
,,Dżuma” - Stosunek bohaterów do choroby
Podobnie zróżnicowane są interpretacje zła. Dżuma w Oranie może być traktowana jako przypadkowe zrządzenie losu lub jako kara za grzechy wymierzona przez Boga. W toku wypadków postaci niekiedy weryfikują swoje poglądy, próbują szukać wyjaśnienia przyczyn zarazy, zastanawiają się nad niezawinionym cierpieniem i jego sensem. Najbardziej powszechną postawą jest działanie na rzecz przerwania tragicznego pochodu dżumy przez ulice Oranu. Jak się okazuje, motywy działania bohaterów są zróżnicowane. Często wynikają one jednak z poczucia solidarności z cierpiącymi, z obowiązku zawodowego lekarza lub pragnienia, by wypełnić czymś dni po starcie najbliższych.
Podobnie zróżnicowane są interpretacje zła. Dżuma w Oranie może być traktowana jako przypadkowe zrządzenie losu lub jako kara za grzechy wymierzona przez Boga. W toku wypadków postaci niekiedy weryfikują swoje poglądy, próbują szukać wyjaśnienia przyczyn zarazy, zastanawiają się nad niezawinionym cierpieniem i jego sensem. Najbardziej powszechną postawą jest działanie na rzecz przerwania tragicznego pochodu dżumy przez ulice Oranu. Jak się okazuje, motywy działania bohaterów są zróżnicowane. Często wynikają one jednak z poczucia solidarności z cierpiącymi, z obowiązku zawodowego lekarza lub pragnienia, by wypełnić czymś dni po starcie najbliższych. Paraliż życia w mieście stwarza też możliwości nadużyć, kradzieży, spekulacji, kontrabandy. Wśród mieszkańców Oranu nie brakuje przestępców i cwaniaków. Stan epidemii i odcięcia miasta od świata stwarza w Oranie nowy model wyizolowanego społeczeństwa, które musi się określić wobec nowej trudnej sytuacji. Stosunek do śmiertelnej choroby, czyli zła w ogóle, jest tu ukazany w jednostkowych postawach bohaterów oraz w skali ogólnospołecznej. Refleksje postaci na temat obserwowanych zjawisk są podbudowane rozważaniem nad wiarą, świętością, poczuciem obowiązku, zasadami moralnymi, człowieczeństwem, solidarnością wobec nieszczęścia. Ryzykując życiem, bohaterowie heroicznie przeciwstawiają się dżumie, nie oczekując za to nagrody czy uznania. Podejmują wszelkie wysiłki i narażają się na śmierć, ponieważ tak trzeba. W tej postawie pobrzmiewa echo działań postaci z powieści J. Conrada, którego twórczością Camus pasjonował się już jako uczeń liceum.
Ojciec Paneloux - Początkowo jego stosunek do dżumy był bardzo radykalny, konserwatywny. W swoim pierwszym kazaniu, wygłoszonym w miesiąc po zarazie, udowadniał innym, że dżuma jest karą boską. Tłumaczył, że dżuma przyszła, aby przerwać zepsucie moralne mieszkańców Oranu. Jej dobrą stroną jest to, że oczyszcza z grzechu, i dlatego Orańczycy powinni „upaść przed nią na kolana”. Wypowiadał się przy tym ex catedra, tak, jakby problem dżumy jego nie dotyczył – odgradzał się od mieszkańców Oranu, mówiąc do nich „wy”. Ogromne wrażenie na ojcu Paneloux wywarła śmierć synka pana Othona. W obliczu cierpienia niewinnego dziecka jego wytłumaczenie dżumy przestało się sprawdzać. Jak zauważył Rieux ,,Ach, ten przynajmniej był niewinny, ksiądz wie o tym dobrze! Paneloux zmienił się od tamtego czasu”
Rentier Cottard jest postacią bardzo zagadkową, wyróżniającą się na tle innych. Poznajemy go w chwili, kiedy Grand i Rieux ratują go od popełnienia samobójstwa. Później wychodzi na jaw, że dopuścił się go, ponieważ popełnił jakieś przestępstwo. Do tej pory żył na uboczu, w obawie, że zostanie schwytany przez policję. Dżuma zupełnie zmieniła jego życie. Czas epidemii to nie moment na ściganie przestępców, wszystkie służby są zajęte przeciwdziałaniem rozprzestrzenianiu się choroby. W tym momencie Cottard odżywa, nie musi się już obawiać o swój los. Zaczyna prowadzić bardziej intensywne życie towarzyskie, ma dobry humor, ubiera się elegancko, odwiedza restauracje. Tarrou określa go jako „człowieka, który rośnie” Dlaczego tak się dzieje? Mając coś na sumieniu Cottard czuł się wyobcowany ze społeczeństwa, ciążyło na nim piętno zbrodni, bał się schwytania przez policję. Z powodu wybuchu epidemii strach stał się udziałem wszystkich, a zwykłe zbrodnie przestały mieć znaczenie. Narrator tak pisze o Cottardzie: Słowem, dżuma mu dogadza. Z człowieka samotnego, który samotnym być nie chciał, czyni współwinowajcę. Strach, który przeżywał wcześniej sam, strach o własne życie, jest teraz udziałem wszystkich, stał się normą. Dlatego właśnie Cottard jest szczęśliwy. Oznaki zakończenia epidemii Cottard przyjmuje z wielkim niepokojem. Początkowo nie chce uwierzyć w to, że choroba się skończy. Gdy staje się to faktem, wariuje, zabarykadowuje się w swoim mieszkaniu i strzela do ludzi. Ostatecznie zostaje schwytany przez policję. Cottarda można uznać za człowieka, którego pokonała dżuma. Choć przeżył, został zwyciężony przez własny strach przed karą.



