek, że religia Hunów była silnie związana z obrządkami szamanistycznymi, miała wiele wspólnego z Tybetańskim Bon.
Wśród Hunów istniał też bardzo tajemniczy zwyczaj intencjonalnego kształtowania czaszek na wzór dawnych bohaterów i bóstw. Nowonarodzonemu dziecku owijano głowę bandażem, gdyż czaszka dziecka jest łatwa do uformowania. Ucisk głowy powodował więc charakterystyczne wydłużenie czaszki u człowieka na wzór bóstw oraz dawnych wodzów i bohaterów. Badacze nie są pewni, czy zwyczaj ten był jedynie praktykowany przez Hunów czy też Hunowie byli jego prekursorami, jednak wiele malowideł z obszaru Chin, Indii i Tybetu ukazuje bóstwa z wydłużonymi czaszkami. Nie jest również jasne czemu ów zwyczaj miał służyć, chociaż dla znawców religii Indii i Tybetu jest oczywistym formowanie czaszek na wzór bóstw z Nieba. Istnieje także śmieszna hipoteza naukowców, zgodnie z którą czaszka celowo była deformowana wyłącznie u dostojników w bliżej nieokreślonym celu. Być może zwyczaj taki miał indywidualizować szczególne jednostki społeczeństwa. Warto pamiętać, że zmierzch Imperium Hunów to także początek, powstanie Państwa Tybetańskiego, które najprawdopodobniej jest jego istotną pozostałością.
Religia Hunów nie jest dla badaczy zachodu tematem znanym, a ważne informacje, jak to, że w dawnym himalajskim królestwie dewów, bogów, ludność boskiego pochodzenia miała wydłużone ku górze czaszki i uważała wedle swych legend, że pochodzi z planet gwiezdnego układu Bahulika czyli Plejad, zwykle nie są traktowane poważnie, ze szkodą dla opracowań z zakresu historii wierzeń i religii. Nie znamy zbyt dobrze pierwotnych wierzeń Hunów, prócz tego, iż pokładali wiarę we wróżby i znaki wieszcze, podobnie jak wiele kultur z obszaru Tybetu, Chin i Indii. Składali ofiary ze zwierząt, o ile wiadomo: bez ofiar ludzkich, do czego służyły między innymi sławne brązowe kotły w Europie zwane węgierskimi (hun-gary). Obyczaj ów miał analogię do Scytów (Skytów) o czym pisał Herodot.
Można sądzić że u podłoża wierzeń huńskich tkwił – zapewne już przezwyciężony i przetworzony – animizm czyli wiara w istnienie duszy u istot żywych i rzeczy martwych oraz totemizm czyli wiara w mitycznego zwierzęcego protoplastę rodu, plemienia, a także manizm czyli kult przodków i duchów rodzicielskich. Z nimi też wiązał się system wróżb, wieszczenia, wiara w sny. Wiemy, że Hunowie wróżyli z kości i wnętrzności zwierząt, ze zjawisk otaczającego ich świata np. z lotu ptaków, interpretowali też senne widziadła czyli analizowali i interpretowali sny. Przypisywanie im praktyk szamańskich wydaje się nader oczywiste, tym bardziej, że wspomniane przesłanki są charakterystyczne dla kultur magicznych i szamańskich. Według Jordanesa na pogrzebie Attyli huńscy wojownicy ponacinali sobie twarze nożami na znak żałoby po zasztyletowanym wodzu. Podobny zwyczaj spotykamy w źródłach chińskich mówiących o Turkach orchońskich czyli Turkutach. Priskos a za nim Jordanes mówi, że oddawali cześć przy totemie miecza poświęconemu bogowi wojny (odpowiednikowi Aresa/Marsa). Podobny zwyczaj podaje Herodot pisząc o Scytach, Ammianus Marcellinus o Alanach, a także źródła arabskie i bizantyjskie o Awarach i Protobułgarach.
Religia Hunów północnokaukazkich jest lepiej znana z Historii Agwanów (Albanów kaukazkich) z VI-VII w. Najwyższą cześć oddawano bogowi nieba Tenri-Chanowi (Tengri-Khan). Ubóstwiano także Słońce, Księżyc, ogień, wodę, czczono bogów dróg (podróży) i boga gromowładcę Kuara, którego przebłagiwano ofiarami w przypadku porażenia piorunem. Rozpowszechnione było oddawanie czci niektórym drzewom lub bóstwom dla których drzewo było ołtarzem i totemem zarazem, zwłaszcza wysoki dąb w pobliżu Waraczanu - uważany za dawcę życia, energii życia i wszelkich dóbr. Czczonym drzewom i bogom składano ofiary z koni, których krew rozlewano wokół drzewa, a głowę i skórę zwierzęcia nań wieszano. Ofiary z konia znane są z Tybetu i Nepalu. Wierzono, że takie drzewo pod którym złożono ofiare jest nienaruszalne, tabu. Gdyby ktoś, nawet nieświadomie, zerwał choćby gałązkę, czekać go miały męki i śmierć. Niektóre zabawy i tańce przy dźwiękach bębnów należały także do form kultowych, podobnie jak obrzędy pogrzebowe. Istniał zwyczaj zadawania sobie ran na znak żałoby. Noszono amulety ochronne, którymi były wizerunki fantastycznych zwierząt (np. smoków).
(Materiały wybrane z wykładów Mistrza Lalitamohan G.K.)




